Słowo z Pustelni 21.09.2020 r.

«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary»

Jest pewna zasada, która przekłada się na nasze bycie miłosiernym lub nie. 
Dopóki nie chcesz sam  zasiadać do stołu ze swoim wewnętrznym łajdakiem, draniem, czy jak tam jeszcze siebie określisz, dopóki sam gorszysz się sobą – dotąd będziesz skąpił szacunku, miłości, zaufania i miłosierdzia innym.
Jaki stosunek masz do swojego wewnętrznego grzesznika, taki masz dla wszystkich. 
Jeśli sobie samemu zabraniasz w jakiejś części na kontakt z Jezusem, pokazujesz Mu się tylko taki ładny, gładki, poukładany, pokazujesz Mu się takim, jakiego sam umiesz siebie jeszcze znieść, to odczuwasz bunt w sercu, za każdym razem, gdy On Ci tylko wspomni przez innych o Twoich wadach. 
s. Teresa M.

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA

13.09.2020 XXIV Niedziela Zwykła

Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą?…”

(Mt 18, 21-35)

Przebaczenie, które tak trudno przychodzi człowiekowi, dla Boga jest naturalnym odruchem serca. Miłość Ojca Niebieskiego nie stawia granic Miłosierdziu, ale zawsze jest gotowa otworzyć ramiona dla skruszonego grzesznika. Nasza ludzka miłość przeciwnie – wciąż liczy, rozlicza, stawia warunki, wymagania, a przez to unicestwia samą siebie.

Wszechmoc Boga najpiękniej wyraża się w przebaczeniu. Nikt z nas nie musi się obawiać, że tego przebaczenia nie otrzyma, bo Pan rozdaje je bardzo hojnie. A od nas oczekuje tylko, byśmy czynili podobnie, jak On!

s. Agnieszka B.

Słowo z pustelni 07.09.2020 r.

„śledzili Go”…

A przecież byli w synagodze!!!W miejscu świętym! 
Czyli w dzisiejszej naszej Kaplicy, może zakonnej? W Kościele, może parafialnym?
Fakt, że ktoś uczestniczy w modlitwach, w brewiarzu, w różańcu, ba, we Mszy Świętej, naprawdę jeszcze NIC , nie znaczy! 
Bo może jest tam, jakby go w ogóle nie było, może zużywa całą swoją uwagę na śledzenie brata czy siostry, może należy do przykładnego zakonnika, zakonnicy, parafianina, ale w myślach, cały czas przerabia życie innych? 
W sumie Jezus uzdrawia aż i tylko jedną wyschłą rękę tego chorego biedaka. Skamieniałe serca pobożnych i „lepiej” wiedzących, pozostały nie tkniete łaską! Wyschłe serca i umysły z pychy! 
Niech to wystarczy. 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 05.09.2020 r.

„Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie”. 

Pozwól mi proszę, zadać Tobie w pokorze serca, tylko jedno pytanie.

Znasz  dobrze Pismo Święte?

Bo to stwierdzenie Jezusa :” nawet tego nie czytaliście” , obawiam się, że nas też dotyczy.

I nie chodzi o przeczytanie całego Pisma Świętego „od deski do deski”. Znam z imienia osoby, które mają to za sobą już kilkakrotnie. I nadal się nie wczytali, nadal nie wsłuchali sercem.Ten ” wyczyn”, nie ma nic wspólnego z umiejętnością czytania ze zrozumieniem. 

Po prostu dołóżmy starań. 

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 31.08.2020 r.

„Czy nie jest to syn Józefa?”

Patrz, byli w synagodze, czyli teoretycznie powinni być podatni na spotkanie z Bogiem.Wczytywali się w Święte Księgi, czyli powinni być w uprzywilejowanej pozycji słyszących Boga!
Ani nie pomógł kościółek, ani pobożność, ani nawet zgłębianie Pisma nie pomogło! I nam nie pomoże nic z tych świętych środków, jeśli serce nie będzie pokorne. Dlaczego? Bo zobacz, że nadęte serce nic nie słyszy, wie lepiej i dlatego czyta bez zrozumienia, słucha i nic nie słyszy! Nadęte pychą serce zapędza umysł w stałe szufladkowanie ludzi, których rzekomo znamy. A prawda jest taka, że na ogół my ich znamy tylko powierzchownie. Nadęte serce zaciągnie umysł, we wszystko co potwierdzi jego punkt widzenia. Patrz, że tylko skończył Jezus mówić, a oni natychmiast myślami są przy fakcie, który wszystko im wymiata i słowo i Ducha i pokorę serca! Syn Józefa, przecież Go znamy! Co On nam tu będzie mówił co jest słuszne, co On nam tu będzie interpretować?! 
Jeśli masz w sercu choćby jedną osobę, od której trudno byłoby Ci przyjąć prawdę o sobie,lub też by przez te osobę mógł nawiedzić Cię Sam Bóg, to lepiej zamknij swoją Biblię, wstań z kolan, i zamiast siedzieć pobożnie w kaplicy czy kościele, idź do tej osoby i wyznaj jej w pokorze, że bardzo ją przepraszasz, ale jest dla Ciebie ostatnią osobą , przez którą chcesz by przyszedł do Ciebie Bóg i chcesz to zmienić w sobie! A jeśli nie masz takiej możliwości, to módl się w skrusze, ze łzami do Boga i oddawaj tę osobę Bogu i swoje uprzedzenia do niej, bo są przed Bogiem obrzydłe. 
s. Teresa M.

