III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Komentarz do Ewangelii J 2, 13-25

„Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.
Przytoczone słowa Jezusa padają tuż po wyrzuceniu przekupniów ze Świątyni Jerozolimskiej i są kluczowymi w zrozumieniu tekstu, ale… ten klucz, gdy go wziąć do ręki, zdaje się być nie do udźwignięcia. (A może dzieje się tak z każdym Słowem Boga, wziętym na serio i na serio przyjętym – nawet, jeżeli czytanym już setki razy i znanym niemal na pamięć?)
Wydaje się, że gwałtowność reakcji Jezusa nie dotyczy jedynie faktu, że „w tym miejscu dzieją się takie rzeczy”, ale dotyka rzeczywistości, ku której odwiecznie kierują się nasze najgłębsze pragnienia, to jest komunii z Drugim – z Bogiem i z człowiekiem. Przez całe wieki dokonywało się to w świątyni, jako miejscu spotkania Nieba z ziemią, tego,co boskie z tym, co ludzkie. Ładnie to jeszcze widać w małych wioskach na południu i wschodzie Polski, gdzie mieszkańcy zdążają w niedzielę do swego kościoła na wspólną Eucharystię. Obrazek coraz rzadszy w dużych miastach, ale głęboka potrzeba sensu i tam jest jeszcze widoczna, tyle, że – paradoksalnie – ludzie kierują swe kroki już nie do świątyni, ale na giełdę i do galerii. Cóż, gdy kiedyś świątynia stawała się targowiskiem, to dziś, bez żadnego skrępowania, rozmaite „targowiska” stały się świątyniami, gdzie bezskutecznie próbujemy zaspokoić głody naszych serc.
Symboliczny gest Jezusa, bicz w Jego ręku (który ostatecznie zostanie skierowany przeciwko Niemu) i przytoczone słowa: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”, powoli i nie bez naszych wewnętrznych oporów, kierują ku Niemu samemu, jako Temu, którego Ciało – umęczone, zabite i zmartwychwstałe jest prawdziwą Świątynią. Dodajmy – jedyną prawdziwą Świątynią, której Święte Świętych stanowi Jego Serce zranione Miłością, Serce nieskończenie otwarte dla Ciebie, dla mnie i dla każdego, kto niestrudzenie szuka miłości.

s.A.Z.

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

II Niedziela Wielkiego Postu

 „Panie, dobrze nam tu być!” (Mk 9, 2-10)

Dobrze tu być! – Jakże bliskie są nam te słowa. Myślę, że każdy z nas pielęgnuje w pamięci taki moment, w którym czuł się szczęśliwy tak bardzo, że nie chciał, aby się to skończyło. Tak czuli się Apostołowie, zaproszeni przez Jezusa do wpatrywania się w Jego przemienione Oblicze. Zwróćmy uwagę, że Jezus wyprowadził ich na górę Przemienienia po tym, jak wcześniej zapowiedział swoją Mękę. Idąc za Nim, nieśli z pewnością w sercach wszystkie lęki i niepokoje, jaki zalęgły się tam po usłyszeniu tej wiadomości. I wtedy właśnie otrzymali od Jezusa dar, który miał przywrócić w nich nadzieję i poczucie bezpieczeństwa.

Czy nie przeżywamy podobnej sytuacji, jak uczniowie? Od wielu miesięcy żyjemy w coraz większym poczuciu zagrożenia, niepewności i bezradności. Nosimy w sercach lęk o siebie, bliskich, przyszłość. Dzisiejsze Słowo podpowiada nam rozwiązanie. Zamiast pogrążać się coraz bardziej w beznadziei i lęku, wczytując się w internetowe newsy, warto podnieść głowę ku niebu i u Pana szukać ratunku. Nic nas przecież nie może spotkać, o czym by On nie wiedział, a On jest Miłością! Jedna godzina adoracji, trwania na cichej modlitwie wleje więcej otuchy w nasze zalęknione serca, niż wszystkie zapewnienia polityków i ekspertów. Warto zawalczyć o praktykowanie modlitwy i zawierzenia, wpatrywania się w Boże Oblicze każdego dnia.

s. Agnieszka B.

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni…”

Razem z Jezusem wyruszam na pustynię. Pustynia kojarzy mi się trochę z ciszą, ze skupieniem, zatrzymaniem, spokojem, pewnym duchowym komfortem. Tymczasem pustynia to pustka. Jakiś brak. Doświadczenie pustyni może być bardzo trudne. Jednak pragnę iść z Jezusem na pustynię, w nieznane, w samotność. Duchu Święty, wyprowadź mnie na pustynię razem z Jezusem, pragnę z Nim tam przebywać.

„…kuszony przez szatana.”

