XXXIII Niedziela Zwykła Rok

„…włos z głowy wam nie spadnie”
(Łk 21, 5-19)

Opisy końca czasów, tak mocno dziś obecne w przestrzeni medialnej budzą grozę i wsączają w
serce niepokój, który owocuje różnymi czasem nieracjonalnymi zachowaniami. Jezus również mówi o
budzących lęk zjawiskach, ale Jego przekaz tchnie pokojem i powagą. Słyszymy: „Włos z głowy wam nie
spadnie…”, „Ocalicie wasze życie”… Jak to?… Ano tak, że nic, co dzieje się na świecie, nie wymyka się
spod Bożej kontroli i Pan ocala tych, którzy w Nim pokładają nadzieję. On ma moc ochronić swoich
wybranych przed zdającym się tryumfować złem. Jak zatem zabezpieczyć się przed niebezpieczeństwem,
którego nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć, bo zawsze przychodzi znienacka i nie w porę?…
Przylgnąć całym sercem do Boga, karmić się Jego Ciałem i Słowem, wypełniać przykazania, które są
rękojmią szczęścia i pokoju. Mając przy sobie takiego Mocarza, można spokojnie przejść przez
najciemniejszą dolinę przeciwności, prześladowań i trudów.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 12.11.2022

A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”
 
Nie chodzi oto,żeby wołać  tylko o obronę, ale jeszcze wierzyć,że Bóg zrobi to lepiej  niż prosimy, czy rozumiemy!
Ufać, że działa zawsze i tylko na naszą korzyść.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 07.11.2022

„Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.
O żadnych konsekwencjach Jezus nie mówi  aż tak ostro i stanowczo.
Problem w tym,że zwykle docierają te słowa na większą skalę do tych, którzy cierpią na skutek zgorszeń, a w mniejszym stopniu do samych gorszycieli.
To nic. Nam też trzeba to rozważyć, w kluczu bardzo poważnego ostrzeżenia.
Bo wydaje się, że dużo gorsze konsekwencje poniesie każdy, kto stał się powodem do grzechu, niż  grzeszący sam w pojedynkę.
Świat w ogóle robi wszystko,aby wyprzeć nam z świadomości, że konsekwencje duchowe również nastąpią prędzej, czy później. Świat przyznaje takie prawo konsekwencji, wyłącznie w wymiarze cywilnego  prawa karnego, w wymiarze prawa fizyki, a w sferze duchowej ,człowiek ma się czuć wolny i niczym nie ograniczony, jakby  właśnie bezkarny! To nie uczciwe podejście do tematu, sprawia, że  człowiek krzyczy o swoich prawach do wiary lub niewiary, krzyczy o prawach wolnych wyborów, a konsekwencje zawiesza w bańce nicości, i coraz bardziej neurotycznie pilnuje, by ta bańka nigdy nie pękła.Ale to mniej więcej tak samo sensowne, jak posiadanie lokaty w fikcyjnym banku.
Szatan do końca kłamie, że konsekwencji nie ma, tymczasem są boleśniejsze niż nam się wydaje, skoro Jezus uprzedza, że duzo lepiej gorszycielowi uwiązać młyński kamień u szyi i wrzucić go do morza, aby już nigdy nie dał rady wypłynąć.
Konsekwencje duchowe są i będą dla każdego.
s. Teresa M.

XXXII Niedziela Zwykła

„…godni udziału w świecie przyszłym…”
(Łk 20, 27.34-38)

Dzisiejsze Słowo rozróżnia dwie kategorie ludzi: z tego świata i ze świata przyszłego. Te dwa
światy diametralnie różnią się od siebie. Dzieci tego świata podejmują różne aktywności, zadania i role,
które obce są tym drugim. Dlaczego?… Ze słów Jezusa wynika jasno, że przyszłe życie da człowiekowi
pełnię. Nie będzie on musiał już o nic zabiegać, ani walczyć, bo nie będzie w nim żadnej pustki do
wypełnienia. Szczęście, którego każdy z nas tak gorąco pragnie, stanie się rzeczywistością. Pełnia Bożej
Miłości, w jakiej będą zanurzeni zbawieni, wypełni całkowicie ich tęsknoty i pragnienia.
To wieczne szczęście jest celem każdego z nas i jest dla każdego z nas możliwe. Jednak na razie
żyjemy w doczesności i bardziej lub mniej to ona nas angażuje i obciąża. Nie jest ona wprawdzie w stanie
nasycić człowieka, stworzonego do wieczności, ale może tak zniewolić serce, że zapomni on o celu, do
którego dąży. Jezus dzisiaj ostrzega nas przed tym właśnie niebezpieczeństwem. On pragnie, aby tęsknota
za niebem rosła w nas i rosła i nie dała się przyprószyć doczesnym namiastkom szczęścia. Wówczas,
mimo że będziemy czuli się trochę nieswojo na tym świecie, nasze życie zmierzać będzie we właściwym
kierunku.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 05.11.2022

„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»
Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.
Powiedział więc do nich: «To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych».”

