Komentarz do Ewangelii na Niedzielę Dobrego Pasterza

IV Niedziela Wielkanocna Rok C

„Nikt nie może ich wyrwać z ręki Mojego Ojca.”
(J 10, 27-30)

            Próbuję wyobrazić sobie to czułe objęcie przez Boga: delikatny dotyk, pełen miłości, czułości i zatroskania, ale równocześnie na tyle mocny, aby uchronić przed niebezpieczeństwem, wypadnięciem, dać poczucie bezpieczeństwa i całkowitej akceptacji… Cudownie brzmi zapewnienie Jezusa o tym, że nikt i nic nie może nas wyrwać z tych Rąk, dających schronienie; że najtrudniejsza nawet nasza sytuacja życiowa jest kontrolowana przez Tego, który pozwolił gwoździem wyryć sobie na dłoniach nasze imiona i zawsze niesie nas, jak skarb przez nasze ziemskie drogi. Potwierdza to św. Paweł mówiąc, że „nic nas nie zdoła odłączyć od Miłości Boga”( Rz 8, 35-39). Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak wtulić się z ufnością w dobre dłonie Boskiego Pasterza i czuwać, aby nie przyszło nam go głowy wyrywać się z nich.

s. Agnieszka B.

Inni i Sprawiedliwi

Inni i Sprawiedliwi         ks. Henryk Zieliński

Na rozpoczęcie watykańskiej konferencji trwającej od 4 do 7 kwietnia Polaków zaangażowanych w ratowanie Żydów podczas okupacji niemieckiej odznaczono medalami Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

innyAmbasador Izraela w Polsce Anna Azari odznaczyła, już pośmiertnie, medalem Sprawiedliwych s. Celinę Anielę Kędzierską ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi oraz Zenobię Owczarową i jej matkę Józefę Zychorę. W imieniu s. Celiny odznaczenie przyjęły jej współsiostry zakonne Wanda Mikicka i Teresa Antonietta Frącek, w imieniu zaś pań Owczarowej i Zychory ich najbliższa krewna Bożena Adamska. Panie uratowały podczas okupacji niemieckiej wówczas 12-letniego Marka Orena, który wnioskował o odznaczenie, był obecny na uroczystości i dał wzruszające świadectwo o ich bezinteresownym poświęceniu. Siostra Celina z kolei wraz ze swoimi współsiostrami uratowała około 700 żydowskich i romskich dzieci. Dwoje z nich, Henrietta Kretz i Jerzy Bander, przybyło na uroczystość. Pan Jerzy trafił pod opiekę sióstr jako niemowlę urodzone w niemieckiej katowni i przemycone przez Polaków do zakonnego sierocińca. Łamiącym się głosem opowiadał, jak po latach odkrył, że aby nakarmić najmłodsze dzieci kaszką z mlekiem, siostry i starsze dzieci ukrywane w sierocińcu często głodowały. W części klasztoru kwaterowali żołnierze niemieccy, a mimo to zakonnice ryzykowały, ratując dzieci.

Podniosła uroczystość była mocnym akcentem na rozpoczęcie międzynarodowego, 23. już spotkania katolicko-żydowskiego, które po raz pierwszy odbyło się w Polsce, tym razem na temat „»Inny« w żydowskiej i katolickiej tradycji: uchodźcy w obecnym świecie”. Organizuje je corocznie Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem oraz Międzynarodowa Żydowska Komisja na rzecz Konsultacji Międzyreligijnych. Stronę katolicką reprezentował kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan i zarazem przewodniczący watykańskiej Komisji ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem. Obecni byli nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, prymas senior abp Henryk Muszyński oraz bp Mieczysław Cisło, odpowiedzialny z ramienia KEP za dialog z judaizmem. Po stronie żydowskiej obradom przewodniczył Martin Budd, przewodniczący Międzynarodowej Komisji Żydowskiej ds. Konsultacji Międzyreligijnych. Obecni byli naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Lesław Piszewski.

Kardynał Koch zaznaczył, że Polska jest krajem, w którym wzajemne katolicko-żydowskie relacje mają bogatą, prawie ośmiowiekową tradycję. Przez lata była głównym miejscem schronienia i rozwoju kultury europejskich Żydów. Podkreślił również skalę zaangażowanie Polaków w ratowanie ludności żydowskiej podczas niemieckiej okupacji. Powołał się na słowa papieża Franciszka w rzymskiej synagodze, że katolicy i Żydzi muszą dbać o swoją tożsamość, której podstawy leżą w religii, ponieważ odcięcie się od korzeni zagraża naszym kulturom.

