Słowo z Pustelni 15.02.2021r.

„A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.” 

Udawadnianie zamkniętym, nie życzliwym, źle nastawionym ludziom, że mamy pełne prawo czynić to co czynimy, mija się z celem i uzyskamy tylko efekt nalewania smacznego napoju do kubka odwróconego do góry dnem.
Domaganie się znaku od Jezusa, nie było próbą zrozumienia, otwarcia, tylko pełnym bezczelności, zuchwałym stawianiem swego małego rozumu nad działającym Bogiem w Jezusie.
Ci, którzy oczekiwali znaków, zwykle wojowali narzędziem Prawa, zamykając je wyłącznie do granic swej woli. Co robił Jezus?
1.zostawiał takich
2.wycofywal się całkowicie z ich granic i oddalał na drugi brzeg.
Mądremu dość, że dystans bywa czasami jedynym mądrym środkiem zaradczym, i narzędziem przetrwania..
A w pierwszym czytaniu Abel i Kain. 
Ważne, żebyśmy byli Ablem, to znaczy uczciwie żyjącymi ludźmi, na Chwałę Boga i radowali się, że On patrzy na naszą ofiarę i że jest Mu miła. Ważne, by „posiany” po między nas i w nas samych Kain, w ogóle nie był dokarmiany naszą uwagą. 
s. Teresa M.

VI NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia jest przepełniona spotkaniami Jezusa z ludźmi. Jezus i człowiek:
dar spotkania, dar obecności, dar bliskości, dar hojności, dar cudu. Jedni idą za
Jezusem – towarzyszą Mu wszędzie, inni są szczęśliwi, że Go spotkali, a jeszcze
inni są zatroskani o zdrowie i szukają u Niego uleczenia ze swych chorób. Jezus
wędrując przez różne miejsca ukazuje swoją Bożą moc i niejednokrotnie czyni
rzeczy po ludzku niemożliwe: dotyka, uzdrawia, przemienia serca, daje
nadzieję. Jest hojny w rozdawaniu swoich darów.
Dzisiaj widzimy trędowatego: człowieka, który cierpiał i był odrzucony przez
społeczność. Ludzie bali się zbliżać do trędowatych. A Jezus nie miał tej
obawy. Wielkość Jezusa to właśnie brak lęku. Ta odwaga zachęca nas abyśmy
nie bali się „choroby” drugiego człowieka, ale pomagali mu ją dobrze
przeżywać, a nawet znaleźć „lekarstwo”, jakim może być wskazanie drogi ku
Jezusowi, który czyni rzeczy niemożliwe.
W dzisiejszym spotkaniu może nas zachwycić piękna postawa
trędowatego. „Przyszedł do Jezusa” – nie bał się odrzucenia?! Przyszedł z
zaufaniem. Postawa zaufania. Co miał do stracenia? Lepiej zrobić krok do
przodu niż żałować, że się nic nie zrobiło… „Gdy był blisko, upadł na kolana”
–postawa pokory, odkrycia własnych ograniczeń, własnej „biedy”, poczucie
potrzeby pomocy. Jezus jest Tym, który może uczynić
niemożliwe. „Prosił” –postawa wiary. Kiedy ktoś prosi Jezusa to znaczy, że
wierzy w Jego uzdrawiającą moc. I jeszcze jedna postawa, do której zachęca go
Jezus: „idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę” – postawa
wdzięczności. Iść i podziękować Bogu za cud, który stał się naszym udziałem.
Patrząc na postawę trędowatego, mogę się zastanowić nad moją postawą
wobec Jezusa. Czy modląc się staję przed Bogiem z pokorą, z zaufaniem, z
wiarą, z pragnieniem Jego mocy, która przemienia? Czy zdaję się na całkowicie
na Jego wolę?

s. Magdalena B.

Słowo z Pustelni 13.02.2021r.

 „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty;”