XXII Niedziela Zwykła

Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie.” (Mt 16, 21-27)

Najprawdopodobniej Piotr chciał ochronić Jezusa, albo przynajmniej wyrazić swoją troskę o Niego. I pewnie było to szczere. Dlaczego zatem spotkał go tak surowy wyrzut?… Ponieważ Boży plan i Boży pomysł na życie jest zawsze najlepszy i najbezpieczniejszy. Piotr po długim przebywaniu u boku Jezusa powinien był już to wiedzieć. A może jego protest wcale nie był podyktowany szczerą troską o Mistrza, a tylko lękiem, że jako Jego uczeń będzie musiał podzielić Jego los… Ostatecznie podzielił go aż po krzyż, ale w tamtym momencie nie był jeszcze na to gotowy.

Cudowny i bardzo bezpieczny jest Boży plan wobec naszego życia, bo zakłada dość czasu na nasze dojrzewanie. To, czego dziś się lękamy i nie chcemy o tym nawet słuchać, za kilkadziesiąt lat być może będzie naszym pragnieniem… Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że Jezus zna nasze lęki i rozumie je. Dlatego do niczego nas nie zmusza, ale zawsze proponuje. Jego Jeśli chcesz…”wzrusza delikatnością i szacunkiem wobec wolności człowieka. A Jego przykład pociągał przez wieki wielu do ufnego stąpania Jego śladami. I tak jest do dziś w Twoim i moim życiu. Pan zawsze idzie pierwszy, dźwigając brzemię naszego grzechu i daje nam szansę, abyśmy w tym dziele zbawienia uczestniczyli. Nie warto jej zmarnować!

s. Agnieszka B.

„… spodobała się Herodowi”.

Serce czuwające, to także takie, które nieustannie dokonuje swego rodzaju selekcji  codziennych upodobań.

To co wybieramy, jako godne uwagi, cenne, piękne, albo nas tworzy, wypełnia nasze serce, może i poprawia zdrowie, nastrój, kondycję, lub też przeciwnie jest jak mały guziczek z napisem „open” ku grzechowi, ku destrukcji, ku chorobie itd.

Czasami te małe, niewinne upodobania, mogą się okazać dosłownie więzieniem, dybami, i kajdanami dla naszej woli. Upadek Heroda rozpoczął się tym, że najpierw podobała mu się Herodiada, w końcu apetyt rośnie i spodobała mu się jej  tańcząca córka. Potem już stał się ślepym niewolnikiem tych upodobań i ich konsekwencji.

To wszystko czemu oddajesz umysł, serce, duszę i ciało, prędzej czy później, albo staje się Twoim sługą w szukaniu Boga, lub staje się twoim cichym sidłem.

Więc stawiaj serce nieustannie w świetle tego pytania : czy mi to rzeczywiście potrzebne? Czy to będzie służyć dobru? Może nikt z twojego powodu głowy nie straci jak Jan Chrzciciel, ale chodzi oto chodzi , że sam się jej możesz pozbawić, a w ostateczności szczęścia, które mogłoby trwać wiecznie.

Uważaj co lubisz, uważaj co potrzebujesz, uważaj po co wyciągasz rękę i na co patrzą twoje oczy.

Uważaj na wszystko, co w pierwszej chwili silnie pociąga, nawet, jeśli jest dobre i Boże… Uważaj… 

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 24.08.2020 r.

