Słowo z Pustelni 11.07.2022

„I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność».”

Mieć, ale nie posiadać!
To jest to opuszczenie wszystkiego, z powodu i dla Imienia Jezusa.
O wiele trudniejsza forma wolności, niż się potocznie ją rozumie.
Idący za Jezusem naprawdę ma wszystko, ale nic nie posiada jego.
Za ten rodzaj wolności, Jezus odda jeszcze więcej.
Chodzi tak naprawdę o miłość!
O życiową sprawność!
Nie jesteś wtedy bluszczem dla nikogo!
Zawsze jeśli masz wolność serca, kochasz o wiele piękniej: dom, braci, siostry,ojca, matkę,dzieci i pole.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 09.07.2022

„U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie”.

Co to znaczy? Czy Jezus oby nie przesadził? No nie, lepiej wyrazić się już nie mógł! To innymi słowy: Ojciec naprawdę wszystko ma pod kontrolą! I nic Mu się z pod uwagi nie wymyka. Tylko, Ojciec, zawsze będzie Tym, który ratuje najpierw nasze dusze, ponieważ wie, że te mają wieczny żywot, i o wiele bardziej woli, by kontynuowały go w szczęściu, niż w wiecznym zatraceniu! My sami, świat, otaczający nas ludzie, a i demony, robią wszystko, by skoncentrować nas tym co i tak przeminie. Robią wszystko, aby nasze problemy, walki, zmagania, potrzeby, pragnienia, urastały do rangi najważniejszych! Czy można się przed tym jakoś uchronić?
Można! Proponuję wydrukować sobie własny nekrolog z miejscem na datę , oprawić w ramkę i w obliczu ciśnienia spraw, iść pod taki nadzwyczajny obrazek i tak długo patrzeć, aż dotrze do nas prawda:
Ojciec wszystko ma pod kontrolą! Wszystko dzieje się po coś.A w obliczu śmierci ,moje problemy są i będą niczym.Liczy się tylko miłość i zawierzenie Bogu.

s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 04.07.2022

„Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Mówiła bowiem sobie: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa».”

Czy podejdziesz do Jezusa od przysłowiowego przodu, czy też od tyłu, powiesz do Niego czego pragniesz, lub tylko głęboko, skrycie pomyślisz, Jezus w każdej formie Cię zauważy. Dla Niego nie możesz nie zaistnieć! Doświadczyć dobra po drodze, mimo woli, bez imiennie. Nim chcesz zaistnieć, lub postanawiasz Jezusowi przemknąć bokiem, On już to wie.
Wie tym bardziej ,gdy doświadczasz cierpienia i choroby.Wie gdzie Cię boli i jak bardzo.Wie również, czy łaska uzdrowienia ma Ciebie dotyczyć, czy nie koniecznie.Jeśli nie uzdrawia, lub też czyni to jakby za późno, to też wie dlaczego.
Perspektywa widzenia naszych spraw przez Jezusa, jest  na tyle doskonała, by nigdy, nie działać na naszą nie korzyść, nawet jeśli nam wydaje się dokładnie odwrotnie.
s. Teresa M.

XIII Niedziela Zwykła

„Kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda,

nie nadaje się…!”

(Łk 9, 51-62)

Droga z Jezusem nie może pomijać krzyża – przypomniał nam o tym Pan przed tygodniem. Dzisiaj znowu wraca do tego tematu, wskazując uczniów i tych, którzy chcieli iść za Nim po swojemu. Jakub i Jan nie potrafią przyjąć odrzucenia. Inni są zbyt wygodni lub przywiązani do przyszłości, dlatego nie mogą iść za Panem. Wybierając Jezusa trzeba porzucić wszystko, nawet własne wyobrażenie drogi, bo On chce wypełnić całego człowieka, aż po brzegi…

Tylko serce wolne może oddać się całkowicie… Tylko człowiek dojrzały może być przydatny dla Królestwa Bożego. Prośmy Ducha Świętego, aby nas oczyszczał i podnosił, aby czynił z nas narzędzia do budowania Jezusowego Królestwa.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 25.06.2022

„Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca»? ”

A teraz mam Dobrą Nowinę! Naprawdę jest dobra! Mnie napełniła pociechą po brzegi!
Uwaga!
Miłość Boża nigdy nie pozwoli, abyś Go zgubił rzeczywiście!
Co najwyżej, może Cię wprowadzić, w trudne doświadczenie chwilowej, czasowej utraty komunikowania się z Nim, rozumienia, co robi, ale Miłości ,nie da się zgubić! Choć Ona może chcieć poszerzyć swoje granice i wtedy będziesz myśleć jak Józef i Maryja, że oto zgubiłeś Miłość, zgubiłeś sens życia, dałeś ciała! Zobacz jak się kończy to doświadczenie! Miłość spokojnie siedziała trochę dalej i wykonywała swą misję.Nie zgubisz Boga, jeśli bardzo tego nie chcesz! Czy On tego nie wie? On Ci tego nie zrobi! Ale nie wpadaj w panikę, jeśli Jego Miłość bez uprzedzania Ciebie, będzie Sobą i zrobi coś,czego nie pojmiesz tak szybko.