Wielka to Tajemnica Jezusa, że będąc Bogiem, do tego stopnia się uniżył, przyjmując naszą ludzką naturę, że doświadczył kuszenia szatana. Zechciał stać mi się aż tak bliski! Zrozumieć moje zmagania podczas trwania pokusy. Zechciał za mnie stoczyć tę duchową walkę i ją zwyciężyć. Panie Jezu, pragnę chronić się w Twoim Sercu, ilekroć znowu dopadnie mnie kuszenie szatana.

„Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu…”

Jezus zdecydował się na wszelkie trudy, niedogodności i nawet niebezpieczeństwa związane z pustynią. A Bóg Ojciec nieustannie nad Nim czuwał, opiekował się, troszczył się poprzez przeczyste duchy niebiańskie, aniołów. I wiem, że o mnie także Bóg się zatroszczy w każdym trudzie, niedogodności, niebezpieczeństwie związanym z moją wielkopostną pustynią. Boże Ojcze, ufam Tobie.

„Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą.

Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»”

Jezu, tak bardzo pragnę w pełni przyjąć dar Wielkiego Postu! Pragnę pozwolić Duchowi Świętemu się prowadzić! Także na pustynię, pustkę, samotność, która może być trudna. Pragnę na nowo się nawrócić, zmienić złe schematy myślenia, złe nawyki, złe style mego życia. Pragnę na nowo się w Tobie narodzić. Pragnę oczyszczenia mego serca, doświadczenia pustki, aby zrobić miejsce dla Ciebie. Maryjo Niepokalana, proszę, wyjednaj mi łaskę owocnego przeżycia czasu Wielkiego Postu.

s. Magdalena W.

Słowo z Pustelni 20.02.2021 r.

„Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników.”

I w ten sposób, Jezus jasno dał do zrozumienia, że faryzeusze i uczeni w Piśmie, nie powinni mieć problemu, bo do nich nie przyszedł.
Bo trudno przyjść do kogokolwiek, kto uważa, że wszystko ma, że ma poukładane i, że wie lepiej. 
Więc, jeśli ktokolwiek chce  realnie spotkać Jezusa, nie ma innej prawdy, jak uznać się za grzesznika i Jezusa nie skrępować , w Jego wyborach, zwłaszcza, jeśli temu, kogo osobiście nie lubisz, spodoba Mu się obdarzyć wyjątkowymi łaskami. Wszyscy jesteśmy w taki czy inny sposób obdarowywani Jego pomysłami i inicjatywą, nie zależnie od naszych zasług.
I generalnie, gdy każdego z osobna „wziąć pod ścianę”, to oczywiście w przeważającej większości, każdy uzna, że grzesznikiem jest, tylko, zafałszowany brak osobistego prze konania o tym wyjdzie, gdy zacznie interpretować życie innych.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 15.02.2021r.

„A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.” 

Udawadnianie zamkniętym, nie życzliwym, źle nastawionym ludziom, że mamy pełne prawo czynić to co czynimy, mija się z celem i uzyskamy tylko efekt nalewania smacznego napoju do kubka odwróconego do góry dnem.
Domaganie się znaku od Jezusa, nie było próbą zrozumienia, otwarcia, tylko pełnym bezczelności, zuchwałym stawianiem swego małego rozumu nad działającym Bogiem w Jezusie.
Ci, którzy oczekiwali znaków, zwykle wojowali narzędziem Prawa, zamykając je wyłącznie do granic swej woli. Co robił Jezus?
1.zostawiał takich
2.wycofywal się całkowicie z ich granic i oddalał na drugi brzeg.
Mądremu dość, że dystans bywa czasami jedynym mądrym środkiem zaradczym, i narzędziem przetrwania..
A w pierwszym czytaniu Abel i Kain. 
Ważne, żebyśmy byli Ablem, to znaczy uczciwie żyjącymi ludźmi, na Chwałę Boga i radowali się, że On patrzy na naszą ofiarę i że jest Mu miła. Ważne, by „posiany” po między nas i w nas samych Kain, w ogóle nie był dokarmiany naszą uwagą. 
s. Teresa M.

