V Niedziela Wielkanocna

 V Niedziela Wielkanocna

„…abyście byli tam, gdzie Ja jestem…”

(J 14, 1-12)

           W ostatni wieczór przed męką Jezus dzieli się z uczniami swoim marzeniem i marzeniem swego Ojca. Bóg tęskni za… bliskością z człowiekiem, ze mną i Tobą. Marzy o tym, abyśmy byli z Nim teraz i w wieczności. Po to właśnie Jezus przyszedł na ziemię, aby przywrócić nam łaskę dziecięctwa Bożego i pragnie dopełnić tego dzieła przez przyprowadzenie nas do Ojca, ułożenie nas na Jego kolanach i przytulenie do Jego kochającego Serca.

Tylko w bliskości Tego Serca – Serca Boga  – człowiek może czuć się bezpiecznie, może być dzieckiem, a więc kimś na tyle małym, aby zmieścić się na kolanach Ojca, i na tyle wielkim, aby skupić na sobie całą Jego miłość i troskę.

Tak wiele w nas dorosłości i tak bardzo nam ona doskwiera! Któż z nas choćby jeden raz nie marzył, aby na powrót stać się dzieckiem – beztroskim, bo otoczonym troską innych. Jezus zaprasza nas dzisiaj na kolana swojego i naszego Taty w niebie. Przyjmijmy to zaproszenie i pozwólmy się Bogu przytulić. Okazją do tego może być modlitwa słowami „Ojcze nasz”. Może dziś, odmawiając ją powoli, uda nam się poczuć dzieckiem – ukochanym i jedynym, takim „oczkiem w głowie” samego Boga. A może stanie się to codziennym zwyczajem…?

s. Agnieszka B.

IV NIEDZIELA WIELKANOCNA

4. Niedziela wielkanocna J 10, 1-10 (7 maja)

,,Ja jestem bramą”.

Dzisiejsza niedziela jest obchodzona w kościele jako Niedziela Dobrego Pasterza, a zarazem dzień modlitw o powołania.

W Ewangelii Jezus przedstawia nam siebie jako bramę. Ukazuje nam niejako swoje skryte marzenie – chce być jedyną bramą naszego życia. Tylko przez Niego możliwe jest spotkanie z Ojcem, wejście do Jego domu, bycie szczęśliwym – zbawionym. Jezus chce być obecny w naszym życiu, chce aby wszystkie nasze czyny, decyzje prowadziły do Niego. Czy wsłuchuję się w Jego głos? Czy idę za Nim? Miłość pasterza jest tak wielka, że jest gotów oddać życie za swoje owce, aby te mogły być w owczarni. Jezus przez swoją Śmierć i Zmartwychwstanie staje się bramą, przez którą wchodząc stajemy się w pełni wolni. Czy jest coś, co mnie zniewala? ,, Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości”. Stańmy dziś przed Bramą, która otwiera na krzyżu swoje ramiona, by obdarzyć nas pełnią życia i wsłuchajmy się w głos Pasterza. Niech Jezus nas prowadzi i będzie naszym przewodnikiem.

Jego pastwiska: Słowo, Eucharystia, sakrament pojednania niech będą dla nas źródłem życia, pełnią obfitości. Niech Jezus nas karmi, wyzwala, ożywia…, by u schyłku dnia powiedzieć ,, to jest Pan”.

s. Bernadetta J.

III NIEDZIELA WIELKANOCNA

III NIEDZIELA WIELKANOCNA

Z Ewangelii według św. Łukasza

„W pierwszy dzień tygodnia” jesteśmy w drodze do „Emaus”. Idziemy ścieżką  swojego życia
w wybranym kierunku. A może to tylko ucieczka przed sobą i tym co się ostatnio wydarzyło?

Nie bój się prawdy, jeśli nie chcesz zostać niewolnikiem!

Przerażeni poranną wiadomością od kobiet, pełni obaw z niespełnionymi oczekiwaniami zmierzamy własną drogą, przed siebie, niewiele rozumiejąc z tego co się wydarza w codziennej rzeczywistości!
Raczej asekurujemy się oddaleniem od osób i miejsca ostatnich wydarzeń paschalnych.