XII Niedziela Zwykła 

Za kogo Mnie uważacie?(Łk 9, 18-24)

Jezus zadaje uczniom kluczowe dla ich wiary pytanie:”Za kogo Mnie uważacie?”, a zaraz potem prostuje ich myślenie. Owszem, jest Mesjaszem, ale nie takim, jakim oni Go sobie wyobrażają. Izraelici od lat czekali na Mesjasza – politycznego wybawcę, mającego przybyć z siłą i triumfem, jako zwycięzca.

Jak wiemy, mesjańska misja Jezusa została wypełniona na krzyżu, nie pośród podziwu, ale w krańcowym poniżeniu i męce. Nie takiego Mesjasza oczekiwał Izrael i nie takie było wyobrażenie uczniów o ich drodze z Jezusem. A co z nami?… Mimo, iż wiemy, że Jezusa nie można oddzielić od krzyża, jakże często próbujemy obejść cierpienie. Pragniemy owocu, a odrzucamy drogę, która do niego prowadzi. W dzisiejszym Słowie Jezus prostuje i nasze myślenie. Zaprasza, abyśmy razem z Nim wzięli krzyż i o jego drzewo mocno się oparli. Wówczas na pewno nie pomylimy drogi i dojdziemy do chwały Zmartwychwstania.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 18.06.2022

„Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.”

To powinno działać w naszym życiu, jak prawo grawitacji.
Ojciec wie, więc nadmierne troski powinny odpadać od nas, niczym skorupy, gdzieś tam w dół.
Ale, nie oszukujmy się, ta „grawitacja”,w tym przypadku bardzo często zawodzi i obciążeni troskami, bywa, że zamiast ich, to my sami, cali, spadamy gdzieś w ciemny dołek. 
Maryja jest w tym dobra! Ona naprawdę umiała zdać się na Opatrzność Ojca!
 Prośmy Ją, aby nas tego całkowitego zdania się na Jego dobroć uczyła.I oczywiście, niech też oczyścić nas z naszej zarozumiałości, że my już to potrafimy.Tak, potrafimy, póki się nie wali nam, wszystko na głowę.

Wniebowstąpienie Pańskie

Oddali Mu pokłon.(Łk 24, 46-53)

Uczniowie oddali pokłon wstępującemu do nieba Jezusowi i tym gestem uznali Go za swojego Pana, a ich serca wypełniła radość i uwielbienie… To już prawie niebo! Okazuje się więc, że można żyć już niebem na ziemi, błogosławiąc i uwielbiając Boga nie tylko w świątyni i nie tylko ustami… Trzeba nam przede wszystkim wielbić Go swoim życiem, poddanym Mu, jako Panu w pełnej szacunku uległości i miłości. Można tak żyć również w trudzie i cierpieniu, pełniąc wolę Ojca pomimo przeciwności i oddając Mu przez to chwałę. Jest możliwym uczynienie ze swojego życia hymnu uwielbienia Boga na wzór Maryi, przy odrobinie wiary i dobrej woli. Spróbuj, a twoja codzienność stanie się niczym świątynia, w której Pan Wszechświata zechciał odbierać chwałę.

s. Agnieszka B.

VI Niedziela Wielkanocna

Pokój mój daję wam!(J 14, 23-29)

Któż z nas nie ucieszy się takim darem zwłaszcza dzisiaj, gdy nasze serca drżą przed widmem wojny, gdy świat gromadzi coraz więcej śmiercionośnej broni. Wszyscy widzimy, jak marne owoce przynoszą te ludzkie wysiłki, których celem jest zaprowadzenie i utrzymanie w świecie pokoju… Jezus jasno pokazuje, że przemoc nigdy nie zaowocuje pokojem. Prawdziwy pokój jest owocem otwarcia się na Bożą Miłość, którą przynosi Duch Święty. Tylko Bóg może i chce dać światu prawdziwy i trwały pokój. I daje za darmo tym, których serca zwracają się ku Niemu, przyjmując i zachowując Jego naukę.

Mamy pokój na wyciągnięcie ręki, na odległość kochającego serca, na miarę naszej miłości… Bóg zawsze daje w obfitości, szanując jednak decyzje i wybory człowieka. Gdy świat, a w nim każdy pojedynczy człowiek nawróci się i uzna w Bogu swojego Pana, podejmując wysiłek miłości, pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, stanie się jego udziałem.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 21.05.2022

„Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał»

Ta prawda uśmierza ból, który możemy odczuwać, gdy spadają na nas podobne doświadczenia.
Osobiście bardzo nie lubię, mieć wtedy w pobliżu umoralniajacych głosów, jak powinnam coś umieć znieść i jak cierpieć.
 Zdarzyło mi się, że tylko dwie osoby, pokornie, bez wymądrzania się, przywołały rzeczywistość Słów Jezusa.
 I było to prawdziwe orzeźwienie w morzu cierpień.
Czasami lepiej nie mówić nic, lub też wierzącemu, który cierpi, dać ochłodę Słowem Jezusa, choćby tym, bez własnych zarozumiałych komentarzy, jak ktoś ma rozumieć i przetrzymać ciosy od najbliższych.
s. Teresa M.