VI NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia jest przepełniona spotkaniami Jezusa z ludźmi. Jezus i człowiek:
dar spotkania, dar obecności, dar bliskości, dar hojności, dar cudu. Jedni idą za
Jezusem – towarzyszą Mu wszędzie, inni są szczęśliwi, że Go spotkali, a jeszcze
inni są zatroskani o zdrowie i szukają u Niego uleczenia ze swych chorób. Jezus
wędrując przez różne miejsca ukazuje swoją Bożą moc i niejednokrotnie czyni
rzeczy po ludzku niemożliwe: dotyka, uzdrawia, przemienia serca, daje
nadzieję. Jest hojny w rozdawaniu swoich darów.
Dzisiaj widzimy trędowatego: człowieka, który cierpiał i był odrzucony przez
społeczność. Ludzie bali się zbliżać do trędowatych. A Jezus nie miał tej
obawy. Wielkość Jezusa to właśnie brak lęku. Ta odwaga zachęca nas abyśmy
nie bali się „choroby” drugiego człowieka, ale pomagali mu ją dobrze
przeżywać, a nawet znaleźć „lekarstwo”, jakim może być wskazanie drogi ku
Jezusowi, który czyni rzeczy niemożliwe.
W dzisiejszym spotkaniu może nas zachwycić piękna postawa
trędowatego. „Przyszedł do Jezusa” – nie bał się odrzucenia?! Przyszedł z
zaufaniem. Postawa zaufania. Co miał do stracenia? Lepiej zrobić krok do
przodu niż żałować, że się nic nie zrobiło… „Gdy był blisko, upadł na kolana”
–postawa pokory, odkrycia własnych ograniczeń, własnej „biedy”, poczucie
potrzeby pomocy. Jezus jest Tym, który może uczynić
niemożliwe. „Prosił” –postawa wiary. Kiedy ktoś prosi Jezusa to znaczy, że
wierzy w Jego uzdrawiającą moc. I jeszcze jedna postawa, do której zachęca go
Jezus: „idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę” – postawa
wdzięczności. Iść i podziękować Bogu za cud, który stał się naszym udziałem.
Patrząc na postawę trędowatego, mogę się zastanowić nad moją postawą
wobec Jezusa. Czy modląc się staję przed Bogiem z pokorą, z zaufaniem, z
wiarą, z pragnieniem Jego mocy, która przemienia? Czy zdaję się na całkowicie
na Jego wolę?

s. Magdalena B.

Słowo z Pustelni 13.02.2021r.

 „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty;”

A w cudownym rozmnożeniu chleba i ryb przez Jezusa, zapowiedz ta, poniekąd ma swój kres. Bo oto tłum ponad czterotysięczny, otrzymuje pokarm całkowicie bez swojego wkładu i wysiłku ze swej strony. To zapowiedź, że człowiek zaczyna powracać do utraconego Raju. Jak? Utracony Raj, stał się jednym z nas, Człowiekiem, utracony Raj w Jezusie, idzie na przeciw ludzkości z rozmachem przebaczenia i miłosierdzia. Zapewne oni tak nie myśleli, ani tak nie czuli, skupili się po prostu w swym ubóstwie na radości bycia nasyconym, po trzech dniach słuchania Jezusa z zapartym tchem. Ale my, którzy dożyliśmy aż dotąd, musimy to zobaczyć trochę „z lotu ptaka” , trochę z perspektywy rozpostartego nad nami Ducha Świętego. Zapowiedź, że wszystko będzie „do czasu”, staje się w Jezusie ogromnym pocieszeniem, bo Jezus w swojej z Tajemnicy naszego Odkupienia „skraca” może miliardy lat świetlnych naszego wygnania. Staje się naszą Ziemią Obiecaną , Nowym Rajem, Nowym Drzewem i Nowym Owocem, który zaspokoi wszystkie nasze pragnienia. 
Jezus po prostu wykorzystuje proste okoliczności życia, aby przebijać się w nich z całym bogactwem Ojcowskiej Miłości ku nam. Cudowne  rozmnożenie chleba  i ryb, to nie tylko zapowiedź Eucharystii, choć też, to nade wszystko uchylanie wejścia do Raju  w odnowionej  relacji z Bogiem, gdzie Cheruby nie strzegą już wejścia do wnętrza, ale w pokorze witają człowieka Odkupionego przez Samego Syna Bożego. To cudowne rozmnożenie, jest także zapowiedzią wielkiej Uczty w Niebie, gdzie wszyscy będziemy świętować pełnię Odkupienia, gdzie będziemy pląsać z Ojcem, wielbiąc Go za Jego nieskończone, niczym niezasłużone Miłosierdzie!
Przyjdziemy tam wówczas z tym swoim „niewiele” , z tym ubóstwem i w liczby i w jakość, a On będzie Ten Sam! Zlituje się i uczyni z naszych ochłapów, pełne kosze swoich darów. Oby tylko znalazł nas zasłuchanych w Siebie, bez zbytnich trosk o to, co będziemy jeść, co będziemy pić. 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 06.02.2021 r.

„Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco” .

Tym razem się nie powiodło, ale można się domyślać, że to szkoła Jezusa i niejednokrotnie wysyłał Apostołów na duchowy i fizyczny odpoczynek w warunkach pustyni, z dala od ludzi i samych siebie.

Jezus tak praktykował i tego uczył też przyjaciół.

Co takiego ma w sobie cisza i odosobnienie, że ma moc zregenerować naszego ducha, nasz umysł, serce i nawet poprawić kondycję fizyczną?