Każdy sam decyduje, każdego dnia, każdej chwili, czy chce być obrzydliwością w oczach Boga, czy ludzi.
Czy dla tak bardzo Miłosiernego, kochającego Boga,może być w ogóle coś obrzydliwego? Coś,co Go odrzuca?
No może! Hipokryzja! 
Ale zawsze zachowanie, czyn, sposób życia, nigdy człowiek!
Ogólnie rzecz ujmując,ona najbardziej Go odrzuca w tych, u których nie powinien jej znajdować!
Hipokryzja ludzi wierzących, zawsze Go bardziej dotknie, niż zdeklarowanych ateistów!
 
Co wyzwala od rozwoju w nas hipokryzji?
Pragnienie,by podobać się wyłącznie Bogu i postępowanie uczciwe wobec samego siebie.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 31.10.2022

kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

Bardzo oczywiste zdania,które po prostu trzeba przyjąć w całości.Sama  doświadczam opieki Bożej Opatrzności,która właśnie takimi ludźmi,o takich bezinteresownych sercach się posługuje.Dają, bez mojej wyciągniętej dłoni, czy próśb, dają i dobrze wiedzą, że naprawdę nie mam się im  czym odwdzięczyć.Z tego miejsca mogę słać tylko dodatkowe słowa wdzięczności! Ale ja mam jescze jedną myśl.Bo Jezus skierował te słowa pierwotnie , do faryzeusza, będąc u  niego w gościnie.Jest więc mocno prawdopodobne,że faryzeusz zapraszając Jezusa , chciał coś przy okazji ugrać dla siebie.Nie wiemy co, ale skoro Jezus w ten sposób przemówił, ,to miał powód ku temu.

Przełóżmy to teraz na naszą codzienność w relacji do Jezusa. Raczej mało prawdopodobne, że każdy z nas kocha Jezusa bezinteresownie. Z natury rzeczy, wiemy,że jestesmy zdani na Niego. 

Jak nie ma mowy o bezinteresownym kochaniu matki przez noworodka, tak i my, żyjący z Jezusa, nie wiele możemy Mu zaoferować zupełnie  darmowo, niczego  nie chąc w zamian.Ale wszystko , co uczynimy jednemu z tych najmniejszych , Jemu uczynimy.On to przyjmie , jak dla Siebie.

I jest jeszcze coś…może nieco łatwiej przychodzące kobietom, niż mężczyznom.

Coś zupełnie darmowego,co ma swe  źródło w sercu: czułość!

Ona może być i powinna zawsze bezinteresowna, a wobec Jezusa od nas jest czymś, co wypływa głęboko z nas, staje się sposobem Adoracji, Uwielbienia, bliskością, wiarą, wdzięcznością. Jak? Tego już nie powiem.Każdy jest inny,każdy ma swój sposób okazywania czułości.

Okaż ją Jezusowi i powiedz Mu,że naprawdę nic nie chcesz w zamian.Okaż w sposób, który Ci podpowie Twoje serce.

s. Teresa M.

XXXI Niedziela Zwykła

 

Chciał zobaczyć Jezusa.

(Łk19, 1-10)

Pomysłowość ludzka nie zna granic, a gdy jej motorem jest ciekawość, rodzą się przedziwne rozwiązania. Tak było w przypadku Zacheusza. Wyobraźmy sobie dorosłego człowieka na stanowisku, który siedzi na drzewie podczas ważnej uroczystości. W takiej sytuacji znalazł się Zacheusz na własne przecież życzenie, a wszystkiemu „winne” było pragnienie zobaczenia Jezusa. Nie wiedział wtedy jeszcze, że podobne pragnienie miał Jezus: chciał zobaczyć się z Zacheuszem. Tyle, że Pan nie wchodził na drzewo, ale postanowił spotkać się z Zacheuszem w jego własnym domu.

Gdy ludzkie pragnienia spotykają się z pragnieniami Boga, dzieją się cuda. Bóg w swoim pragnieniu zawsze wyprzedza człowieka, zawsze jest o krok dalej. Tak, jak w przywołanej już ewangelicznej scenie: Jezus nie tylko chciał Zacheusza zobaczyć, ale spotkać się z nim i porozmawiać. Dzięki spotkaniu ich pragnień możemy dziś wszyscy podziwiać cud przemiany serca i życia Zacheusza, czyli jego nawrócenie.