Martin Budd odwołał się do słów św. Jana Pawła II napisanych na 50. rocznicę powstania w getcie warszawskim, że katolicy i Żydzi powinni być wzajemnie dla siebie i dla świata błogosławieństwem. Zauważył, że Warszawa, która podczas ostatniej wojny stała się symbolem zagłady społeczności żydowskiej, dzisiaj staje się miejscem dynamicznego odrodzenia życia religijnego Żydów w Polsce. Przypomniał także, że w ciągu dwutysiącletniej wspólnej historii najpierw to chrześcijanie, a potem Żydzi musieli być uchodźcami, co czyni ich szczególnie wrażliwymi na problemy ludzi prześladowanych.

Wdzięczność odradzającym się ostatnio w Polsce gminom wyznaniowym żydowskim za ich otwarcie na dialog wyraził abp Gądecki. Przypomniał, że o otwarciu Kościoła na Żydów świadczy choćby obchodzony u nas od 1998 r., zawsze przed Tygodniem Ekumenicznym, Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce.

W podobnym duchu wypowiadał się Michael Schudrich. Zaznaczył, że społeczność Żydów
w Polsce doznała wiele dobra od polskich katolików, zaś polscy biskupi i księża katoliccy są w tej sprawie przykładem dla całego świata. – Trzeba tylko prosić Boga, żeby wszyscy Żydzi na świecie mieli tak dobrze jak my – powiedział. – W czasach, kiedy na świecie
w prześladowaniach ginie więcej chrześcijan niż Żydów, potrzeba mocniejszego głosu Żydów w obronie chrześcijan – stwierdził.

Piękną puentę dała ambasador Anna Azari, która odwołała się do swojej przyjaźni
z rzecznikiem episkopatu ks. Pawłem Rytlem-Andrianikiem, mówiącym po hebrajsku
i zaangażowanym w przygotowanie spotkania. Żartowała przy tym, że wspólnota żydowska nie ma chyba jej za złe tego, iż w Polsce częściej chodzi na katolickie Msze Święte niżeli do synagogi.

Idziemy nr 15/2016

 

Dyplom S.Celiny

 

Komentarz do Ewangelii na III Niedzielę Wielkanocną

III Niedziela Wielkanocna  J 21, 1-19
,, A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu”.
Po nocy nastaje poranek. Ciemność rozprasza blask nowego dnia. I tak stało się Tego Poranka. Jezus staje na brzegu. Widzi bezradność i zagubienie apostołów i z ojcowską czułością zwraca się do nich:
,, Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?” Piotrze! ,,To jest Pan.”Na te słowa Piotr- ,,rodzi się na nowo”, jego strwożone serce napełnia się nadzieją, przywdziewa szatę i rzuca się w morze, pragnie być przy Panu. Piotrze, ze smutkiem spojrzałeś Jezusowi w oczy na wspomnienie o trzykrotnym zaparciu się Jego? Ale rozpoznałeś Jego miłość, miłość Boga. Miłość Jezusa jest bezinteresowna, miłość, która wypatruje, czeka, niczym odbicie miłosiernego oblicza Ojca.
,, Chodźcie, posilcie się!” – troskliwie zaprasza Jezus uczniów do siebie. Na brzegu już żarzą się węgle, a na nich ułożona ryba i chleb. Jezus, który niemożliwe czyni możliwym jest z nimi.
,, Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Teraz Piotrze jesteś gotów iść za Jezusem, aż po krzyż, bo wiesz, że gdy łódź dobije do brzegu, Jezus będzie czekał na ciebie. A ja, a ty…? ,, Pójdź za Mną!” Jezus staje na brzegu…

s. Bernadetta J.

Niedziela Bożego Miłosierdzia – 03.04.2016 r.

Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie,

o Panie; niech ten największy przymiot Boga,

to jest niezgłębione miłosierdzie Jego,

przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.

 

Dopomóż mi, Panie, aby oczy moje były miłosierne,

bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów,

ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich

i przychodziła im z pomocą.