Wszystko co najpiękniejsze, najważniejsze, najdelikatniejsze rzeczywiście dzieje się w ciszy. Człowiek w zaciszu łona matki się poczyna, rośnie, nabiera kształtów, otulony wciąż ciszą.Cicho dotyka nas Bóg w Sakramentach, cicho dokonują się najważniejsze Tajemnice naszej wiary. 

Cisza i samotność, pozwalają nam wrócić do naszej pierwotnej ciszy, która nas wychowywała od zarania. Wbrew pozorom cisza bardzo silnie nas współtworzy, jest częścią naszego bytu od początku. A kiedy człowiek odkrywa jeszcze wiarą, że cisza nigdy nie jest pusta,lecz wypełniona Obecnością Cichego Boga, tym bardziej staje się pociągająca, a nade wszystko OŻYWCZA!

To w ciszy odkrywamy najbardziej WZROK BOGA.WZROK OJCA. 

„A Ojciec, który widzi w ukryciu,…” powie w innym miejscu Jezus. Wzrok czule skierowany na nas. I tutaj powiem za św. Pawłem z pierwszego czytania, z Listu do Hebrajczyków :”niech sprawi w was, co miłe jest w Jego oczach, przez Jezusa Chrystusa”.

Jezus przez ciszę, naprawdę ma moc sprawiać w nas, to wszystko, co MIŁE JEST DLA OCZU OJCA!

No wyobraź sobie, ten błysk zadowolonego oka Taty w Niebie, patrzy na Ciebie i myśli : hm.. jakiś Ty fajny jest!Jaki piękny, gdy idziesz za Jezusem! 

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 01.02.2021r.

„Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego.”

Zaraz wyszedł Mu na przeciw…
To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego obecność Jezusa, zawsze wyzwala wylanie Ducha Świętego, a jednocześnie manifestacje duchów złych i nieczystych? Powinny uciekać, a one narzucają swoją przykrą obecność?! Z jednej strony, dzieje się tak, bo zwykle trzymają przy okazji jakiegoś „zakładnika” w postaci człowieka, bądź też dzieje się tak, bo po prostu złe duchy ujawniają swą złośliwą naturę.Co mnie pociesza w tym? Fakt, że bliskość z Jezusem naprawdę oczyszcza!Zbliżanie się Jezusa do naszego serca, zawsze będzie ujawniać, wszystko co w nas wymaga oczyszczenia, to będzie dosłownie”wybiegać ” przed nami, czasami aż gwałtownie, ale tylko po to, aby stracić na swej sile wobec nas, tylko po to, aby nas uwolnić.Przybliżanie się Jezusa, przeżywane autentycznie, będzie nas czasami boleć wewnętrznie, bo oto, okaże się, że na przykład jakieś Jego Słowo, wyciągnie z nas dosłownie” stado świń ” i zrozumiemy, że w jakieś sprawie aż dotąd byliśmy zwykłą świnią przed Bogiem, a może i wobec drugiego człowieka. Może nie brzmi to „salonowo”, ale za to prawdziwie. I naprawdę irytujące jest mizdrzenie się do Jezusa, bez chęci bycia oczyszczanym.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 30.01.2020 r.

«Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?»

Sytuacja podtapiającej się łodzi z uczniami, w końcu uwolniła myśli i uczucia, może głęboko ukrywane.
My czasami jesteśmy wobec Boga bardzo „politycznie poprawni”, ugrzecznieni i wysoce kulturalni.
Tymczasem Bóg naprawdę jest Ojcem, jest głęboko Przyjacielem człowieka i nie chce takiej atrapy mieć przed sobą. Więc bywa, że zmuszony przez naszą plastikową poprawność, zrobi coś, co nas naprawdę wyprowadzi z tego stanu samokontroli i kolokwialnie próbuje nas poirytować, a nawet zdrowo „wkurzyć” , bylebyśmy zaczęli być autentyczni i pokornie pogodzeni z tym co mamy w środku. Czasami musi się w nas zagotować.
Dobry rosół, to ten, który długo się gotował na wolnym ogniu i dobrze oczyścił z szumowiny.
Dlatego kocham teksty dialogów Jonasza z Bogiem, kocham szczerość i narwanie Mojżesza, Abraham też raczej należał do szczerych. Księga Psalmów, to już klasyk i przekrój wszystkich uczuć i myśli, szczerze Bogu szeptanych, czasami wypłakanych, niekiedy wytańczonych, a bywa, że i wykrzyczanych. I tak Bóg lubi! 
Jezus może spał, a może wcale nie spał, ważne, że w końcu uczniowie nie tylko zawołali na Niego, ale jeszcze wyrazili co czuli.
CISZA nastała, ale po zaistnieniu w PRAWDZIE. 
s. Teresa M.