II Niedziela Zwykła

Komentarz do Ewangelii wg św. Jana 1, 29-34

Czas Świąt Bożego Narodzenia za nami.

Pierwsza refleksja, która zrodziła się to pytanie: czy znalazłam czas, aby pochylić się nad Betlejemskim Żłóbkiem, czy znalazłam czas na adorację Betlejemskich jasełek, czy mimo pustych dłoni pośpieszyłam z pasterzami tam, gdzie Słowo stało się Ciałem?
W II Niedzielę okresu zwykłego z zapartym tchem słucham Jana Chrzciciela.
Oto syn Elżbiety i Zachariasza jako ostatni z proroków wskazał na Chrystusa jako Zbawiciela. To, co było mglistą zapowiedzią, nad wodami Jordanu, stało się rzeczywistością.
Jan może być uważany za tego, który opowiada niesamowitą opowieść o Bogu pośród nas. Wreszcie Jan Chrzciciel pokazuje nam Baranka Bożego, który gładzi grzech świata.
Pierwszy rozpoznaje Jezusa. Ujrzał i daje świadectwo, że On jest Synem Bożym, w Którym sam Bóg staje się dostępny i uchwytny dla człowieka.

I dzisiaj wielu Janów wskazuje na Chrystusa, przez swoje życie, miłość, powołanie. Niech Duch Święty ożywi w każdym z nas wezwanie do bycia odważnymi i radosnymi Świadkami Chrystusa.

s. Bożena S.

Komentarz do Ewangelii na Niedzielę Chrztu Pańskiego

Ewangelia wg św. Mateusza 3, 13-17

Dzisiejsze Słowo porusza wiele wątków. Zatrzymuje nas posłannictwo Jana Chrzciciela, wypełnienie zapowiedzi Pisma, chrzest Jezusa i ostatecznie znak Ducha i świadectwo Ojca. Ten ostatni wątek szczególnie do mnie przemawia. Głos Boga Ojca dający świadectwo o Jezusie. Słowa Taty o Synu… Wyznanie miłości: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».

W słowach dzisiejszej Ewangelii odbieramy najdoskonalszą lekcję komunikacji pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Słowa miłości ukazujące akceptację, przynależność, wybranie, pełną wartość, docenienie…i wszystkie inne najintymniejsze postawy, objawiając niezwykłą wieź pomiędzy ojcem a synem, ojcem a córką… Postawy i słowa miłości, które powinny być unosić się nad dziećmi jak powietrze, powinny być wypowiadane jak naturalny odruch, uderzenie serca… Życie pokazuje jednak, że wielu z nas nosi na sobie piętno innych słów… Totalnie przeciwnych tym, które usłyszał Jezus nad Jordanem. Niejednokrotnie słowa te po dziś dzień rzucają cień na nasze życiowe wybory i poczucie własnej wartości.
Dlatego dzisiejsze Słowo jest szczególnym darem i zaproszeniem do przyjęcia jedynych, prawdziwych i najsłuszniejszych słów, które powinniśmy usłyszeć od naszych ziemskich ojców.

Słowo potrafi zranić, lecz słowo potrafi również uzdrowić i oczyścić. Zwłaszcza, kiedy jest to Słowo Boga.

Dzisiaj Bóg Ojciec mówi do każdego z nas: Jesteś moim DZIECKIEM UMIŁOWANYM,  i to właśnie w TOBIE mam UPODOBANIE!  W chrzcie stajemy się Dziećmi Bożymi. Nikt i nic tego nie może zmienić. Masz Ojca, który jest BOGIEM.

Niech Duch Święty otworzy dzisiaj nasze serca. Niech otworzy uszy naszych dusz na głos Taty – Ojca Niebieskiego, który z miłością mówi do ciebie dziś i jutro i zawsze:
Jesteś Moją córką/synem najukochańszym! Kocham do szaleństwa miłości wszystko co w tobie! Na wieki! – Twój Tato – Bóg.

s. Zofia

 

 

 

 

 

IV NIEDZIELA ZWYKŁA

Kolejny raz odczytuję wezwanie do wypłynięcia na głębię, do zaufania. W życiu często czyha na mnie zniechęcenie, rezygnacja. Nazywam ja czasem realizmem – nie będzie, nie wyjdzie, nie uda się, bo przecież tyle razy już próbowałam, zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, więcej się nie da… A Ty, Panie Jezu, proponujesz, żeby jeszcze raz spróbować i to teraz, z tymi ludźmi, w tych warunkach… To się nie może udać, to nie ma sensu…

               A jednak warto zaufać, warto podjąć kolejną próbę, nie licząc na swoje siły, nawet nie licząc się z praktyczną logiką, ale pokładając ufność w Tobie i w Twojej mocy. Dopiero takie posłuszne, zdane całkiem na Ciebie, Boże, działanie przynosi rezultaty, bo to już nie ja czynię, ale moc Boża przeze mnie.

