Słowo z Pustelni 23.11.2020 r.

„Prawdziwie, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę Bogu z tego, co im zbywało”.

Czy gdyby uboga wdowa , ubogą nie była, nadal wrzucałaby wszystko co ma na swoje utrzymanie? Tego nie wiemy. Jest pewne, że w swojej sytuacji mogła i miała prawo, pczuć się być zwolnioną z jakichkolwiek datków na Świątynię, a jednak bojaźń Boża i osobiste zaufanie Bogu, pozwoliły jej na taką , a nie inna postawę.
Dziś Jezus Uwielbiony, naprawdę nie musi już podnosić wzroku, aby zobaczyć. Widzi wszystko i co więcej odczuwa! 
Bardzo dobrze czuje, czy Go kochasz, czy tylko potrzebujesz. 
Czy dla Niego poświęcasz swoje maksimum, czy dla „makijażu” swego tłumionego poczucia winy, stroisz się w jakąś relacje z Nim, wobec innych, ale w rzeczywistości w ogóle Ciebie w tej relacji nie ma. 
On widzi i dobrze czuje, czy Go próbujesz usłyszeć, zrozumieć, czy Go zbywasz. Akurat na hojność w miłości On jest bardzo wrażliwy, ponieważ jest w tym Mistrzem! 
Nikt bardziej rozrzutnie niż On, nie kocha ,bez opamiętania, więc ma wyczulone wszystko co Go stanowi, na najmniejsze drgnienie w sercu, które porywa się na więcej niż ma i może! 
Jezus, to taki „Kompozytor Miłości” , który już w Twojej cichej pauzie, ma  trafne przeczucie, czy zagrasz czysto, czy fałszywie. Nie czyni więc nic, abyś był wolny. Kochasz ile chcesz. To i tak nie zachwieje Jego hojnością.
s. Teresa M.

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata 

22.11.2020 Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata
„Syn Człowieczy oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.” (Mt 25, 31-46)

Podczas modlitwy dzisiejszym Słowem moją uwagę przykuło sformułowanie „oddzieli”. W
Piśmie Świętym Bóg jest ukazywany jako Ten, który łączy, a nie dzieli. Duch Święty jest Duchem
jedności. Jezus umarł, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tymczasem sąd ostateczny
polegał będzie na definitywnym oddzieleniu.
Co Bóg będzie oddzielał?… Dobro od zła,… miłość od obojętności,…. Świętość od grzechu…
W Biblii święty to oddzielony, niedostępny, inny, niż wszyscy.

Perykopa o sądzie bardzo czytelnie pokazuje, jakimi chce nas mieć Bóg. On oddziela to, co w
Jego oczach zasługuje na uznanie od całej reszty, która okaże się śmieciem. Odzieli, aby już żadne zło nie
miało dostępu do Jego wybranych…, aby egoizm nie był mylony z Miłością…, aby w pełnym blasku
ukazało się piękno tych, którzy za życia trudzili się, podążając śladami Mistrza…, którzy przyjęli Jego
Krzyż…, otwierali swe dłonie i serca dla braci…, pozwolili ogołocić się z ziemskich wielkości i stanęli
ramię w ramię z wykluczonymi przez świat w Imię Miłości Jezusa. Oddzieli ich Pan i wprowadzi do
swego Królestwa.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 21.11.2020 r.

 „A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją»”

Tacy jesteśmy właśnie, podobni do saduceuszów. Ponieważ nie dawali wiary w Zmartwychwstanie, podeszli do tematu dość trywialnie. Czy nie tak samo mamy skłonność trywializować, tego wszystkiego, co wydaje się nam zbyt trudne do pojęcia? Tymczasem zgnieciony umysł trudem wiary, ma szukać światła, po prostu w Piśmie Świętym! Jezus w prosty sposób, a jednocześnie najbardziej trafny, daje odpowiedź Pismem!
Żyjemy w czasach, gdzie już wszystko się klika, nawet Pismo Święte. Ma to czasami swoje pozytywne strony i służy dobru, ale ma też niestety te nie korzystne. Przy tak szybkiej technice możliwości wertowania i studium Biblii, tak naprawdę, bardzo niewielu się w nią wgłębia. Widać „epoka klikania” rozleniwia maksymalnie i kusi zupełnie innymi „studiami”.
Osobiście zalecam jednak być wiernym swojej Biblii. Wszystkie skróty, kalendarze, i inne gadżety elektroniczne, czy nie, okradają nas z Sacrum Pisma Świętego, okradają nas też z tej wyjątkowości relacji do Słowa. Zalecam je mieć i naprawdę trudzić się w noszeniu i codziennym szukaniu Światła w Jego Żywym Słowie, dla wszystkich pytań, dylematów, i tych bezpośrednio związanych z wiarą i tych z życiem.
Słowo Boże trzeba często ponosić, niczym poczęte dziecko. Niby nie daje od razu znaku życia, ale w chwili stosownej, Duch Święty, będzie miał co ożywić w naszym sercu i umyśle. I lepiej, żeby nie musiał się unosić nad nami, jak nad ciemną wodą. Jezus pokazał nie jeden raz, że Pisma wyjaśniają się wzajemnie. 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 16.11.2020 r.

„Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.” 

My jesteśmy w nieporównywalnie dużo lepszej sytuacji, niż niewidomy Bartymeusz. Nie musimy usilnie wołać, gdzieś wciśnięci w tłum, aby zatrzymać Jezusa, sprowokować dialog! 
Teraz wystarczy, że choćby myślą zwrócisz się ku Niemu, nie zdążysz wydobyć głosu, a On już Cię usłyszy, a już skupisz uwagę Boga na sobie! Tak! Bardzo niewiele potrzeba, abyś Jezusa zatrzymał i sprowokował do Jego zasłuchania w Twoje serce, Twoje myśli i najcichsze pragnienia.
Po Wstąpieniu do Nieba, Jezus ma nieograniczone ciałem możliwości, by być zatrzymanym przy każdym z nas z osobna. Mam jednak wrażenie odwróconych ról. W dzisiejszej rzeczywistości, to tak, jakby Bóg, próbował wołać za nami! Ulituj się nade mną! I nie dlatego, że Sam jest ślepy, tylko, pozbawiliśmy Boga prawa do istnienia, prawa do przebywania między nami, prawa do bycia Sobą – Bogiem, prawa do bycia Wcielonym Bogiem w Jezusie, prawa do głosu, prawa do przemawiania do naszych sumień. Pozbawiliśmy Go prawa do tego, by mógł nas kochać! Trzeba wołać do Niego jak Bartymeusz, ale też warto usłyszeć, jak Jezus próbuje przebić się przez „tłum” wszystkiego czym się współcześnie ogłuszamy i próbuje z kolei nas zatrzymać! 
Może trzeba pokornie się w końcu dać zatrzymać i zapytać: Jezu! Co chcesz, abym dla Ciebie uczynił?
Czego pragniesz ode mnie? Co mam, a czego Ty Bóg, nie możesz się doczekać jak nędzarz ode mnie samego? 
s. Teresa M.

XXXIII Niedziela Zwykł

15.11.2020 XXXIII Niedziela Zwykła Rok 

„Przekazał sługom majątek (…) każdemu według jego zdolności…” (Mt 25, 14-30)

Dzisiejsza przypowieść Jezusa powinna pobudzić nas do wdzięczności i odpowiedzialności za
dary, jakie Stwórca złożył w naszych sercach. Każdy z nas został obdarowany na miarę jego możliwości i
zadania, które ma spełnić w Bożym planie zbawienia. Każde ludzkie życie jest cudowne i cenne w
Bożych oczach. Misja każdego człowieka jest równie ważna i konieczna w planach Stwórcy. Każdy dar,
złożony przez Niego w człowieczym sercu jest równie cenny i wart rozmnożenia. Zatem zamiast tracić
czas i energię na zazdroszczenie bliźnim ich obdarowania, odnajdź i doceń własne dary i talenty…
Odkryj swoją misję w świecie…. Uwierz, że Bóg na Ciebie liczy – tak, właśnie na Ciebie!… I zabierz się
do pracy! Wszak ostatnie sługa nie został ukarany za roztrwonienie majątku swego Pana, ale za to, że go
nie pomnożył…

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 14.11.2020 r.