Spotykamy podróżników a wśród nich jest Jeden zjawiskowy Człowiek, który zastanawia oryginalnością i sposobem bycia. Nawet jeśli nasze serce pałają, to nie znajdujemy przyczyny poza sobą. Więcej,  nie domyślamy się, że ów dotąd Nieznajomy uzdrawia nasz umysł i serce,
obdarza światłem nasze oczy. „O nierozumni…” !!!

Czy rzeczywiście w dobrym kierunku zmierzamy? Jaki jest Twój, mój, nasz cel wędrówki życia?

Może do Ciebie dziś skierowane są słowa: Quo vadis…?

Cóż takiego stało się w Twoim życiu,
że nieskore jest Twoje serce do wierzenia Temu, który został z nami?

Uczniowie wrócili do Jerozolimy. A Ty dokąd wrócisz…?

Posłuchaj Pisma, które Jezus wyjaśnia, „bo ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”.

s.Lucyna R.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Komentarz do czytań na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego.

 

Maria zobaczyła kamień odsunięty od wejścia do grobu Jezusa. Szymon Piotr i Jan ujrzeli pusty grób, a w nim płótna, w które zawinięte było ciało Pana.

Jezu, Ty odsuwasz kamień od mojego grobu, ożywiasz we mnie wszystkie miejsca ciemne i mroczne, wprowadzasz w nieświatło i życie. Zabierasz mój grzech, podnosisz w słabości, usuwasz lęk… Jeśli uwierzę. A gdy się to stanie – posyłasz , abym dzieliła się radosną nowiną z innymi. Idźcie i głoście – że On żyje, że zmartwychwstał, że jest dalej ten sam, bliski, kochający, pochylający się nad każdym człowiekiem Bóg. Ten, który z miłości przyszedł na świat, przecierpiał zdradę, osamotnienie, mękę, krzyż… i zmartwychwstał, pełen mocy, aby dać mi życie, wolność, żeby mnie podnieść, przytulić, poprowadzić.

„On nim rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo” – idźcie i głoście.

 

s. Magdalena S.

IV Niedziela Wielkiego Postu

IV Niedziela Wielkiego Postu          

J 9, 1 – 41

Każdy z nas może się odnaleźć w sytuacji niewidomego od urodzenia, którego historię przedstawia dzisiejsza Ewangelia. Każdego z nas od momentu narodzin dotyka grzech, czyniąc nas ślepcami. Jezus przychodzi, aby dotknąć ludzkiej ślepoty, aby ją uzdrowić, aby ślepiec przejrzał. Jezus jednak czyni coś więcej. W opowieści o uzdrowieniu niewidomego jest taki ciekawy szczegół. Otóż, gdy Jezus uczynił błoto z ziemi zmieszanej ze swoją śliną, nałożył je na oczy niewidomego, kazał mu iść i obmyć się w sadzawce Siloe – co znaczy: Posłany. Zdaje się, że nie jest to przypadek. Jezus bowiem uzdrawia zawsze po to, by uzdrowiony dał świadectwo, by objawiła się przez niego chwała Boża. Uzdrowiony niewidomy zostaje więc posłany do środowiska, w którym żył przez wiele lat, do faryzeuszy, do swojej rodziny. Jeśli Jezus mnie uzdrawia, to pragnie, bym się tym dzieliła z innymi, bym dawała świadectwo o tym, że Jezus ma moc czynić wielkie rzeczy, że ma moc przemienić moje życie.

