Słowo z Pustelni 15.05.2021 r.

„Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca».” 

Mamy dokładnie taką samą trasę do przebycia.
Wyjątek stanowi początek Jezusa. Jego wyjście od Ojca, zawsze pozostanie zstępującym Życiem ku nam, które egzystowało już wcześniej Wiecznie. Nasz początek bierze się od Ojca, ale stwarza nas w czasie, byśmy do Wieczności doszli.
Nie mogę się nadziwić, że kiedyś Ojciec, będzie dla nas Wieczną Oczywistością, Która nigdy się nam nie znudzi. 
O co możemy prosić Ojca, w imię Jezusa, a da nam? 
Najbardziej oto, abyśmy z Jego łaską, dobrze wykorzystali czas ziemskiej pielgrzymki. To kluczowy odcinek naszej trasy, który określi nas, czy należymy do Ojca Światłości, czy Ojca ciemności i kłamstwa. 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 10.05.2021 r.

„Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem».”

Pamiętajmy zatem, że to powiedział Sam Jezus!
Brak poznania Boga, to, jakim jest, rodzi łatwość do wielu bardzo złych czynów, w oparciu o niewłaściwą ocenę faktycznego stanu rzeczy.
Bardzo ułatwia to, patrzeć w łagodniejszym świetle na każdego, kto nas rani, krzywdzi, a może i jakoś „pozbawia życia”.
Łatwo nam myśleć, jaki cudowny był Jezus, że nawet na Krzyżu  modlił się do Ojca: „odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”, ale jeśli dziś słyszymy i czytamy  słowa Jezusa: „będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie”, to oprócz bycia ranionym, mamy też łaskę by razem z Jezusem USPRAWIEDLIWIAĆ! Dlaczego? 
Bo nie poznali…., gdyby znali, nigdy nie dopuściliby się podobnych słów i czynów. Pytanie, czy chcemy usprawiedliwiać? Dobrze, jest odkryć w pokorze, że jesteśmy od tej postawy dalecy, że Jezus nas tego uczy i codziennie egzorcyzmuje naszą urażoną miłość własną. 
s. Teresa M.

V NIEDZIELA WIELKANOCNA

Dzisiejsza Ewangelia zaprasza nas do Wieczernika, miejsca gdzie Jezus w sposób bardzo dosłowny i namacalny pokazuje nam swoją miłość. Mówi, że jesteśmy Jego przyjaciółmi, jeśli będziemy Go naśladować, a zaraz po tym bierze do rąk misę z wodą i obmywa uczniom stopy. Do tej postawy właśnie nas zaprasza, chce byśmy tak jak On byli dla innych, abyśmy potrafili pochylić się nad potrzebującymi i okazali im miłość, która jest bardzo konkretna.

Tej niedzieli Jezus również uczy nas, jak mamy rozpoznać, czy jesteśmy rzeczywiście Jego uczniami. Pierwszym dowodem naszej z Nim bliskości jest radość, nie jakiś przelotny śmiech, ale głęboka i prawdziwa radość, która jest również źródłem pokoju serca. Zapytajmy więc siebie, czy w naszym sercu gości owa radość, czy rzeczywistość, która nas otacza jest źródłem naszego pokoju i szczęścia? Co nam przeszkadza w osiągnięciu tej radości i czy oddaję to Jezusowi?

Drugi dowód dotyczy modlitwy. Jezus, mówi, że jesteśmy Jego uczniami, jeśli to o co prosimy Ojca w Jego Imię się spełnia. Popatrzmy na Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, który prosi Ojca o odsunięcie kielicha i który – jak mówi Autor listu do Hebrajczyków – został wysłuchany dzięki swej uległości. I znów zadajmy sobie pytanie o naszą modlitwę, czy jest ona „skuteczna”, a więc wysłuchana i przynosi mi pokój?

Prośmy dziś Pana, abyśmy potrafili coraz piękniej kochać Boga, bliźnich i siebie i by w naszych sercach panował radość, świadcząca o tym, że jesteśmy rzeczywiście Jego uczniami.

s. Izabela P.

Słowo z Pustelni 08.05.2021 r.

„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.”

W życiu wiary bywa taki czas, że się Bóg wydaje być daleki, odległy, że jest bliski wszystkim, tylko nie mnie. Milczenie Boga często potrafi wprawić nas w zakłopotanie. I wtedy ciśnie się na usta : ” zostawił mnie. ” Nic bardziej mylnego! To po prostu nie leży w naturze Boga! 
To Dobry Pasterz, a nie najemnik! 
I właśnie dlatego, że woli życie własne za nas oddawać, niż nas porzucić, bywa, że dla naszego ocalenia, walczy o nas swoją ciszą, walczy o nas swoim milczeniem, walczy tak wysubtelnioną Obecnością, że ona nie podpada już pod żadne nasze ludzkie zmysły. Wiara przechodzi czyściec, a owca kąpiel! 😊
Jeśli Twój Pasterz nie daje o sobie znać i jest jakby Go nie było, to dlatego, że wilk, którego nie jesteś wstanie namierzyć, jest po stokroć bardziej cichy i przyczajony! 
Twój Dobry Pasterz, często walczy o Ciebie z watahą złych duchów, w pojedynku na ciszę. 
Gdy zatem nie rozumiesz Cichego Pasterza, nigdy nie zrozumiesz, jak  jest czujny , jak bardzo stoi na straży, byś nie doznał uszczerbku na duchu.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 01.05.2021 r.