A jakie są Twoje pragnienia?… Czy jest w nich miejsce dla Boga, dla Jego Słowa?… Czy zastanawiasz się czasem, czego pragnie Bóg?… Czego On pragnie dla Ciebie i od Ciebie?… To ważne pytania. Warto zmierzyć się z nimi, bo i w twoim życiu może wydarzyć się cud i to nie jeden!

Słowo z Pustelni 29.10.2022

„zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali.”

Popatrzmy na to w kluczu słowa: „za bardzo”!

Wszystko co „za bardzo”, zawsze będzie nie na miejscu!
Skromność w sam raz, będzie ta, o której mówi dziś Jezus.
Poprostu się nie pchaj i nie szukaj okazji eksponowania swojej osoby.Tyle!
Fałszywa skromność, będzie tym ,co podpadnie pod nasze” za bardzo”.
Bycie skromnym, jest naprawdę czymś w sam raz.
Obrazowo,wyobraź sobie, że jesteś balonem. Za bardzo nadmuchasz- pękniesz, wcale nie nadmuchasz- będziesz bezużytecznym flakiem.
Co jest codzienną miarą bycia w sam raz?
Sądzę, że dba o tę stosowną miarę pokora i prostota.
Odchylenia ,przesada zawsze zaprowadzą nas pod brak pokory i brak prostoty.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 24.10.2022

Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.
 
Ileż ciepła musiało emanować z Osoby Jezusa, skoro zawsze i wszędzie, widząc człowieka, pragnie mu przynieść miłość, zdrowie, wolność, szczęście, uzdrowienie!
Wyobraź sobie! Wszystko czego pragnie Twoje serce, zostało z nieskończoną mocą skupione w Osobie tego Kogoś, komu na Imię Jezus!
Jest mi naprawdę zawsze smutno, kiedy rozmowa z kimś, ujawnia, że ta osoba uważa się niegodnym bycia kochanym przez Jezusa, kimś, kto nie zasługuje na tę Miłość! A kto zasługuje i kiedykolwiek zasłuży? Nie ma takiej osoby!
Odnajdź się w Jego spojrzeniu.To nie jest wbity wzrok w Ciebie,który jak policjant śledzi,czy nie przekraczasz prawa.Odnajdź się zauważony przez Jezusa ze swoim smutkiem, strapieniem, udręką, może bólem, cierpieniem.Z tym co niesiesz, może z tym , co sprawia,że czujesz się zgięty do ziemi.
Nie uciekaj! Pozwól Mu Cię przywołać! On akurat jest Tym, który nie będzie Ci zadawał za dużo pytań.Chce pozbawić Cię tego, co jest dziś Twoją niemocą!
Nie przejmuj się,jak zinterpretują to inni.Uzdrowionej kobiecie też się oberwało,że przyszła w szabat się uleczyć, a była już chyba oswojona ze swoim zgięciem i patrzeniem na buty rozmówców.
Jezus nigdy nie zrobi niczego,aby Cię dobić! Do ziemi wdeptujemy się zwykle  my sami, robią to też inni ludzie i szatan.Nie Jezus!
s. Teresa M.

XXX Niedziela Zwykła

 

Boże, miej litość dla mnie grzesznika.

(Łk 18, 9-14)

Kim jestem?… Na to pytanie można odpowiadać różnie, zależnie od obranej perspektywy. Ale pośród tych wielu odpowiedzi istnieje jedna prawdziwa, a odnaleźć ją można, patrząc w oczy Boga. Bohaterowie Jezusowej przypowieści rozmijają się z tym Bożym spojrzeniem. Faryzeusz dumnie patrzy przed siebie, na innych i widzi siebie lepszym od nich. Celnik patrzy w siebie i dostrzega własną grzeszność, na której się zatrzymuje. Nie śmie jednak wznieść oczu ku niebu i wiele traci, bo tam w górze dostrzegłby akceptację i miłość. Mimo wszystko Bóg celnika usprawiedliwia, chociaż on jeszcze o tym nie wie.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu” woła psalmista. Podnosi ich i przytula do serca, jako swoje umiłowane dzieci. Ten, kto ocenia siebie przez pryzmat pogardy innymi, nigdy nie wzniesie wzroku ku niebu. Ale ilekroć stajemy przed Ojcem w skrusze serca, On pochyla się nad nami i podnosi nasze spojrzenia ku sobie, aby włożyć na nasze głowy wieńce sprawiedliwości – godność Bożego dziecka.

s. Agnieszka B.