Słowo z Pustelni 01.03.2021 r.

„Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.”

Jeśli mowa o miarach, zaledwie trochę pogłębiona lektura o miarach starożytnych, pozwala zobaczyć i zrozumieć, że wszystko co dawał od początku aż do końca Bóg, było dużo ponad miarę! Zawsze jakby za dużo, zbyt hojną ręką! Za dużo manny” na głowę” na pustyni, za dużo przepiórek, za dużo rozmnożonego chleba, ryb, za dużo wina w Kanie i w końcu powiedzielibyśmy, za dużo cierpień Jezusa, za dużo! Ale to tylko dowód tego, jak daje Bóg, jaka jest Jego miara bez miary!

Stąd przestroga : ” jaką miarą mierzymy, taką i nam odmierzą”, doprasza się w kontekście rozumienia miary przez Boga, o naszą zdecydowaną korektę! 

Wyrachowanie i małoduszność, okazywana przez nas w czymkolwiek, może się bowiem  w przyszłości okazać dla nas, zbyt ciasną Bramą do Raju.

I wcale nie chodzi tylko o dawanie jałmużny w W. Poście.Chodzi bardziej, o stałą dyspozycję serca, które ma takie założenie, że daje, że kocha, po mimo obiektywnej straty.

Takie to nie życiowe i nie biznesowe prawda? Nie chodzi zaraz oto, że mamy być bezrozumnymi rozdawcami mienia, którzy skończą sami pod płotem. Tu chodzi o miłość. Dużo łatwiej obiektywnie obdarzyć kogoś pieniędzmi, niż szczerą akceptacją serca, ze względu na  Boską miarę. Dużo łatwiej karmić regularnie kogoś darmowym obiadem, niż regularnym przebaczeniem. 

s. Teresa M.

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

II Niedziela Wielkiego Postu

 „Panie, dobrze nam tu być!” (Mk 9, 2-10)

Dobrze tu być! – Jakże bliskie są nam te słowa. Myślę, że każdy z nas pielęgnuje w pamięci taki moment, w którym czuł się szczęśliwy tak bardzo, że nie chciał, aby się to skończyło. Tak czuli się Apostołowie, zaproszeni przez Jezusa do wpatrywania się w Jego przemienione Oblicze. Zwróćmy uwagę, że Jezus wyprowadził ich na górę Przemienienia po tym, jak wcześniej zapowiedział swoją Mękę. Idąc za Nim, nieśli z pewnością w sercach wszystkie lęki i niepokoje, jaki zalęgły się tam po usłyszeniu tej wiadomości. I wtedy właśnie otrzymali od Jezusa dar, który miał przywrócić w nich nadzieję i poczucie bezpieczeństwa.

Czy nie przeżywamy podobnej sytuacji, jak uczniowie? Od wielu miesięcy żyjemy w coraz większym poczuciu zagrożenia, niepewności i bezradności. Nosimy w sercach lęk o siebie, bliskich, przyszłość. Dzisiejsze Słowo podpowiada nam rozwiązanie. Zamiast pogrążać się coraz bardziej w beznadziei i lęku, wczytując się w internetowe newsy, warto podnieść głowę ku niebu i u Pana szukać ratunku. Nic nas przecież nie może spotkać, o czym by On nie wiedział, a On jest Miłością! Jedna godzina adoracji, trwania na cichej modlitwie wleje więcej otuchy w nasze zalęknione serca, niż wszystkie zapewnienia polityków i ekspertów. Warto zawalczyć o praktykowanie modlitwy i zawierzenia, wpatrywania się w Boże Oblicze każdego dnia.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 27.02.2021r.

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie”

Gdyby zapytać Jezusa, jaki post jest milszy BOGU: odmówić sobie w W. Poście słodyczy, pościć o chlebie i wodzie, czy wziąć sobie na tapetę trzech swoich rasowych wrogów i codziennie ich błogosławić i choć Zdrowaśkę za ich „zdrówko” powiedzieć, to coś czuję, że wybrałby ostatnią formę postu. Ten rodzaj codziennie, dobrze, zadbałby o naszą pokorę, objawiając nam, ukryte pokłady naszej zakamuflowanej i upobożnionej niechęci, skutecznie wypłukałby nas, z samozadowolenia, a nasi wrogowie i prześladowcy, może mieliby się wtedy lepiej!?
Wbrew pozorom, to nie jest łatwe, a jeśli ktoś mówi, że wrogów nie ma, to może też kiepskim jest wyznawcą Chrystusa, bo prawdziwy wyznawca, zawsze ich ma, nawet, gdy tego nie pragnie. 
Pocieszające jest jak zwykle słowo Jezusa, bo mówi, że gdy czynimy wysiłek kochania ponad naszą miarę, STAJEMY SIĘ SYNAMI OJCA! Jesteśmy, ale wciąż się mamy nimi STAWAĆ!
Więc z naszej strony powinien być duchowy akcent serca: kocham, nie dlatego, że muszę, w imię Ewangelii, tylko kocham, bo mi zależy naprawdę być Synem Ojca! 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 22.02.2021 r.

„nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. „
Dlaczego bramy piekielne nie przemogą Kościoła?
Odpowiedź brzmi :bo Kościół został zbudowany nie na wiedzy Św. Piotra, nie na wyznaniu miłości nawet, ale na objawieniu, danym mu od Samego Ojca.
Naturę tego objawienia rozpoznał Sam Syn – Jezus, i przypieczętował własną Krwią. A Duch Święty nieustannie  przez wszystkie pokolenia, ocienia Sobą to Objawienie i rozjaśnia nam je, aż dojdziemy zwycięsko do końca.
Dlaczego Ojciec pobłogosławił tym poznaniem Św. Piotra, a nie innych?
Prawdopodobnie dlatego, że osobowość  Piotra, jego paleta zalet i wad, to ikona wszystkich jego następców od początku do końca, od pierwszego Piotra do ostatniego.
Piotr był w sam raz według Ojca, więc, co nam do tego.
s. Teresa M.

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni…”

Razem z Jezusem wyruszam na pustynię. Pustynia kojarzy mi się trochę z ciszą, ze skupieniem, zatrzymaniem, spokojem, pewnym duchowym komfortem. Tymczasem pustynia to pustka. Jakiś brak. Doświadczenie pustyni może być bardzo trudne. Jednak pragnę iść z Jezusem na pustynię, w nieznane, w samotność. Duchu Święty, wyprowadź mnie na pustynię razem z Jezusem, pragnę z Nim tam przebywać.

„…kuszony przez szatana.”

Wielka to Tajemnica Jezusa, że będąc Bogiem, do tego stopnia się uniżył, przyjmując naszą ludzką naturę, że doświadczył kuszenia szatana. Zechciał stać mi się aż tak bliski! Zrozumieć moje zmagania podczas trwania pokusy. Zechciał za mnie stoczyć tę duchową walkę i ją zwyciężyć. Panie Jezu, pragnę chronić się w Twoim Sercu, ilekroć znowu dopadnie mnie kuszenie szatana.

„Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu…”

Jezus zdecydował się na wszelkie trudy, niedogodności i nawet niebezpieczeństwa związane z pustynią. A Bóg Ojciec nieustannie nad Nim czuwał, opiekował się, troszczył się poprzez przeczyste duchy niebiańskie, aniołów. I wiem, że o mnie także Bóg się zatroszczy w każdym trudzie, niedogodności, niebezpieczeństwie związanym z moją wielkopostną pustynią. Boże Ojcze, ufam Tobie.

„Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą.

Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»”

Jezu, tak bardzo pragnę w pełni przyjąć dar Wielkiego Postu! Pragnę pozwolić Duchowi Świętemu się prowadzić! Także na pustynię, pustkę, samotność, która może być trudna. Pragnę na nowo się nawrócić, zmienić złe schematy myślenia, złe nawyki, złe style mego życia. Pragnę na nowo się w Tobie narodzić. Pragnę oczyszczenia mego serca, doświadczenia pustki, aby zrobić miejsce dla Ciebie. Maryjo Niepokalana, proszę, wyjednaj mi łaskę owocnego przeżycia czasu Wielkiego Postu.

s. Magdalena W.

Słowo z Pustelni 20.02.2021 r.

„Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników.”

I w ten sposób, Jezus jasno dał do zrozumienia, że faryzeusze i uczeni w Piśmie, nie powinni mieć problemu, bo do nich nie przyszedł.
Bo trudno przyjść do kogokolwiek, kto uważa, że wszystko ma, że ma poukładane i, że wie lepiej. 
Więc, jeśli ktokolwiek chce  realnie spotkać Jezusa, nie ma innej prawdy, jak uznać się za grzesznika i Jezusa nie skrępować , w Jego wyborach, zwłaszcza, jeśli temu, kogo osobiście nie lubisz, spodoba Mu się obdarzyć wyjątkowymi łaskami. Wszyscy jesteśmy w taki czy inny sposób obdarowywani Jego pomysłami i inicjatywą, nie zależnie od naszych zasług.
I generalnie, gdy każdego z osobna „wziąć pod ścianę”, to oczywiście w przeważającej większości, każdy uzna, że grzesznikiem jest, tylko, zafałszowany brak osobistego prze konania o tym wyjdzie, gdy zacznie interpretować życie innych.
s. Teresa M.