V NIEDZIELA WIELKANOCNA

Komentarz do J 15,1-8 (V Niedziela Wielkanocna)

„Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was”.
Ilekroć wracam do tego tekstu, tylekroć zdumiewa mnie pasja, z jaką Jezus prosi, wręcz nalega, abym była z Nim i w Nim. Siła tej Jego pasji sprawia, że coraz mocniej wyczuwam, iż właśnie tutaj, w przestrzeni między Miłością a miłością rozgrywa się najgłębszy dramat mojego człowieczeństwa. Dlaczego dramat? Bo On nieprzerwanie ofiarowuje Swą niezmienną, chwilami niezrozumiałą dla mnie Miłość – potwierdzoną Szaleństwem Krzyża, a ja – w szaleństwie własnej wolności mogę powiedzieć Tej Miłości „nie”. I On o tym wie… Wiedział od samego początku, od pierwszych słów: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”… Wiedział, że podobny nie będzie umiał żyć bez Podobnego sobie, że bez Niego będzie wiecznie głodny i że tego głodu nie będzie mógł zaspokoić niczym innym poza Jego Miłością. Ale też, nie będzie do końca sobą, czyli tym, kim ma być, a więc nie będzie naprawdę szczęśliwy. No bo jak tu być szczęśliwym, gdy kawałeczek serca został w Niebie? Ślicznie to ujął abp Fulton J. Sheen: „Kiedy Bóg tworzył nasze serce, uznał je za tak dobre i tak godne miłości, że jego kawalątek zatrzymał w niebie. Resztę posłał na świat, by cieszyła się Jego darami i na ich podstawie wskazywała nam drogę do Niego, ale też zawsze nam przypominała, że niczego na tym świecie nie możemy kochać całym sercem, bo całego serca nie mamy. Jeśli zaś chcemy kochać kogoś całym sercem, jeśli chcemy znaleźć prawdziwy pokój i prawdziwą pełnię, musimy powrócić do Boga i odzyskać ową brakującą cząstkę, którą On przechowuje dla nas od wieków”.
I niech się tak stanie – w Twoim i moim życiu 🙂

s.A.Z.

Słowo z Pustelni 26.04.2021 r.

„Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję.”

Autentyczna miłość zakłada dobrowolność. Taką właśnie otrzymujemy od Jezusa. Sam oddaje życie za nas, bo chce. Takiej miłości, Jezus pragnie też od każdego z nas.
Miłość jest nieustannym oddawaniem życia, za tego kogo kochamy. Jeśli zaczyna pojawiać się przymus, konieczność, niechęć i znów przymus, to trzeba pytać o miłość. Okresowo ma prawo się pojawić zmęczenie, jakieś pokłosie przebytych chorób, może trud żałoby, ale zawsze powinien pozostawać ten mianownik : kocham, dlatego trwam. 
s. Teresa M.

IV Niedziela Wielkanocna

25.04.202IV Niedziela Wielkanocna 

Życie moje oddaję za owce.” (J 10, 11-18)

Dzisiaj staje przed nami Dobry Pasterz. Co znaczy DOBRY?… Ten, któremu zależy na owcach… Zależy tak bardzo, że dla ich ratowania gotowy jest oddać własne życie. Nie dyktuje Mu tego obowiązek, ale serce, przecież oddanie życia za kogoś jest znakiem najwyższej miłości. Obowiązek spełnia najemnik, troszcząc się o owce o tyle, o ile nie godzi to w jego interesy i w niego samego. Iluż takich najemników mamy na świecie teraz!

Cudownie jest żyć wiedząc, że aż tyle jestem warta dla Boga, że Syn Boży przelał za mnie Krew! Świadomość Miłości Pana daje poczucie bezpieczeństwa i radości. W Jego ramionach każdy może czuć się wyjątkowy! Dzisiejsza niedziela jest okazją, aby poczuć się przytulonym przez Dobrego Pasterza, aby odpowiedzieć na zaproszenie do zaufania i dzielenia z Nim miłości. Miłość Boga przekracza nasze ludzkie wyobrażenia i tytuły do zasługiwania. Ona jest drugim imieniem Boga, Jego istotą. Nią Pasterz ogarnia ludzkość, ogarnia mnie – swoją małą owieczkę 🙂

s. Agnieszka B.

 

Słowo z Pustelni 24.04.21 r.

„To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem.”

Uczymy się całe życie stawać duchowi. Uczymy się jak karmić ducha, czym, i Kim, by żył.
Uczymy się ciało doceniać i nie przeceniać. Uczymy się patrzeć i widzieć dalej i głębiej niż widzi i rejestruje nasze cielesne oko. 
Jezus wie, że tak naprawdę pod tym względem wszyscy jesteśmy jak opóźnione w rozwoju dzieci. Zbyt późno na ogół wszyscy, stajemy się uczniami i wychowawcami własnej duszy.
Dlatego, tak ważna i istotna staje się nasza pokorna gotowość do przyjmowania Jezusa i prawd wiary, prawd duchowych, ufnie jak dziecko. Po prostu mamy naprawdę wszyscy ogromne zaległości, jesteśmy mocno uwstecznieni i Jezus całe życie nas z tego stanu wyprowadza. Czy łatwo jest wychowywać się do bycia duchowym człowiekiem? Myślę, że im mniejsze doświadczenie w tym względzie, tym i przekonanie o łatwości śmielsze. Prawda jest jednak taka, że z natury jesteśmy mocno cieleśni i aby było inaczej, Jezus zapłacił za to życiem. Jezus, a przez Niego i w Nim Ojciec, w mocy Ducha Świętego, to nasi bardzo cierpliwi duchowi Rodzice i Wychowawcy. 

s. Teresa M.