 

Dopomóż mi, Panie, aby słuch mój był miłosierny,

bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie

były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

 

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny,

bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich,

ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

 

Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne

i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu,

a na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace

 

Dopomóż mi, Panie, aby nogi moje były miłosierni bym zawsze

spieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie

i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.

 

Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne,

bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich.

Nikomu nic odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi,

o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się

w Najmiłosierniejszym Sercu Jezusa i o własnych cierpieniach będę milczeć.

Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój.

 

Jezu mój, przemień mnie w siebie,

bo Ty wszystko możesz. Amen.

 

św. Faustyna

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego (Łk 24, 1-12)

rotunda

(Rotunda zwana Anastasis w Bazylice Grobu Pańskiego
w Jerozolimie – miejsce Zmartwychwstania Jezusa)

Z  głębokim wzruszeniem wypowiadam słowa NAZARET, BETLEJEM, JEROZOLIMA, KALWARIA, PUSTY GRÓB… ZIEMIO ŚWIĘTA, UŚWIĘCONA KROKAMI MOJEGO PANA I ZBAWICIELA…

Maria Magdalena, Joanna i Maria „poszły skoro świt do grobu”, była to pierwsza pielgrzymka uczniów Jezusa do Grobu Mistrza. Niosły przygotowane wonności, tylko ten kamień, kto go odsunie?
Kamień odsunięty, ciała Pana nie ma, smutek, bezradność, kobiety „pochyliły głowy do ziemi”. Poszły oznajmić Apostołom. To wiara w świadectwo Uczniów  o Zmartwychwstałym, każe nam uklęknąć z najwyższą czcią przed skałą Grobu Pańskiego  i złożyć na niej pocałunek miłości, pochylić głowę i ujrzeć żywy obraz Jezusa. Nie ma Go tutaj, „wyszedł na nasze ludzkie drogi z nową siłą, której na imię miłość potężniejsza niż śmierć”. Wyjdźmy z ukrycia, aby towarzyszyć Marii Magdalenie, szukając, zachwycimy się  i rozradujemy.

ZIEMIO ŚWIĘTA, UŚWIĘCONA KROKAMI MOJEGO PANA I ZBAWICIELA… Modlę się, aby Duch Święty przyniósł oliwną gałązkę pokoju dla JEROZOLIMY I CAŁEGO ŚWIATA.

s. Bożena S.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

rotundaNiedziela Zmartwychwstania Pańskiego (Łk 24, 1-12)

Z  głębokim wzruszeniem wypowiadam słowa NAZARET, BETLEJEM, JEROZOLIMA, KALWARIA, PUSTY GRÓB…
ZIEMIO ŚWIĘTA, UŚWIĘCONA KROKAMI MOJEGO PANA
I ZBAWICIELA…

Maria Magdalena, Joanna i Maria „poszły skoro świt do grobu”, była to pierwsza pielgrzymka uczniów Jezusa do Grobu Mistrza. Niosły przygotowane wonności, tylko ten kamień, kto go odsunie?  Kamień odsunięty, ciała Pana nie ma, smutek, bezradność, kobiety  „pochyliły głowy do ziemi”. Poszły oznajmić Apostołom. To wiara w świadectwo Uczniów o Zmartwychwstałym, każe nam uklęknąć z najwyższą czcią przed skałą Grobu Pańskiego        i złożyć na niej pocałunek miłości, pochylić głowę i ujrzeć żywy obraz Jezusa. Nie ma Go tutaj, „wyszedł na nasze ludzkie drogi z nową siłą, której na imię miłość potężniejsza niż śmierć”. Wyjdźmy z ukrycia, aby towarzyszyć Marii Magdalenie, szukając, zachwycimy się i rozradujemy.

ZIEMIO ŚWIĘTA, UŚWIĘCONA KROKAMI MOJEGO PANA I ZBAWICIELA… Modlę się, aby Duch Święty przyniósł oliwną gałązkę pokoju dla JEROZOLIMY I CAŁEGO ŚWIATA.

s. Bożena S.

VI Niedziela Wielkiego Postu – Niedziela Palmowa

Komentarz do Ewangelii wg św. Łukasza 22,14-23,56

Ostatnia Wieczerza
dzieją się dziwne rzeczy
śmierć przycupnęła w kącie
Krzyż spleciony z okruchów
Twojego i mojego czasu
majaczy tuż za zakrętem
a ON – jak gdyby nigdy nic
mówi o Miłości…

Teraz twoja kolej.

