Słowo z Pustelni 20.09.2021 r.

„Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”.

Jeśli starasz się naprawdę wszystko mieć u Boga, wątpliwe, abyś popadł w złudzenia do tego co masz, no bo nic nie masz dla siebie, w sensie ,aby tego kurczowo strzec. Albo inaczej, Twoim Jedynym Inwestorem jest Bóg, a skoro tak, nie ty obracasz czymkolwiek, tylko On. Ileż niepokojów i stresów się do Ciebie wtedy nie przykleja i masz słodki sen.

Czy to jest takie proste? Myślę, że zarozumialec stwierdzi, że tak, a pokorny powie, że wciąż się tego uczy, bardziej i bardziej..

s. T.M.

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA

Boże dziecięctwo. Jezus jak zawsze jest blisko swoich uczniów. Jest blisko człowieka. Zawierza im Boże plany. Że nadejdzie czas kiedy będzie niezrozumiany… wydany w ręce ludzi, zabity… Jakże to były trudne słowa dla uczniów. Bali się Go zapytać o wyjaśnienie. Ale szybko przeszli do innych rozmów. Nie przejęli się zbytnio słowami Jezusa. Dla nich ważne było kto jest największy. Ważna była ludzka doczesność. Ludzka wartość. A nie Boża logika pokory. I Jezus po raz kolejny zaskakuje. Odwraca do góry nogami ich myślenie. Zaprasza by stać się jak dziecko. By być sługą. By być ostatnim.
Droga Jezusa, pełna zawierzenia, pokory, oddania, zatroskania o Niebo jest przeciwieństwem drogi, którą chcą kroczyć uczniowie. Jeszcze do końca nie doświadczyli Jej piękna, Jej bogactwa, Jej wartości. Ważne by zdobywać sukces ale nie ten Boży.
Dzisiejsza lekcja z Ewangelii jest zaproszeniem by wejść na drogę Jezusa. By zostawić zaszczyty a zapragnąć Bożego prowadzenia ku świętości, ku Niebu.
Niech modlitwa przy Tabernakulum w ciszy, wyjedna nam tę łaskę Bożego Dziecięctwo, Bożego zaufania. A wtedy staniemy się najwięksi w oczach Najwyższego. Amen.

s. Magdalena B.

Słowo z Pustyni 18.09.2021 r.

„Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”

Co roku robili przez lata tak samo, sielanka i nic się niepokojącego nie działo, a tu nagle taka niespodzianka! Jeśli się zestawi co się mogło kotłować w głowach i sercach Józefa i Maryi przez trzy dni poszukiwać dziecka, które tak długo zdołali uchronić, a teraz Go nie ma, z widokiem całkowitej beztroski, zaangażowanego Jezusa w dysputy z Rabinami, naprawdę rośnie ciśnienie, któremu upust dała w swoim pytaniu Maryja: „Czemuś nam tak zrobił?” czyli, czemu tak nie wczułeś się w nasze położenie i wystawiłeś nas tak lekko, na ból serca?! No właśnie odpowiedź Jezusa, choć wówczas nie pojęta, jednak rzuca światło na to, że to nie wina Jezusa, że mają Syna lat już dwanaście i po mimo zażyłości, nadal szukają Go po omacku, bez jakiegokolwiek związku z tym, co im mówił przez te lata, a przynajmniej przez ostatnie pięć . A musiał mówić nie jeden raz, skoro w tej dramatycznej scenerii, nie waha się nazywać Boga Ojcem, a Świątynie Jego Domem. To pokazuje, że Józef z Maryją naprawdę się Jezusa, jako Boga pokornie uczyli, że często słuchali z zapartym tchem, ale nie rozumieli, że też im trochę powszedniał i nie zadawali sobie trudu każdego dnia, by zgłębiać, właściwie, to co On miał na myśli? W życiu duchowym, Jezus czasami właśnie tam, gdzie się czujemy zbyt pewni, zbyt bezpieczni zbyt osadzeni jakby w relacji z Nim, On nas wprowadzi w ból nowych i ciemnych niewiadomych, wprowadzi w zmagania, a nawet może doprowadzić nas do stanu, w którym w końcu się doczeka, że wyjdzie z nas to, na co nigdy wcześniej byśmy sobie wobec Niego nie pozwolili. Np. ktoś popadł w bardzo subtelną pychę i samozadowolenie, że nigdy w stronę Boga nie krzyczał, nigdy nie podnosił głosu, zawsze był taki ułożony, subtelny, delikatny, a tu nagle trach! Poleciały pociski słowne! Jezus będzie nas czasami w życiu duchowym bardzo prowokował, nawet pozwoli na wiele złemu, ale tylko po to, abyśmy wyszli poza ramy własnego wizerunku i ramy tego co o sobie i o Bogu już rzekomo wiemy. Będzie wydobywał z nas, to wszystko, co nawet nie wiedzieliśmy, że trzymamy pod siedmioma kluczami bycia opanowanym. Będzie nas rozmontowywał jak bombę, czasami doprowadzając do eksplozji, która jako jedyna ujawni, co w nas siedzi i jak bardzo On od dawna siedział obok tego wszystkiego. Myślę, że Maryja i Józef długo nie mogli dojść do siebie i mierzyli się z jakimś nowym wizerunkiem siebie samych w roli rodziców Boga. Jezus naprawdę Ich wtedy rozsadził wewnętrznie.
To był nowy etap, w którym być może pokornie stwierdzili oboje, że bardziej czują się dziećmi Jezusa niż Jego opiekunami. Na pewno ten szlif ich bolał jeszcze po cichu długo.