Opowieść ewangeliczna o uzdrowieniu niewidomego poucza i o tym, że nie jest łatwo świadczyć o cudach, które czyni Chrystus. Niewidomy, musiał się zmierzyć z niewiarą i pogardą faryzeuszy, z lękiem własnych rodziców przed wykluczeniem ze wspólnoty, z niedowiarstwem ludzi wśród których żył na co dzień. Można powiedzieć, że spotkał się z jawną pogardą, odrzuceniem. Mógł w tej sytuacji zaprzeć się Tego, który go uzdrowił albo oddać chwałę Bogu i uznać moc Chrystusa, uznać, że On jest Synem Bożym. Ta pierwsza postawa byłaby zapewne dla niego wygodna, nie naraziłby się nikomu, zachowałby siebie. Lecz w innym miejscu Słowo Boże mówi: „Bo kto chce zachować swoje życie straci je, a kto straci swoje życie z mego powodu zachowa je na życie wieczne”. Uzdrowiony ze ślepoty człowiek w prostocie serca wybiera, to co trudniejsze, wyznaje wiarę w to, że Jezus jest Synem Bożym. Uzdrowienie bowiem, które się w nim dokonało, było nie tylko uzdrowieniem fizycznym, ale przede wszystkim duchowym. Jezus wyzwala człowieka z jego lęków, z egoizmu, pychy, itd. Sprawia, że grzesznik ma odwagę mówić o Bogu, o swojej wierze, o tym, że spotkał Jezusa. Ten prosty człowiek, który przez wiele lat doświadczał cierpienia fizycznego, upokarzającej zapewne dla dorosłego mężczyzny zależności od innych, żebractwa, ubóstwa, społecznego wykluczenia miał odwagę uwierzyć. Miał odwagę z pokorą uznać swoją słabość i moc Bożą. Takiej odwagi nie mieli faryzeusze. Ta głęboka w swoim przesłaniu ewangeliczna opowieść pokazuje, że Boża miłość przychodzi tam, gdzie jest największa nędza człowieka, tam gdzie największe cierpienie, tam gdzie największe przeciwności. To wielka pociecha dla wszystkich zmagających się z trudnościami, z grzechem, z cierpieniem zwłaszcza w tym czasie Wielkiego Postu. Janowa Ewangelia jest też zachętą do odwagi dzielenia się tym, co Jezus uczynił w moim życiu, do dzielenia się Jego miłością z braćmi. Niech to Słowo pobudzi w nas wiarę, niech uczy nas pokory i odwagi w głoszeniu Bożej chwały.

  1. Aleksandra Ł.

3 Niedziela Wielkego Postu

3 Niedziela Wielkego Postu
Czas pragnienia (J 4, 5-42)

Opuszczając Judeę, a udając się do Galilei, Jezus musiał przejść przez Samarię. Swoi Go nie przyjęli, udał się więc do pogan. W ziemi Samarii, która dzieliła te dwa światy, pozostał na prośbę mieszkańców przez dwa dni. Analogia z tym, co się wydarzy pod krzyżem jest bardzo wyraźna. Jako Syn człowieczy, Jezus musiał wiele cierpieć i być odrzuconym przez uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Miał być zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstać. Gdzie są zatem dwa dni dzielące lub łączące dawne i nowe życie?
Około godziny szóstej Jezus zasiada przy studni Jakuba. Słońce świeci w całej pełni, można powiedzieć, że jest czas najwyższy. Jest spragniony, opuszczony przez uczniów dla zaspokojenia ziemskiego głodu. Do owej studni zmierza również ktoś spragniony – kobieta niosąca pusty dzban. Miała pięciu mężów i znów jest z kolejnym mężczyzną. Pusty dzban jest obrazem jej samej. Nic nie potrafi wypełnić tej pustki, która jest w niej. Wielokrotnie już napełniała dzban, ale on zawsze na powrót stawał się tylko wyschniętą gliną. Po raz kolejny więc, w największej gorączce niesie siebie do źródła. Jezus mówi do niej: daj Mi pić. Za niedługo, również w tej porze, zawoła z wysokości krzyża: Pragnę. Do niej właśnie, u źródeł, z których czerpie, Jezus mówi o swoim pragnieniu. Tak rodzi się więź. Tylko spragniony zrozumie spragnionego. Jezus dopuszcza na nas różne posuchy, wykorzystuje naszą pustkę, aby przyprowadzić nas do źródła. Mówiąc o swoim pragnieniu wprowadza nas w nową relację z Bogiem. Bóg jest Bogiem, któremu zależy na mnie, kimkolwiek bym był, z jak wielkiej odległości bym powracał. Bóg mnie zna i akceptuje prawdę o mnie, sam uzdalnia mnie do tego, bym w prawdzie spojrzał na siebie. Bóg jest Bogiem bliskim i bardzo konkretnym. Sam wybiera czas i miejsce spotkania. Zna przyczyny naszych niepowodzeń. Wyjaśnia nam i powierza swoje tajemnice. Burzy mur, który stał na granicy Bosko-ludzkiej. W ciągu dwóch dni rodzi się komunia Bosko-ludzkich pragnień przez to, że formacji zostają poddane te drugie. Proces ten zakłada dwa etapy: stanięcie w prawdzie przed sobą w spotkaniu z Bogiem oraz pełne uwielbienia odsłonięcie przed ludźmi prawdy o tym spotkaniu. Dwa dni po śmierci Jezusa będą już wyraźnie odczuwalnym pragnieniem obecności Boga. Bez tej obecności człowiek boi się prawdy o sobie. Można powiedzieć, że przez te dwa dni Jezus oczyszcza naszą pustkę, aby bez przeszkód przyjęła dnia trzeciego pełnię radości zmartwychwstania.
Innym wątkiem tajemnicy dwóch dni jest powszechność Bożego wezwania. Było około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. (…) zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Jezus rozrywa zasłonę przybytku, bowiem odsłania zamysł Boży przed kobietą z nie-ludu. Żydzi bowiem nie utrzymują kontaktów z Samarytanami. Tym samym Jezus wypełnia nową treścią słowa: byliście nie-ludem, teraz zaś [po dokonaniu ofiary] jesteście ludem Bożym. Przez swoją śmierć bowiem zburzył rozdzielający je [tj. naród wybrany i inne] mur – wrogość. Jezus zapowiada otwarcie nowego źródła, źródła wody żywej, które ma charakter powszechny. Do źródła tego zaproszenie są wszyscy. Jego centrum stanowią głębokości Boga samego: Po Jego śmierci jeden żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda.