„Chodź i zobacz”

Drogę do poznania Jezusa, kim jest, można przemierzać całymi latami, ale można  przeżyć i przebyć ją dosłownie jednego dnia, setki duchowych kilometrów mieć podarowane, ot w promocji, od Jezusa, tak jak Natanael!
Wyszedł od utartych uprzedzeń, od zaszufladkowania Jezusa, niespodziewając się niczego dobrego po Jego osobie, bo przecież był z Nazaretu!
A po upływie raptem może pierwszej minuty spotkania z Jezusem, poznaje duchowo, że stoi przed Samym Synem Bożym, przed Królem Izraela i głośno to wyznaje.
Czy to możliwe? Czy można w tak krótkim czasie dać przekoziołkować swemu myśleniu? I czy to może być trwałe?
Jak najbardziej! Z Jezusem wszystko jest możliwe i wszystko z Nim jest też trwałe. To On decyduje, czy mamy przeżyć dziesiątki lat w jednej chwili Adoracji, czy w bardziej prozaicznej chwili życia mamy przeszybować pokolenia. To On wie co nam służy i Jemu Samemu, by przez nas przyprowadzić do Niego innych.
I nie ważne w jakim czasie dochodzimy do poznania Jezusa. Ważne, że to jest nasz czas, tylko nam indywidualnie przez Niego podarowany. On nas prowadzi ku Sobie po drogach i w czasie, który Sam wybiera i tak jest dobrze.
Myślę również o fascynacji, o ogniu duchowym, jaki miał w oczach i głosie Filip! Znalazł Mesjasza! Filip z całą pewnością wypowiedział te słowa z poczuciem spełnienia!
Ważne, abyśmy w prostocie, w braterstwie umieli dzielić się z drugimi naszym odnajdywaniem bogactwa Osoby Jezusa. Nie bacząc wcale i nie za bardzo dbając oto, że w naszym odbiorze, ktoś jest jakby nie gotowy. Natanael nie był ani gotowy ani otwarty. Mówiąc szczerze, był nawet nieco gburowaty. Nie szkodzi. Nigdy nie wiemy, czy ktoś  w końcu nie pójdzie i nie zobaczy!
Chodź i zobacz sam, Kochany człowieku, kimkolwiek jesteś, że naprawdę Jezus nie jest tym, o kim myślisz, nie jest takim, jakim Go kreują media, nie jest taki jak może Twój ojciec, czy Twoja Mama. Jest Inny, przede wszystkim, chodź i zobacz, jak jest Ci życzliwy! 

s. Teresa M.

XXI Niedziela Zwykła

Bramy piekielne go nie przemogą.” (Mt 15, 21-28)

Tyle pytań rodzi się obecnie o los Kościoła. Pojawiają się one w sercach dobrych i szczerze zatroskanych o Boże sprawy, ale obecne są również w przestrzeni medialnej w wyniku spekulacji osób niekoniecznie nastawionych przychylnie. A odpowiedź dał Pan już 2000 lat temu i trwa ona niezmienna i wciąż aktualna.

Kościół to dzieło Jezusa, to Boża sprawa, a zatem jedno jest pewne: „Bramy piekielne go nie przemogą!” Nie zniszczy go żaden atak nieprzyjaciela, ani grzech tak mocno obecny w jego strukturach. Żadne zło nie ma mocy nad tym, co należy do Boga, nad tym, czego strzeże i ochrania Boża moc. Możemy więc być spokojni, ale równocześnie gorliwi w wołaniu o Bożą ochronę i opiekę dla tych, których Bóg uczynił odpowiedzialnymi za swoje dzieło na ziemi. Zamiast więc gorszyć się, lękać czy też spekulować, warto zgiąć kolana i błagać za naszych pasterzy, bo są słabi i biedni, jak każdy z nas, ale dzięki naszej modlitwie mogą stać się pasterzami według Bożego Serca.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 22.08.2020 r.

„Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.

Jeszcze jedno ważne kryterium w rozeznawaniu duchów.

Anioł posłany do Maryi, zaczyna spotkanie, od skoncentrowania Jej uwagi na tym, jak widzi ją Sam Bóg i kim jest w oczach Bożych, a nie kim jest dla sąsiadów z Nazaretu, lub kim jest dla uczonych w Piśmie. Nie zaczyna też spotkania od pozdrowienia w kluczu tego, co Maryja Sama o sobie myśli i mówi. 

Nie skupia Jej na swojej własnej, Anielskiej naturze, nie skupia na Samej tylko Świętości Boga, która może budzić w naturze ludzkiej tremendum. Nie skupia  także na Jej ziemskim statusie. Nie daje Maryi odczuć pośpiechu, nacisku, przymusu, nie mąci  Jej trzeźwego myślenia, Maryja w czasie zwiastowania myśli logicznie, przewidująco i refleksyjnie. Nie skupia Jej też wyłącznie na wymiarze duchowym bądź wyłącznie cielesnym. Do całej Maryi, całej Jej Osoby przychodzi.
Tak samo działa wszystko, co pochodzi prawdziwie od Wszechmocnego. 

s. Teresa M.