A w cudownym rozmnożeniu chleba i ryb przez Jezusa, zapowiedz ta, poniekąd ma swój kres. Bo oto tłum ponad czterotysięczny, otrzymuje pokarm całkowicie bez swojego wkładu i wysiłku ze swej strony. To zapowiedź, że człowiek zaczyna powracać do utraconego Raju. Jak? Utracony Raj, stał się jednym z nas, Człowiekiem, utracony Raj w Jezusie, idzie na przeciw ludzkości z rozmachem przebaczenia i miłosierdzia. Zapewne oni tak nie myśleli, ani tak nie czuli, skupili się po prostu w swym ubóstwie na radości bycia nasyconym, po trzech dniach słuchania Jezusa z zapartym tchem. Ale my, którzy dożyliśmy aż dotąd, musimy to zobaczyć trochę „z lotu ptaka” , trochę z perspektywy rozpostartego nad nami Ducha Świętego. Zapowiedź, że wszystko będzie „do czasu”, staje się w Jezusie ogromnym pocieszeniem, bo Jezus w swojej z Tajemnicy naszego Odkupienia „skraca” może miliardy lat świetlnych naszego wygnania. Staje się naszą Ziemią Obiecaną , Nowym Rajem, Nowym Drzewem i Nowym Owocem, który zaspokoi wszystkie nasze pragnienia. 
Jezus po prostu wykorzystuje proste okoliczności życia, aby przebijać się w nich z całym bogactwem Ojcowskiej Miłości ku nam. Cudowne  rozmnożenie chleba  i ryb, to nie tylko zapowiedź Eucharystii, choć też, to nade wszystko uchylanie wejścia do Raju  w odnowionej  relacji z Bogiem, gdzie Cheruby nie strzegą już wejścia do wnętrza, ale w pokorze witają człowieka Odkupionego przez Samego Syna Bożego. To cudowne rozmnożenie, jest także zapowiedzią wielkiej Uczty w Niebie, gdzie wszyscy będziemy świętować pełnię Odkupienia, gdzie będziemy pląsać z Ojcem, wielbiąc Go za Jego nieskończone, niczym niezasłużone Miłosierdzie!
Przyjdziemy tam wówczas z tym swoim „niewiele” , z tym ubóstwem i w liczby i w jakość, a On będzie Ten Sam! Zlituje się i uczyni z naszych ochłapów, pełne kosze swoich darów. Oby tylko znalazł nas zasłuchanych w Siebie, bez zbytnich trosk o to, co będziemy jeść, co będziemy pić. 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 06.02.2021 r.

„Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco” .

Tym razem się nie powiodło, ale można się domyślać, że to szkoła Jezusa i niejednokrotnie wysyłał Apostołów na duchowy i fizyczny odpoczynek w warunkach pustyni, z dala od ludzi i samych siebie.

Jezus tak praktykował i tego uczył też przyjaciół.

Co takiego ma w sobie cisza i odosobnienie, że ma moc zregenerować naszego ducha, nasz umysł, serce i nawet poprawić kondycję fizyczną?

Wszystko co najpiękniejsze, najważniejsze, najdelikatniejsze rzeczywiście dzieje się w ciszy. Człowiek w zaciszu łona matki się poczyna, rośnie, nabiera kształtów, otulony wciąż ciszą.Cicho dotyka nas Bóg w Sakramentach, cicho dokonują się najważniejsze Tajemnice naszej wiary. 

Cisza i samotność, pozwalają nam wrócić do naszej pierwotnej ciszy, która nas wychowywała od zarania. Wbrew pozorom cisza bardzo silnie nas współtworzy, jest częścią naszego bytu od początku. A kiedy człowiek odkrywa jeszcze wiarą, że cisza nigdy nie jest pusta,lecz wypełniona Obecnością Cichego Boga, tym bardziej staje się pociągająca, a nade wszystko OŻYWCZA!

To w ciszy odkrywamy najbardziej WZROK BOGA.WZROK OJCA. 

„A Ojciec, który widzi w ukryciu,…” powie w innym miejscu Jezus. Wzrok czule skierowany na nas. I tutaj powiem za św. Pawłem z pierwszego czytania, z Listu do Hebrajczyków :”niech sprawi w was, co miłe jest w Jego oczach, przez Jezusa Chrystusa”.

Jezus przez ciszę, naprawdę ma moc sprawiać w nas, to wszystko, co MIŁE JEST DLA OCZU OJCA!

No wyobraź sobie, ten błysk zadowolonego oka Taty w Niebie, patrzy na Ciebie i myśli : hm.. jakiś Ty fajny jest!Jaki piękny, gdy idziesz za Jezusem! 

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 01.02.2021r.

„Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego.”

Zaraz wyszedł Mu na przeciw…
To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego obecność Jezusa, zawsze wyzwala wylanie Ducha Świętego, a jednocześnie manifestacje duchów złych i nieczystych? Powinny uciekać, a one narzucają swoją przykrą obecność?! Z jednej strony, dzieje się tak, bo zwykle trzymają przy okazji jakiegoś „zakładnika” w postaci człowieka, bądź też dzieje się tak, bo po prostu złe duchy ujawniają swą złośliwą naturę.Co mnie pociesza w tym? Fakt, że bliskość z Jezusem naprawdę oczyszcza!Zbliżanie się Jezusa do naszego serca, zawsze będzie ujawniać, wszystko co w nas wymaga oczyszczenia, to będzie dosłownie”wybiegać ” przed nami, czasami aż gwałtownie, ale tylko po to, aby stracić na swej sile wobec nas, tylko po to, aby nas uwolnić.Przybliżanie się Jezusa, przeżywane autentycznie, będzie nas czasami boleć wewnętrznie, bo oto, okaże się, że na przykład jakieś Jego Słowo, wyciągnie z nas dosłownie” stado świń ” i zrozumiemy, że w jakieś sprawie aż dotąd byliśmy zwykłą świnią przed Bogiem, a może i wobec drugiego człowieka. Może nie brzmi to „salonowo”, ale za to prawdziwie. I naprawdę irytujące jest mizdrzenie się do Jezusa, bez chęci bycia oczyszczanym.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 30.01.2020 r.

«Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?»

Sytuacja podtapiającej się łodzi z uczniami, w końcu uwolniła myśli i uczucia, może głęboko ukrywane.
My czasami jesteśmy wobec Boga bardzo „politycznie poprawni”, ugrzecznieni i wysoce kulturalni.
Tymczasem Bóg naprawdę jest Ojcem, jest głęboko Przyjacielem człowieka i nie chce takiej atrapy mieć przed sobą. Więc bywa, że zmuszony przez naszą plastikową poprawność, zrobi coś, co nas naprawdę wyprowadzi z tego stanu samokontroli i kolokwialnie próbuje nas poirytować, a nawet zdrowo „wkurzyć” , bylebyśmy zaczęli być autentyczni i pokornie pogodzeni z tym co mamy w środku. Czasami musi się w nas zagotować.
Dobry rosół, to ten, który długo się gotował na wolnym ogniu i dobrze oczyścił z szumowiny.
Dlatego kocham teksty dialogów Jonasza z Bogiem, kocham szczerość i narwanie Mojżesza, Abraham też raczej należał do szczerych. Księga Psalmów, to już klasyk i przekrój wszystkich uczuć i myśli, szczerze Bogu szeptanych, czasami wypłakanych, niekiedy wytańczonych, a bywa, że i wykrzyczanych. I tak Bóg lubi! 
Jezus może spał, a może wcale nie spał, ważne, że w końcu uczniowie nie tylko zawołali na Niego, ale jeszcze wyrazili co czuli.
CISZA nastała, ale po zaistnieniu w PRAWDZIE. 
s. Teresa M.

IV Niedziela Zwykła 

31.01.2021 IV Niedziela Zwykła 
„Uczył, jak Ten, który ma władzę.” (Mk 1, 21-28)

Mieszkańcy Kafarnaum zdumiewali się nauką Jezusa. Wyczuwali, że jest ona autentyczna, że ma
moc. Może nie bardzo wiedzieli, jaka to moc, ale chłonęli w siebie jej treść. To w atmosferze otwarcia
serc i zaufania Słowo Boże ujawniło swą moc. Zły duch nie mógł wytrzymać dotknięcia Słowem Boga.
Krzyczał, rzucał się, aby w końcu wyjść.
Dzisiejsza Ewangelia niesie w sobie ogromne przesłanie bezpieczeństwa. Bóg jest silniejszy od
każdego zła. Nic nie może nam zagrozić, dopóki będziemy z Nim. On jest najlepszym Obrońcą, zawsze
gotowym przyjść z pomocą swoim umiłowanym. Przy Nim można czuć się bezpiecznie w każdej
sytuacji. Warto zatem dołożyć starań, aby w każdej chwili życia należeć do niego.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni

„Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.”