Bóg powołuje człowieka i powierza mu specjalne zadania do wypełnienia

W Liturgii Środy Popielcowej prorok Joel woła słowami Pana: „Nawróćcie
się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz i lament”. Rozdzierajcie
jednak serca wasze, a nie szaty!” (2,12-18). Toteż z Psalmistą błagamy: „Zmiłuj
się Panie, bo jesteśmy grzeszni”. Św. Paweł w liście do Koryntian kieruje do
nas prośbę: „W imię Chrystusa …: pojednajcie się z Bogiem!… Oto teraz
czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (5-6).
Chrystus w Ewangelii poucza: „Kiedy … dajesz jałmużnę, nie trąb przed
sobą; … gdy chcesz się modlić wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i
módl się, gdy pościsz namaść sobie głowę i obmyj twarz… A Ojciec twój,
który widzi w ukryciu odda tobie”. Niech zapadną głęboko w nasze serca
słowa Kapłana podczas posypania głów popiołem: „Nawracajcie się i wierzcie
w Ewangelię”, „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz”.
Do tego nawrócenia, do wiary w Ewangelię Pan Bóg wzywa każdego z nas
po imieniu i każdemu człowiekowi wyznacza jakąś specjalną misję do
wypełnienia w rodzinie, w społeczeństwie, w Kościele. Tę misję do spełnienia
dostrzegł w swym życiu także Zygmunt Szczęsny Feliński już w latach
młodzieńczych i posłuszny woli Bożej wybrał drogę kapłaństwa i służbę
człowiekowi. Ta droga prowadziła go poprzez wierność, trud pracy i cierpienie
do świętości, do chwały ołtarzy.
W swoich pismach ten święty Pasterz pozostawił nam rady i wskazówki
jak przy wyborze stanu poznać wolę Bożą, a poznawszy – wiernie ją wypełnić.
„Każdemu bowiem człowiekowi – pisze on – Opatrzność zawczasu
przeznaczyła posługę, której się od niego domaga, obdarzając go w tym
celu niezbędnymi darami ku spełnieniu tego posłannictwa. Zarówno
przeto w interesie chwały Bożej jak i własnego zbawienia, każda dusza
starać się winna o wejście na tę jedyną drogę, która do ostatecznego celu
bezpiecznie doprowadzić ją może, gdyż zmylenie kierunku grozi
najsmutniejszymi następstwami” (Miesiąc maj, s.82).
W tym wyborze drogi życiowej mają ważny udział rodzice, którzy nie
powinni wzbraniać dzieciom pójścia za „głosem powołania”.
„Każdy bez wyjątku człowiek stworzony jest na to, aby przez wierne
pełnienie woli Bożej, żywot wieczny otrzymać” (Tamże). Doskonałym
wzorem w poznaniu woli Bożej i wiernym wypełnianiu swego posłannictwa
jest Matka Najświętsza, która w chwili Zwiastowania, gdy poznała wolę Bożą,
wypowiedziała pokorne fiat, choć zalękniona pytała „Jakże się to stanie”?
Wiemy, że „bez wahania przyjęła dla Pana Jezusa ubóstwo w Stajence
Betlejemskiej, tułactwo w Egipcie, ubogi stan rzemieślniczy w Nazarecie”.
Podobnie z poddaniem „przyjmuje Ona wolę Bożą, skoro poznała, że
Zbawiciel dlatego Ją opuścił, iż potrzeba już było, aby się zajął sprawą Ojca
Niebieskiego. Wie Ona, że Zbawiciel nie dla Jej pociechy na ten świat
przyszedł, lecz by Męką swoją świat odkupił; na Mękę przeto razem z Nim się
gotuje, zawczasu za grzechy ludzkie ofiarując Jego i Swoje cierpienia” (s.83).
Arcybiskup Feliński, Pasterz i Założyciel zgromadzenia Rodziny Maryi,
wyraźnie podkreśla ważność wezwania Bożego i pójścia człowieka za tym
wezwaniem, o czym pisze: „W sprawie Królestwa Bożego na ziemi kwestia
powołania jest jedną z najżywotniejszych kwestii, tak iż niepodobna
niemal ważniejszej Kościołowi … wyświadczyć usługi, jak przyczynić się
do ugruntowania wśród wiernych tej niezłomnej wiary, iż z jednej strony
Chrystus Pan i dziś, jak za czasów Apostolskich, sam wybiera i powołuje
współpracowników swoich w budowaniu Królestwa Bożego na ziemi, z
drugiej strony, że każda dusza, co głos takiego wezwania we wnętrzu
swym usłyszy, zobowiązana jest w sumieniu do posłuszeństwa, niezależnie
od niechęci natury lub stawianych z zewnątrz przeszkód” (Tamże, s.83-84).
Święty Pasterz inspiruje nas wszystkich do ofiarnego pełnienia woli Bożej,
ale też zachęca, by innym także pomóc do rozeznania ich drogi życiowej, do
odważnej odpowiedzi na wezwanie i do wiernego jej pełnienia. Sam czynił
podobnie. Wiemy, że przykład jego szlachetnego życia i poświęcenia dla
bliźnich oddziaływał na jego środowisko, na młodzież i starszych, którzy
dostrzegając jego walory duchowe zmieniali życie, umacniali wiarę, a
niektórzy nawet wybrali stan kapłański, np. jego brat Julian, krewni Feliks
Michałowski i Władysław Feliński, wiele też dziewcząt z kręgu jego
oddziaływania wybrało stan zakonny w Rodzinie Maryi i w innych zakonach.
Arcybiskup Feliński, doceniając ważność poznania swego powołania, swej
misji w świecie, w rodzinie, w społeczeństwie, w Kościele, zachęca wszystkich
do gorliwej współpracy w tej ważnej sprawie z Opatrznością, „nie tylko
postępując wiernie drogą własnego powołania, ale też dopomagając innym
nauką, wpływem i przykładem do poznania i spełnienia w tej mierze woli
Bożej”. A nawet zachęca: „ilekroć spotkamy osobę powołaną do służby
Bożej, która dla przeszkód zewnętrznych nie może udać się za głosem
wezwania Pańskiego, usiłujmy stosownie do posiadanych środków,
dopomóc jej do przezwyciężenia napotkanych trudności”.
Z gorącym sercem wzywa także pomocy Matki Najświętszej i nas zachęca
do uciekania się pod Jej opiekę: „Racz nas wesprzeć w tym postanowieniu, o
Maryjo”.