Tak, teraz Twoja i moja kolej, by powtórzyć w sobie tę – po ludzku – kompletnie niezrozumiałą Drogę Miłości. Miłości nieskończenie większej niż ból zdrady i niezrozumienia, większej niż straszliwy lęk, niż cierpienie odrzucenia i samotności – głębszej niż najgłębsza noc. Czy znajdę w sobie siłę, by odpowiedzieć na to nieme wezwanie mojego Pana?

s .A.Z.

Komentarz do V Niedzieli Wielkiego Postu

  1. 03. 2016 V niedziela Wielkiego Postu Rok C

 „Przyprowadzili do Jezusa kobietę.”
(J 8, 1-11)

 

…i niechcący wyświadczyli jej ogromną przysługę, bo… Prowadząc ją na sąd, nie spodziewali się, że zamiast sprawiedliwości, spotka ją tam MIŁOSIERDZIE! Głośno wykrzykiwali jej winy, a Jezus subtelnie pokazał, że nie są lepsi… Wydali wyrok, a On na podstawie ich własnych kryteriów, zmusił ich do uznania ich winy… Chcieli zastawić pułapkę na Sprawiedliwego, a sami w nią wpadli…

Jak bardzo jesteśmy do nich podobni, prawda?! Prośmy więc Pana, aby pozwolił nam spotkać się z Jego Miłosiernym spojrzeniem – spojrzeniem, które zamiast osądzać – usprawiedliwia; zamiast potępić – przebacza; zamiast pogrążyć w rozpaczy – przywraca nadzieję… Bardzo potrzeba nam doświadczyć tego MIŁOSIERNEGO SPOJRZENIA Boga, abyśmy nauczyli się świadczenia Jego Miłosierdzia wobec naszych bliźnich.

s. Agnieszka B.

Komentarz do Liturgii Słowa na IV Niedzielę Wielkiego Postu

,,Wstanę i pójdę do mojego ojca(…).
A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się”.
Miłość Boga nie stawia człowiekowi granic powrotu do Niego. Św. Zygmunt ufny w nieskończoną dobroć Boga tak pisał: ,,Przypowieść o Dobrym Pasterzu, a zwłaszcza przypowieść o marnotrawnym synu najwymowniej świadczą, że powrót każdej zbłąkanej duszy jest dla Niebieskiego Ojca bardzo upragniony i przynosi Mu radość”. Bóg jak dobry ojciec nie zamyka przed nami swego serca, przyjmuje nas z wszystkimi naszymi słabościami. W momencie doświadczenia straty, całkowitego ogołocenia, syn widzi pozorność owych bogactw, poznaje prawdę o sobie i wraca. ,,A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się”. Miłość Boga jest uprzedzająca, większa od grzechu, potężniejsza od śmierci.
Miłość, która czeka, wybiega naprzeciw, poświęca się, obdarowuje bez limitu. Tak może tylko Bóg. Wraz ze św. Zygmuntem pragnę modlić się:,, Dziękuję, Ci Boże, za te wszystkie łzy, coś wycisnął moim oczom, bo wśród tych łez siebie zgubiłem, a Ciebie odnalazłem.” Odnalazłam Boga miłosierdzia.

s. Bernadetta J.

Komentarz do Liturgii Słowa na III Niedzielę Wielkiego Postu

Dzisiejsze Słowo nie wymaga zbytniego komentarza.

Bóg objawia się Mojżeszowi. JAHWE przedstawia się Kim jest. Dlaczego prowadzi, dlaczego kocha.

W Nowym Testamencie mówi przez Syna – Słowo Wcielone, Zbawiciela.
Bóg nie może już chyba być bardziej bezpośredni, prosty.

I o co prosi? O miłość, o NAWRÓCENIE,  bo inaczej… zginiemy.

Przychodzi do mnie, do ciebie już kolejny rok. Patrzy na swoje „drzewo”, przygląda się i pragnie naszych owoców – pokoju, dobroci, cierpliwości, miłości, łagodności itd…

I znowu mówi – jeszcze rok, a może wyda owoc…

Ile potrzeba nam czasu? Czy nie ryzykujemy zbyt wiele?

Zastanów się czy warto…

Kładę dziś przed Tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo- mówi Pan. Wybierajmy ŻYCIE – abyśmy żyli!

s. Z.K.