Żyjemy w czasach, gdzie przy władzy, najbardziej jest chyba, jeszcze przed pieniądzem zamęt. „Wszechobecny” , niczym niechciany „dym” , wciska się nam co i rusz to inną szczeliną. 
Na zamęt, najzdrowsze wciąż pozostaje niczym niezmącone, czyste Źródło, bijące z natchnionych Ksiąg Pisma Świętego oraz Daru Eucharystii.Dlatego, nie wolno dać sobie zmącić tego Źródła i pluć do studni, z której zamierzamy pić wodę. 
Zatem co mówi nam niezmiennie Jezus dziś, pośród zamętu?
Mówi, gdzie tryska Źródło Zbawienia. Ono jest w otwarciu się na życie wiary w Jezusa oraz przyjętym Chrzcie Świętym. I poza nim NIE MA ZBAWIENIA!
To są Słowa prawdy, słowa Jezusa i nikomu nie wolno ich jak gumy rozciągać, by naginać do własnych przekonań. Oczywiście, Chrzest Święty, nie działa jak magia i z automatu, nie jest jednorazowym rytuałem, niczym „plastyczna operacja” poprawiania jakieś części ciała człowieka.Chrzest nakłada na ochrzczonego konkretne zobowiązania! I życie według nich, pozwala mieć nadzieję na Zbawienie. Jeżeli ktokolwiek głosi inaczej, na pewno nie głosi Prawdy Objawionej. W dniu, gdy Kościół każe nam się pochylać nad nawróceniem Świętego Pawła, może trzeba, by też zauważyć, że dopóki człowiek żyje na tym świecie, to nadal ma ogromną szansę na nowe życie, nadal z prześladowcy Kościoła, może stać się najgorliwszym uczniem Jezusa. Niczyi los  z góry przesądzony nie był i nie jest. Święty Paweł miał to szczęście nawrócić się w czasach, gdy najszybsza informacja, dochodziła konno. Dziś w dobie mediów, komórek, internetu, podejrzewam, że Święty Paweł musiałby się mierzyć z tym medialnym „molochem” i zostałby zmiażdżony, pod buciorem ludzkiego hejtu.
On bynajmniej nie budził sympatii, był zaciekłym mordercą chrześcijan! I głęboko wierzył w słuszność swoich decyzji.
Może trzeba, by się z jeszcze większą wiarą zacząć modlić za wszystkich współczesnych naszych „Szawłów”, którzy naprawdę sieją grozę, aby sobie znanym sposobem, Jezus uczynił ich pokornymi wyznawcami i Chrystusa i Chrztu Świętego i zaczęli także miłować Tajemnicę Kościoła, którego Założycielem jest Sam Bóg w Trzech Osobach!
Pytanie, czy nasze bycie ochrzczonym, jest na równi czytelne z faktem wyrzeczenia się szatana i jego spraw? 
s. Teresa M.

III Niedziela Zwykła 

24.01.2021 III Niedziela Zwykła 
„Czas się wypełnił.” (Mk 1, 14-20)

Opis powołania pierwszych uczniów w Ewangelii Marka poprzedza fakt uwięzienia Jana
Chrzciciela. Herod zamknął usta temu, który wskazywał Jezusa – Bożego Baranka. Więc teraz sam Jezus
przychodzi i mówi: „Już czas! Idziemy!”, a oni zostawiają wszystko, by pójść za Nim.

Co w kontekście tego wezwanie znaczy owo „zostawić wszystko”? … Uczniowie zostawiają
łodzie, które dotychczas stanowiły całkowite zabezpieczenie ich życia i życia ich rodzin. Zostawiają
ponadto swoje dotychczasowe życie, aby rozpocząć nowe, inne, nieznane u boku Mistrza. Nie wiedzą
jeszcze, że On poprowadzi ich do męczeństwa, ale idą ufnie budować z Nim Królestwo Boże.

Jezusowe „Pójdźcie za Mną” poprzedzone jest wezwaniem do nawrócenia. To ważna
wskazówka dla nas. Wielu z nas chciałoby iść za Jezusem na swoich warunkach, według własnego
pomysłu, z wieloma zastrzeżeniami. A to nie jest możliwe. Aby być z Jezusem, trzeba porzucić własny
styl życia: nawyki, postawy, więzi, a przyjąć Jego styl, Jego postawy, by razem z Nim budować jedyną
konieczną relację, która trwać będzie na wieki.
Co muszę zostawić, aby w swoim powołaniu, zobowiązaniach naprawdę iść za Jezusem?… Czas
już się wypełnił! Nie można się ociągać!

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni

„Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów”.

Czy to cokolwiek zmieniło w determinacji Jezusa, na drodze po nasze Zbawienie?
Wiemy, że nic. 
Dla nas to jaskrawe wręcz światło, na drodze realizowania Bożej Woli w naszym życiu. 
Dawać posłuch wyłącznie tym, którzy nas wzmacniają w naszym wyborze i ignorować wszystkie opinie, które chcą nam skrzydła  podciąć. 
Najbliżsi, stają się nam wówczas tylko ci, którzy chcą i potrafią tworzyć z nami wspólnotę Ducha, którzy nas rozumieją, a nawet jeśli coś ich przerasta, i tak nas wspierają.
I z góry trzeba założyć,że fakt, iż podobam się Bogu, raczej na pewno, nie będzie entuzjastycznie przyjęty przez wszystkich.
Kto poznał smak bycia nazwanym: głupi, niezrównoważony, dziwny, stuknięty, nawiedzony, ten poznał również smak zjednoczenia z Synem Bożym, o którym mówiono: „odszedł od zmysłów”.
 Niby mało przyjemne doświadczenie, rzec by można przykre, ale tylko przez chwilę, ponieważ obecność Jezusa, wypiera te pomówienia, jak czyste fale oceanu, wymywają brzeg. 
s. Teresa M.