S.  Joanna

2 niedziela Wielkiego Postu

2 niedziela Wielkiego Postu
Mt 17,1-9
Jezus wraz z Piotrem, Jakubem i Janem wszedł na górę, oddalając się od wszystkiego, co na dole, dążąc do nieba. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a odzienie stało się śnieżnobiałe.
Jestem zaproszona w dzisiejszym Słowie do nieustannego wpatrywania się w Oblicze Jezusa, do tworzenia intymnej relacji Ojcem w Synu przez Ducha Świętego. Trwając na modlitwie, będąc zapatrzona w Jezusa, czy to w Najświętszym Sakramencie, Krzyżu, Słowie Bożym, czy poprzez dostrzeganie Boga w drugim człowieku, przemienia się moje życie.
Twarz i odzienie Jezusa stały się śnieżnobiałe. Twarz, to coś, czego na co dzień nie zakrywam. Coś, co mogą zobaczyć wszyscy. Są też takie miejsca, które zakrywam ubiorem. Wpatrując się każdego dnia w Oblicze Jezusa, przemienia się we mnie to co jasne, oczywiste dla innych, ale także to, co jest jakby „pod odzieniem”. To, co jest prawdą o mnie. Tajemnicą znaną tylko Bogu. Sekretem, który skrzętnie skrywam.
Gdy poddam się miłości Boga i odważę się tak jak Abraham „wyjść ze swojej ziemi”, ziemi zabezpieczeń, lęków i wstydu, to On „wprowadzi mnie na górę, zbyt dla mnie wysoką” i przemieni we mnie to, co jeszcze nie jest Jego. A ja wtedy jak święty Piotr zawołam: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy”

s. Joanna Szewczyk

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

 

Pierwszą rzeczą, która uderz w dzisiejszej Ewangelii jest to, że to Duch wyprowadza Jezusa na pustynie. Wyprowadza Go tam w konkretnym celu – aby był kuszony przez diabła.

Pokusa nie jest jeszcze grzechem, jest jakby próbą uwodzenie. Taka próba może jednak stać się dość niebezpieczna, jesteśmy bowiem bardzo podatni na działanie złego, który bardzo sprytnie próbuje ukazać nam grzech pod postacią czegoś dobrego. Jezus radzi sobie z nim świetnie. Broni się Słowem Bożym, które jest Jego orężem: napisane jest: „nie samym chlebem żyje człowiek”, „nie będziesz wystawiał na próbę Pana”, „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon”.