 

s. Teresa Antonietta Frącek RM
Warszawa, 17 lutego 2021.

Słowo z Pustelni 15.02.2021r.

„A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.” 

Udawadnianie zamkniętym, nie życzliwym, źle nastawionym ludziom, że mamy pełne prawo czynić to co czynimy, mija się z celem i uzyskamy tylko efekt nalewania smacznego napoju do kubka odwróconego do góry dnem.
Domaganie się znaku od Jezusa, nie było próbą zrozumienia, otwarcia, tylko pełnym bezczelności, zuchwałym stawianiem swego małego rozumu nad działającym Bogiem w Jezusie.
Ci, którzy oczekiwali znaków, zwykle wojowali narzędziem Prawa, zamykając je wyłącznie do granic swej woli. Co robił Jezus?
1.zostawiał takich
2.wycofywal się całkowicie z ich granic i oddalał na drugi brzeg.
Mądremu dość, że dystans bywa czasami jedynym mądrym środkiem zaradczym, i narzędziem przetrwania..
A w pierwszym czytaniu Abel i Kain. 
Ważne, żebyśmy byli Ablem, to znaczy uczciwie żyjącymi ludźmi, na Chwałę Boga i radowali się, że On patrzy na naszą ofiarę i że jest Mu miła. Ważne, by „posiany” po między nas i w nas samych Kain, w ogóle nie był dokarmiany naszą uwagą. 
s. Teresa M.