s. Magdalena

III NIEDZIELA ZWYKŁA

Ne 8, 2-4a. 5-6. 8-10; Łk 1, 1-4; 4, 14-21

Dziś w liturgii możemy przeżyć radość odnalezienia Księgi Prawa, czego doświadczyli Izraelici, którzy odbudowywali ruiny Jeruzalem. Po latach niewoli babilońskiej i ciężkiej amnezji serca, w ruinach odnaleźli Księgę Prawa. Odnaleźli życie. Słuchali ze wzruszeniem
i łzami. Jednak kapłan nie pozwolił im na trwanie w emocjonalnym rozczuleniu. Wezwał ich do radości i świętowania, do dzielenia się tym, co mają z innymi, co skwapliwie wypełnili.
W sercach jednak przylgnęli do Słów Księgi…

Jezus w Nazarecie rozwija Księgę Izajasza, z której odczytuje słowa nadziei, którą Izrael żył od lat, oczekując na Mesjasza. Pragnienie wolności zewnętrznej i wewnętrznej, nasycenie, uzdrowienie to pragnienia Izraela pozostającego w niewoli od lat. Gdy Jezus zwinął księgę powiedział: „Dziś spełniły się słowa, które słyszeliście”. Zwój zwinięty, lecz Słowo zaczyna się rozwijać…

Dziś każdy uczestnik liturgii może stać się uczestnikiem tych wydarzeń. Kiedy otwieramy serce, nie jesteśmy już tylko słuchaczami, ale uczestnikami i Słowo Boże znajduje swe rozwinięcie w naszym życiu, przynosząc radość w Panu, a ona jest naszą ostoją.

s. Bogusława

III Niedziela Adwentu

Komentarz do Ewangelii na 3 Niedzielę Adwentu (Łk 3,10-18)

Zastanawiam się jak Ty to robisz Jezu? Od lat kładziesz przede mną te same teksty – Izajasz, św. Paweł, Ewangelista Łukasz, a one z roku na rok są coraz młodsze, coraz wyrazistsze, coraz piękniejsze: „Pan jest blisko”, „Idzie mocniejszy”… Idzie? Więc skąd ten wybuch radości, który nie mogąc pomieścić się w sobie, niesie go następnym – tak, jak powtarza się wieść o zwycięstwie – z ust do ust, z domu do domu?

Nie, ON nie idzie, On już Jest: „Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, który zbawia”, więc „już nie będziesz się bała złego”. Wierzysz w to? Wierzysz, że zło zostało pokonane, a Dobro jest równie dostępne i namacalne, jak świeży chleb, który pachnąc w całym domu, delikatnie zaprasza: „proszę, częstujcie się; wystarczy dla wszystkich…”

Więc sięgam po Ciebie Żywy Chlebie, bo tylko Ty możesz zamienić moją ciemność – w zaufanie, moje wewnętrzne pogmatwanie – w pokój, a moją zachłanność i skłonność do oceniania – w wyrozumiałą łagodność… Bo Ty Jesteś. I nic tego nie zdoła zmienić.

s. A.Z.

II Niedziela Adwentu

9.12.2018 II Niedziela Adwentu Rok C

…skierowane zostało Słowo…”

(Łk 3, 1-6)

Gdy czytałam we wstępie do dzisiejszej perykopy ten zbiór trudnych nazwisk i nazw geograficznych, zastanawiałam się, po co to wszystko?… Jednak układ tekstu pokazał, że chodzi o dokładne umiejscowienie w czasie sytuacji, która często nam umyka. Mianowicie tego, że BÓG MÓWI, że kieruje do nas Słowo. W tej perykopie najważniejszy jest fakt wypowiedzenia przez Boga Słowa i skierowania go do konkretnego człowieka. Jest to słowo o nawróceniu. Ono nie tylko wzywa, nie tylko oznajmia, ale ma moc uczynić w człowieku to, co oznacza.

Dla Boga fakt wypowiedzenia Słowa jest wydarzeniem zbawczym! A dla mnie?… Czym jest dla mnie Słowo Boga, które usłyszałam dziś, wczoraj, przed tygodniem?… Czy też jest wydarzeniem?… Czy wydaje owoc?… Czy ma moc przemieniania mojego serca i życia ?… Dziś Bóg wypowiada do mnie i do Ciebie Słowo o nawróceniu!… Co to dla nas oznacza?…

s. Agnieszka B.

I Niedziela Adwentu

1. Niedziela Adwentu (C) Łk 21, 25- 28.34-36
,,Podnieście głowy! I nabierzcie ducha!”

Wobec piętrzących się nawałnic dnia codziennego, Jezus wzywa nas: ,,nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”. Tymi słowami Jezus zaprasza nas do spojrzenia z nadzieją na to, co nas spotyka, co było i co jest przed nami,… By widzieć dalej,słyszeć głębiej,żyć prawdziwie, bo On przychodzi! Jezus zaprasza nas do powierzenia Jemu naszych losów, całkowitego oddania, zawierzenia. ,,Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie”. Czuwajcie, gdy was prześladują i gdy składają dzięki. Bądźcie uważni! Człowiek Adwentu to człowiek czynu, wytrwały bojownik, którego moc jest w Panu! Jakim pielgrzymem w drodze do nieba jestem ja?

s. Bernadetta J.