Wszystko czego doświadczam, czego próbuję się złapać, co próbuję uczynić – bez pomocy Ducha – nie ma najmniejszego sensu. Duch ma wszystko zaplanowane – trzeba mi się temu planowi poddać, nawet wtedy, gdy planem dla mnie na dany czas jest jakieś konkretne doświadczenie – trudne. Wtedy mieczem i obroną będzie mi Słowo Boże, które zawsze zwycięża.

 

Wchodzimy w czas Wielkiego Postu – niech będzie on dla nas czasem przemiany naszego serca. Czasem wyjścia na pustynię, na którą prowadzi nas sam Duch. Poddajmy się Bożemu działaniu i pozwólmy Słowu Boga zmieniać nasze serca.

S.  Marta

 

VIII Niedziela Zwykła

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA   /1 Kor 4,1-5, Mt 6,24-34/

 

Ostatnie kilka Niedziel jesteśmy z Jezusem na Górze i słuchamy Jego Kazania. Nie troszczcie się… Nie możecie służyć Bogu i mamonie…Ojciec Niebieski wie, że tego potrzebujecie.

Dzisiejsza Ewangelia; przypowieść o liliach i ptakach, nie troszczcie się, człowiek często myśli, że sam musi zatroszczyć się o ubranie, jedzenie, a zapomina o Bożej Opatrzności. On wie czego nam potrzeba i kiedy, trzeba zaufać Bogu- wszystko robić  z Bogiem, pracować, uczyć się, odpoczywać z Nim, starać się o Jego Królestwo.

W drugim czytaniu Św. Paweł powie  „Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc”.     

Przyjdzie Pan, wyprowadzi nas z ciemności do światła. Zamiar serca, to coś jest we mnie, w głębi, łudzę się, kombinuje nie po chrześcijańsku, celuję ale nie trafiam. Ja sam się łudzę, że chcę tu ale trafiam gdzie indziej. Może jestem aktorem, coś odgrywam, odgrywam coś przed sobą, a przecież „Pan zna i ujawni zamysły serc”. On je odkrywa i pomaga iść do przodu.

Zamiar serca, to co naprawdę w głębi pragnę, to nie jest to co myślę, żebym chciał, ale to co jest we mnie w środku. Dla wygody, czasami chcę pozostać w rozpaczy i bezruchu, żeby nie ruszyć z miejsca, bo to wymaga wysiłku. Pójście za wskazówką Bożą wymagałoby wstania z kanapy.

Panie, ucz nas odkrywać zamiary serca. Słowa dzisiejszego Psalmu 62 „jedynie w Bogu spokój znajdzie dusza” uczyń swoją modlitwą.

s. Bożena S.

 

 

6 NIEDZIELA ZWYKŁA

12.02. 2017 VI Niedziela Zwykła Rok A

„Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić.”
(Mt 5, 17-37)

            Współczesny człowiek, podobnie jak ten sprzed 2000 lat staje wobec ciężaru Bożego Prawa. A Jezus niezmiennie od 2000 lat wyjaśnia, że Jego brzemię jest słodkie, a ciężar lekki dla tych, którzy… trwają w bliskości Jego Serca. Bo dla tego, kto kocha, żaden obowiązek nie będzie trudny, jeśli ma sprawić radość Ukochanemu. W prawdziwej relacji z Jezusem nie ma więc miejsca na legalizm, na zewnętrzne tylko wypełnianie przykazań, bo tak czynią ci, którzy oglądają się na ludzką opinię. Każde z przykazań jest tak naprawdę pytaniem o miłość, bo tylko ona nie da się prześcignąć w pomysłowości, aby zadowolić Ukochanego.

Jezus odkrywa dziś przed nami największe pragnienie Boga, jakim jest nawiązanie relacji z każdym z nas. W swoim Słowie zaprasza do spotkanie. Marzy, abyśmy przylgnęli do Niego. Droga do takiej więzi prowadzi przez walkę z grzechem, przez oddawanie Mu naszych słabości, przez nieustanne oczyszczanie pragnień, słów i czynów, przez porzucanie złych postaw… Tego nie zrobimy sami. To może uczynić w nas On, jeśli przylgniemy do Niego całym sercem.

 

s. Agnieszka B.