VI NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia jest przepełniona spotkaniami Jezusa z ludźmi. Jezus i człowiek:
dar spotkania, dar obecności, dar bliskości, dar hojności, dar cudu. Jedni idą za
Jezusem – towarzyszą Mu wszędzie, inni są szczęśliwi, że Go spotkali, a jeszcze
inni są zatroskani o zdrowie i szukają u Niego uleczenia ze swych chorób. Jezus
wędrując przez różne miejsca ukazuje swoją Bożą moc i niejednokrotnie czyni
rzeczy po ludzku niemożliwe: dotyka, uzdrawia, przemienia serca, daje
nadzieję. Jest hojny w rozdawaniu swoich darów.
Dzisiaj widzimy trędowatego: człowieka, który cierpiał i był odrzucony przez
społeczność. Ludzie bali się zbliżać do trędowatych. A Jezus nie miał tej
obawy. Wielkość Jezusa to właśnie brak lęku. Ta odwaga zachęca nas abyśmy
nie bali się „choroby” drugiego człowieka, ale pomagali mu ją dobrze
przeżywać, a nawet znaleźć „lekarstwo”, jakim może być wskazanie drogi ku
Jezusowi, który czyni rzeczy niemożliwe.
W dzisiejszym spotkaniu może nas zachwycić piękna postawa
trędowatego. „Przyszedł do Jezusa” – nie bał się odrzucenia?! Przyszedł z
zaufaniem. Postawa zaufania. Co miał do stracenia? Lepiej zrobić krok do
przodu niż żałować, że się nic nie zrobiło… „Gdy był blisko, upadł na kolana”
–postawa pokory, odkrycia własnych ograniczeń, własnej „biedy”, poczucie
potrzeby pomocy. Jezus jest Tym, który może uczynić
niemożliwe. „Prosił” –postawa wiary. Kiedy ktoś prosi Jezusa to znaczy, że
wierzy w Jego uzdrawiającą moc. I jeszcze jedna postawa, do której zachęca go
Jezus: „idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę” – postawa
wdzięczności. Iść i podziękować Bogu za cud, który stał się naszym udziałem.
Patrząc na postawę trędowatego, mogę się zastanowić nad moją postawą
wobec Jezusa. Czy modląc się staję przed Bogiem z pokorą, z zaufaniem, z
wiarą, z pragnieniem Jego mocy, która przemienia? Czy zdaję się na całkowicie
na Jego wolę?

s. Magdalena B.

Słowo z Pustelni 13.02.2021r.

 „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty;”

A w cudownym rozmnożeniu chleba i ryb przez Jezusa, zapowiedz ta, poniekąd ma swój kres. Bo oto tłum ponad czterotysięczny, otrzymuje pokarm całkowicie bez swojego wkładu i wysiłku ze swej strony. To zapowiedź, że człowiek zaczyna powracać do utraconego Raju. Jak? Utracony Raj, stał się jednym z nas, Człowiekiem, utracony Raj w Jezusie, idzie na przeciw ludzkości z rozmachem przebaczenia i miłosierdzia. Zapewne oni tak nie myśleli, ani tak nie czuli, skupili się po prostu w swym ubóstwie na radości bycia nasyconym, po trzech dniach słuchania Jezusa z zapartym tchem. Ale my, którzy dożyliśmy aż dotąd, musimy to zobaczyć trochę „z lotu ptaka” , trochę z perspektywy rozpostartego nad nami Ducha Świętego. Zapowiedź, że wszystko będzie „do czasu”, staje się w Jezusie ogromnym pocieszeniem, bo Jezus w swojej z Tajemnicy naszego Odkupienia „skraca” może miliardy lat świetlnych naszego wygnania. Staje się naszą Ziemią Obiecaną , Nowym Rajem, Nowym Drzewem i Nowym Owocem, który zaspokoi wszystkie nasze pragnienia. 
Jezus po prostu wykorzystuje proste okoliczności życia, aby przebijać się w nich z całym bogactwem Ojcowskiej Miłości ku nam. Cudowne  rozmnożenie chleba  i ryb, to nie tylko zapowiedź Eucharystii, choć też, to nade wszystko uchylanie wejścia do Raju  w odnowionej  relacji z Bogiem, gdzie Cheruby nie strzegą już wejścia do wnętrza, ale w pokorze witają człowieka Odkupionego przez Samego Syna Bożego. To cudowne rozmnożenie, jest także zapowiedzią wielkiej Uczty w Niebie, gdzie wszyscy będziemy świętować pełnię Odkupienia, gdzie będziemy pląsać z Ojcem, wielbiąc Go za Jego nieskończone, niczym niezasłużone Miłosierdzie!
Przyjdziemy tam wówczas z tym swoim „niewiele” , z tym ubóstwem i w liczby i w jakość, a On będzie Ten Sam! Zlituje się i uczyni z naszych ochłapów, pełne kosze swoich darów. Oby tylko znalazł nas zasłuchanych w Siebie, bez zbytnich trosk o to, co będziemy jeść, co będziemy pić. 
s. Teresa M.