24 Niedziela Zwykła

Komentarz do Ewangelii wg św. Marka 8,27-35

              Bywa,że dylemat Piotra niesiemy w sobie całymi latami, często zupełnie nieświadomie pielęgnując w sercu obraz „swojego Mesjasza”; takiego na miarę własnych potrzeb i oczekiwań. Fakt, że ma on niewiele wspólnego z Jezusem z Nazaretu, Synem Boga Żywego, „umęczonego pod Ponckim Piłatem” – pozostaje niejako niewidoczny, bo jak zauważa św. Paweł, „nasze bezrozumne serca zostały zaćmione”. Jak? To długa opowieść, tak długa, jak długa jest historia Twojego i mojego życia, historia zmagań, porażek i zwycięstw, a nade wszystko tego szczególnego momentu, w którym nasze istnienia zaczęły coraz bardziej skręcać ku własnemu „ja”. To ono, tak małe, a tak potężne, że potrafi przesłonić nawet Najważniejszego, jest tym, co sprawia, że nasze serca błądzą jak w gęstej mgle.

Stąd wezwanie Jezusa do zaparcia się siebie (a więc podjęcia tego, co nas napawa lękiem i odpycha), do wzięcia swego krzyża (a więc pokornej zgody na swą słabość i podatność na zranienia), do naśladowania Go (czyli do powolnego zestrajania swej woli z Jego Wolą, swych uczuć z Uczuciami Bożego Serca, swych pragnień z Jego Pragnieniami). Po co to wszystko? Dlaczego Jezusowi tak bardzo na mnie zależy?

Taka jest Miłość. Stawia wysokie wymagania, bo kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie.

s.A.Z.

22 Niedziela Zwykła

22. Niedziela Zwykła Mk 7, 1-8.14-15.21-23
„Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie”(…).
,,Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie!”
W dzisiejszej Ewangelii Jezus dotyka sprawy mojego serca. On zna je doskonale. A ja? Chcę stanąć w prawdzie! Jezus rozpoznaje wszystkie moje choroby, ukryte niedoskonałości, widzi, to, co dobre i to, co słabe. Na czym, lub na kim skupiam moje myśli, pragnienia? Jaka jest motywacja moich czynów? Czy moja modlitwa, podejmowane dzieła, są przejrzyste i prawdziwe? Jaką postawę dziś wybiorę: aktora czy prawdziwej chrześcijanki, siostry? Dzielę się tym, co mnie wypełnia. Drżę na myśl, że mogłabym zatruwać serca innych. Czy jestem blisko Boga? Chcę wsłuchać się w Jego Słowo dla mnie. Duchu Święty, poprowadź mnie, otwieraj na Słowo i daj zrozumienie, by Je wypełnić.

s. Bernadetta J.

XI NIEDZIELA ZWYKŁA

Komentarz do Ewangelii św. Marka

W Królestwie Bożym wszystko zdaje się być na opak – wielkim jest mały, żyje ten, kto umarł, a panuje ten, kto jest sługą. A jednak ta wizja ma w sobie coś pociągającego, więc chętnie wybiegamy myślą ku proponowanej przez Jezusa pełni życia. Cudownie jest chcieć być człowiekiem, którego życie przynosi dojrzałe owoce miłości – prostej, cierpliwej, łagodnej (jak łan złotych kłosów, gotowych na żniwo), człowiekiem o sercu tak wezbranym tą miłością, że w nim każdy udręczony znajdzie schronienie (na wzór potężnego drzewa, w którego gałęziach gnieżdżą się ptaki). I nie ma w tym nic złego; problem rodzi się dopiero wtedy, gdy milcząco zakładamy, że to się stanie bez naszej świadomej, aktywnej zgody na działanie Pana. Cóż, tak jak ziarno potrzebuje dobrej, żyznej gleby, tak Bóg czeka na moje „tak” dla Jego Słowa. Co więc konkretnie oznacza owo „tak”? Najpierw bycie uważnym wobec Słowa, które jest rzucane hojnie, zawsze i wszędzie, a jednak można Je przeoczyć. Następnie przychodzi troska o otwartość na Jego dyskretne zaproszenia, a wreszcie gotowość podjęcia płynących zeń wezwań do nawrócenia. Sama wielokrotnie doświadczyłam jak trudno jest zobaczyć (i zgodzić się), że owo nawrócenie, czyli zobaczenie czegoś głębiej i w innym świetle, jest jak otwarcie bramy do pałacu o tysiącu drzwi… Każde kolejne otwarcie przynosi nowe odkrycia, nowe wezwania i coraz głębszą świadomość, że umieranie sobie, swym potrzebom, oczekiwaniom i ambicjom jest drogą, która nigdy się nie kończy. A serce wezbrane upragnioną miłością? ciągle gdzieś na horyzoncie.

s.A.Z.