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Nie tę wczorajszą, nie tę dzisiejszą, ale, GDY PRZYJDZIE…
Czy można być pewnym swej wiary na tyle, aby wydarzenia towarzyszące Jego przyjściu, nie zachwiały tą moją wiarą?
Wiara każdego z nas, ostatecznie musi być poddana próbie.
Wiele razy słyszałam deklaracje: jestem głęboko wierzącym, głęboko wierzącą! Bóg jest u mnie na pierwszym miejscu! Czyżby? Ale jak popatrzysz na życie tych osób, stwierdzasz, że to jest mowa czysto życzeniowa. Bardzo, chcą by tak było i pięknie, i bardzo wierzą, ale nie Bogu, tylko sobie, że tak właśnie jest. Tymczasem wiara, którą chce znaleźć na ziemi Jezus, to na pewno wytrwanie  z Nim w przeciwnościach, danie świadectwa, choćby za cenę utraty wszystkiego innego co kochasz, w tym może i swojego życia.
Więc, jeśli Jezus zostawia to pytanie otwartym, to znaczy, że mamy swoją niepewność siebie samych, swoją zawodność codziennie, pokornie bez zarozumiałości zawierzać Bogu niczym ta uboga wdowa.
s. Teresa M.

XXXII Niedziela Zwykła

8.11.2020 XXXII Niedziela Zwykła 
„Roztropne panny razem z lampami zabrały oliwę.” (Mt 21, 1-13)

Nie było to z pewnością wygodne nieść w orszaku weselnym dodatkowego ciężaru, jakim jest
oliwa w naczyniach. Wszak orszak taki kojarzy się z tańcem i swobodą i nie można pozwalać sobie na
dodatkowe ograniczenia tej swobody… Owszem, wygodne to nie było, ale okazało się rozsądne, bo
zadecydowało o udziale w uczcie weselnej, czyli osiągnięciu celu.

To właśnie świadomość celu wymusza na człowieku przemyślenie i zaplanowanie drogi. Im
wartościowszy cel, im wyższa stawka, z tym większą skrupulatnością i rozwagą należy przygotować się
do jego zdobycia. Współczesny świat zdaje się o tym zapominać. Stawia na wygodę, przyjemność,
minimum wysiłku. Nuży nas to, co trudne, wymagające, przedłużające się, monotonne. Tymczasem
realne i prawdziwe życie takie właśnie jest: ubogie w sukcesy, pełne natomiast oczekiwania, szarości,
przeszkód i cierpienia. Łatwo w tym udręczeniu zapomnieć, że jego celem jest szczęście, które
przewyższa najśmielsze nawet nasze wyobrażenia. Dzisiaj Jezus z mocą przypomina: bądź cierpliwy i
długomyślny, roztropny i przewidujący, bo czeka na Ciebie wielka nagroda w niebie.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 07.11.2020 r.

” Powiedział więc do nich: «To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca.”
Jezus naprawdę nie zawsze był dla wszystkich miły. Warto to pamiętać, w czasach, gdzie ogromna większość, ulega tej pokusie, by z chrześcijaństwa, z bycia katolikiem, uczynić kostkę cukru i zawsze i wszędzie, wszystkim słodzić, w imię bardzo źle pojętej miłości To nie jest Duch Chrystusowy. Uczeń Jezusa ma być, nie jak cukier, lecz jak sól dla świata. I zawsze będzie wnosił sprzeciw, nie bynajmniej z powodu tego, że będzie to efekt jego celu, ale dlatego, że będzie sam starał się wiernie żyć Ewangelią.
Jeśli wsłuchujesz się w słowa Jezusa, to Sam  powiedział : „świat was znienawidzi, ale miejcie odwagę! Jam zwyciężył świat! „
Próby więc zaistnienia w tym świecie, jako taki dobry człowieczek, który zawsze i tylko jest miły ,by przypadkiem nie wnieść podziału, za cenę rozmycia i zgubienia prawdy, jest w istocie niczym innym jak służeniem dwóm panom” Bogu i mamonie”. Mamonę należy tu rozumieć jako wszystko inne, co jest dla nas ważne, na równi z Bogiem niestety, lub też nieco ważniejsze.
Nie bądźmy zatem cukierkami, ale solą tej ziemi!
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni – Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

„Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha.” 