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 13.09.2021 r.

„Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto zdążał z nimi.” 

Wbrew pozorom, Jezus nie jest zmotywowany argumentami Żydów, jest wolny od takich układów i układzików, że ktoś coś zasponsorował, coś dał, pomógł coś wybudować, – w tym przypadku synagogę, i należy mu się, choćby z tytułu wdzięczności Jezusowa przysługa. Jezus nie wchodzi w potwierdzający dialog, takiego myślenia i takich zależności! Jezus idzie, bo zna setnika serce już na odległość. Idzie tak naprawdę nie tylko uzdrowić jego sługę, ale chce pochwalić wiarę, której nawet u proszących Żydów nie znalazł.

Nie rzadko i nas próbuje się wcisnąć w podobne myślenie, że ktoś „godzien jest tego, aby to czy tamto”. 
Na takich chorych zależnościach, upadło już nie jedno. Miejmy odwagę być Jezusowi, idźmy czynić dobrze, ale bez tych chorych uzależnień i wiążących wdzięczności, przez które niejednokrotnie, możemy wchodzić w decyzję, których normalnie sami nie chcemy. Osobiście praktykuję przyjmowanie darów dla pustelni, które mi nie wikłają ani mego myślenia, ani wyborów ani bycia wolnym. Bywa, że ktoś dając, dając, dając, chce nami manipulować. Ale to od nas zależy, czy nam to odpowiada, czy mamy do tego obrzydzenie. 
s. Teresa m.

Słowo z Pustelni 11.09.2021r.

„Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo;” 

Złe drzewo nie może wydać dobrego owocu, dlaczego?

Ponieważ nawet pozornie dobre owoce, będą w jakimś stopniu zatrute naturą chorego drzewa. Pozorne dobro i tak wywoła zły skutek. Choćby po latach!
To co zło w naszych sercach, będzie próbowało zaprowadzić, jako pożyteczne, to czym będzie chciało obdzielić innych, a nawet będzie mieć niesamowitą siłę przebicia, ostatecznie doprowadzi do złych skutków, złych owoców. Nie posieje dobra, choć tak wyglądało i tak obiecywało i deklarowało. Prawdziwe owoce, nie zawsze widać od razu. Potrzeba często próby dłuższego czasu, a także prób przeciwności życia, które zwykle odzierają z pozorów i weryfikują rzeczywiste intencje każdego. 
Więc na pewno w rozeznawaniu, jeśli coś, lub ktoś, ma rodzić owoce dobra, to dobrem, rozumiemy wartości, które służą nie jednostce, a znaczącemu ogółowi. Innymi słowy to nie może być dobro subiektywne, „dla mnie dobre, więc dla wszystkich dobre”. 
I odwrotnie: „dla mnie złe, – więc dla wszystkich złe „. Ocena dobra i zła musi być tu obiektywna dla wszystkich, nikomu nie wyrządzać krzywdy! 
W przeciwnym razie, zawsze będzie dochodzić do manipulacji tym, co rzekomo dobre, lub tym co podobno wyłącznie złe! 
Ale nie wiek XXI bryluje w manipulowaniu zarówno dobrem, jak i złem. To się stało już w Edenie, a ostatecznie najbardziej uderzyło w Jezusa, ponieważ wziął to zakłamanie na Siebie dobrowolnie! Życie potwierdza, że każdy kto chce być wierny Jezusowi, kto sam siebie bada, jakim jest, nie rzadko padnie ofiarą przez błędne interpretacje i rozeznania innych, tego co dobre i tego co złe. Pocieszającym jest  fakt, że takie „uderzenia w dom”, z jednej strony wzmacniają jego fundamenty położone w Jezusie, a z drugiej ujawniają samą naturę Jego ostoi. Jezus też miał być samym złem, samym przekleństwem, samym wypaczeniem duchowości Izraela! Wiemy jednak, że stał się Błogosławieństwem dla Narodów! I Samym Dobrem. 
Pytanie, czy potrafimy dobre owoce nazywać dobrymi, a złe owoce złymi? 
Subiektywizm staje się tu, w tym błędnym pomieszaniu, głównym narzędziem złego ducha. 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 06.09.21 r.

„Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?»”

Tym pytaniem, Jezus udowodnił głębokie luki w prawie, jego nie logiczność i nie ludzkość.

 Zasada jest prosta:

 jeśli zawsze kierujesz się w życiu miłością, prawo będzie dla Ciebie tylko pewnym narzędziem, z którego tylko wtedy skorzystasz, jeśli w danej sprawie nadal będzie przedłużeniem miłości.

Sęk zaś w tym, że wariatka pycha, zawsze sobie znajdzie obrońcę, będzie szukać i mieć tak zwane „plecy”, jak nie w innym człowieku, to w prawie.

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 04.09.2021 r.

„Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?»”

Złe nastawienie w sercu, zawsze generuje i generować będzie takie właśnie problemy! 
Zawsze haczyć będzie i nawracać innych, wytykać palcem, co inny robi źle, lub ma i powinien zrobić dobrze. Wymuszać na innych podobieństwo do siebie! 
Złe nastawienie, złe usposobienie  serca, nie widzi najpierw CZŁOWIEKA  i jego dobrych stron i zalet i JEGO POTRZEB. Widzi w czym jest drugi człowiek słaby, bo cały nastawiony jest na wyszukiwanie i penetrowanie słabości z fanatyzmem i dokładnością jubilera, z ochotą, z tyranią, skupia się na tym, co przecież ma prawo być nawet kruche i nie domagać. 
Klasyk obłudy, znacie to? Dziwnie znajome i dziwnie bliskie, za bliskie. 

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 30.08.2021 r.

„Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.” 

Odrzuca Cię ktoś? Oddal się od niego. I  zrób to bez poczucia straty. Jeśli nie możesz fizycznie, to zrób to psychicznie. Czasami to jedyne wyjście z labiryntu toksycznych ludzi. 

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 28.08.2021 r.

„powierzył swój majątek sługom”.

Mt. 25, 14b

I jest powiedziane, że uczynił to „każdemu, według jego zdolności”.Mt.25,15c
Postrzegam to dziś jako miarę zaufania, którym każdego z nas obdarza Bóg. Każdemu ufa i powierza swe sprawy, w takiej mierze, w jakiej wie, że jesteśmy w stanie, to przyjąć i udzwignąć.
Nikt nie może powiedzieć, że Bóg pozbawił Go Siebie i Swego zaufania. 
Każdy z nas kiedyś z tego zaufania, z tego „powierzenia nam”, zda sprawę. Jeśli jesteśmy świadomi tego zaufania, niech ono nas głęboko wzruszy!
Tak! Zaufałeś mi Jezu! Dziękuję! 
I za moją miarę, Tobie znaną!
Módl się tak ze mną  i bądź szczęśliwy! 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 23.08.2021 r.

Jezus przemówił tymi słowami:

«Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.
Biada! KAŻDEMU, kto chociaż raz w życiu usłyszał słowa Jezusa :
„Wszystko coście  uczynili jednemu z tych najmniejszych, Mieście uczynili” i nie zrobił z nich użytku! Do tego, by to zrozumieć, nie trzeba być uczonym, a jeśli się nim jeszcze jest, tym gorzej. A jeśli jeszcze chrześcijaninem, to już całkiem nie ciekawie. Ewangelia się nie zmieniła.
 I biada nie cofnięte.
s. Teresa M.