Z góry przepraszam, że to rozważanie może nie będzie pocieszające. Jednakże nie potrafię pisać tego, co rzeczywiście mam w sercu i w duszy. Dzielę  się tym, bo jak większość, modlę się za wszystkich, którzy prześladują Kościół  i każdego, kto staje się głosem wymordowanej ludzkości, pozbawionej szansy na życie, rozwój i służbę także społeczeństwu. Mówię o tej przerażającej liczbie małych ludzi, zamordowanych pod gładko przechodzącym terminem przez usta: „aborcja” . 
Obawiam się, że jak nam Pan Bóg zliczy i powie, jaka to liczba ofiar, sumując z każdego kraju, to wszyscy umrzemy z jakiegoś wstydu i przerażenia, ciążącej na nas odpowiedzialności.
Wyszłam od cytatu śmierci Samego Jezusa. Nagle zdałam sobie sprawę, że gdy Jezus konał w Ogrójcu i na Krzyżu, naprawdę już znał grzechy w liczbach, jestem więc pełna podziwu, że nie umarł już w Ogrójcu, ale siłą Miłości przebaczającej, dotrwał do Krzyża.
To teraz, popatrzmy oczyma tych, którzy stali blisko pod Krzyżem. 
Umiera Bóg! Zniszczony Bóg! Przegrany Bóg! Pokonany Bóg!
Tak to wyglądało pozornie, powierzchownie. Trzeba to zobaczyć i odczuć ten dramat! I nie mądrzyć się o Zmartwychwstaniu!
Owszem nastąpiło, ale najpierw, było pokorne dźwignięcie, tej przytłaczającej scenerii. Po co trzeba to przeżyć? Aby w końcu zrozumieć, że nie ma chyba innej drogi dla Kościoła! 
Kościół jako Wspólnota, jest Jedną Oblubienicą Chrystusa i nie ominie Jej ta droga. Może w Polsce akurat, nie będą nas już krzyżować w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale, Jezus zapowiadał prześladowania i to jest ten czas. 
Wielu Jezusa opuściło, był nieciekawym obiektem, wstydem, był rozczarowaniem. 
Nie dla wszystkich. Dlatego choćby nasz Kościół zaczął przypominać straconego na śmierć Jezusa, nie zostawiajmy Go. Może być jeszcze trudniej, jeszcze gorzej, jeszcze ciemniej. Dlatego trzymaj się kurczowo Matki Bożej, Ona ma po prostu już wiele za Sobą, zna rozwój wydarzeń przyszłych i nie uciekła od Jezusa nigdy! 
Niech Maryja wspiera nas, gdy widok Kościoła będzie nas może przyprawiał o łzy, ból, a może też wstyd. Pamiętajmy też, nie tylko modlić się za dusze czyścowe, Wspólnotę Kościoła stanowiące, ale prośmy za ich przyczyną o ratowanie grzeszników, idących na Wieczne potępienie, na niewyobrażalne męki. 
s. Teresa M.

Uroczystość Wszystkich Świętych

    01.11.2020 XXXI Niedziela Zwykła

Uroczystość Wszystkich Świętych 

„Błogosławieni ubodzy w duchu…” (Mt 5, 1-12)

            Jezusowy program błogosławieństw niejednego może przerazić, bo ukazuje sytuacje wielorakiej biedy człowieczej, a tej za wszelką cenę chcielibyśmy uniknąć. Jednak Jezus błogosławi te sytuacje, a raczej ludzi, którzy przyjmują je otwartym sercem. Osobiście jestem przekonana, że każde z kolejnych błogosławieństw mieści się w pierwszym, bowiem związane jest z jakimś ubóstwem, brakiem, z powodu którego człowiek cierpi. I właśnie zgoda na ten brak, na konkretne ubóstwo przyciąga Boże błogosławieństwo, mające moc uczynić człowieka wewnętrznie szczęśliwym.

            Ile razy staję przed Jezusem uboga, ogołocona z tego wszystkiego, co czyniłoby mnie po ludzku szczęśliwą, zabezpieczoną i samowystarczalną, otrzymuję nieskończony dar – Jego Samego!… Gdy przychodzę do Niego w różnorakich sytuacjach swojego bólu, cierpienia, pozbawiona ludzkiego oparcia, jestem bogata tym swoim ubóstwem, bo to On staje się moim oparciem – jedynym realnym i pewnym w tym świecie… On staje się wówczas bogactwem mojego serca tak wielkim, że wypełniając mnie całą, zaspokaja wszelki mój głód i każde pragnienie… To wtedy i tylko wtedy Jego Miłość może wypełnić mnie całą, bo nie natrafi na żadną przeszkodę, która blokowałaby jej wejście… Na tym właśnie polega niepojęte szczęście owego błogosławieństwa.

s. Agnieszka B.