21 NIEDZIELA ZWYKŁA

Jesteśmy w VI rozdziale Ewangelii wg. świętego Jana, za nami spotkanie z Jezusem, który rozmnaża chleb i chodzi po wodzie. Gdy staje po drugiej stronie jeziora i rozmawia z przybyłym tłumem, na pytanie o to jaki jeszcze znak uczyni, by uwierzyli w Niego, wygłasza mowę Eucharystyczną. Opowiada o największym cudzie jakiego dokona: przez ręce kapłanów pozostanie z ludźmi do końca świata. Zebrani jednak nie rozumieją Jego słów, mówią: „trudna jest ta mowa” i odchodzą…

W obecnych czasach, my również często wypowiadamy te słowa. Trudno jest żyć według Ewangelii dziś. Mimo, że jesteśmy blisko Jezusa, słuchamy Jego słów i przyjmujemy Jego Ciało, pewnie nie raz wychodzimy z Eucharystii z poczuciem,  że nie damy rady, że świat, który jest wokół skutecznie zniechęca nas do tego, by za Nim kroczyć. Przyjrzyjmy się jednak odpowiedzi Piotra: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” i w nich szukajmy sensu. Może warto dziś zastanowić się, czy ja mimo swej kruchości i słabości mogę powiedzieć, że Słowa Jezusa dają mi pokrzepienie? Wróćmy może na moment do początku Ewangelii Jana, spójrzmy na prolog, usłyszmy kolejny raz słowa: „Przed wszystkim było słowo, wszystko przez nie się stało, w nim było życie…” to Jezus – Słowo daje życie i nadaje mu sens, nie bójmy się Jego wymagań i uczmy się od Niego żyć Słowem, które pochodzi z ust Boga.

Słowo z Pustelni 21.08.2021 r.

„Największy z was niech będzie waszym sługą.”

 Zlecenie Jezusa, które jest chyba najbardziej wyparte ze wszystkich! 
To co się dzieje w świecie, na chwilę obecną, pokazuje, że gdy służbę drugiemu człowiekowi, uznajemy za jakiś ewangeliczny przeżytek, archaiczną mowę, wtedy stajemy się ofiarami własnego chaosu wartości! 
W efekcie, jedni leczą się na otyłość, wydając fortuny na super diety fit, podczas gdy drudzy umierają z głodu. Ktoś wyrzuca swój nadmiar do kosza, a ktoś szuka po śmietnikach swej codziennej strawy dla siebie i dziecka! 
Jedni podnoszą wrzask, że mają prawo zabić małego człowieka, a drudzy poświęcają swoje życie, w desperacji przerzucając swoje zagrożone, małe córeczki nielegalnie przez mur! Ktoś mieszka w apartamentach, których nie nadąża sprzątać, a ktoś w deszczu i chłodzie płacze, bo stał się uchodźcom, nie z własnego wyboru! 
Tak przedstawia się właśnie nasz świat, nasza wielka rodzina ludzka, pozbawiona sensu wzajemnej służby! Tak łatwo się wytłumaczyć z jej braku, gdy Boga uczyniliśmy historią a nawet nie bytem. Nasza cudowna cywilizacja egocentryków, pozamykanych w swoich małych pseudo- szczęściach! To rozdziera SERCE i wyciska gorzkie łzy! 
To można naprawić, tylko wyciągając pomocną dłoń do tego, kto jej potrzebuje : TERAZ!
Gdybym odnalazła w sobie typa, zamkniętego na potrzeby kogokolwiek, żywiłabym do siebie wielkie obrzydzenie! Niech nas wszystkich boli, niech nam spać nie daje, dopóki nie obudzimy się, że wszyscy płyniemy na tym samym okręcie, i im mniej sobie WSZYSCY służymy, tym bardziej idziemy na dno!
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 16.08.2021 r.

„Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.”

Nasz smutek może niekiedy objawić nam, co cenimy sobie wciąż za bardzo. I jako taki, jest dobry, bo bez niego, może w ogóle nie poszlibyśmy w głębszą refleksje poznania samych siebie.
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 14.08.2021 r.

„Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie”.

Jestem na 200 %pewna, że, gdyby każde dziecko nagle mogło ujrzeć oczyma ciała Jezusa, w sposób naturalny, lgnęłoby  do Niego, wyciągając ku Niemu swe słodkie rączki. Po prostu instynktownie małe dzieci wyczuwają miłość lub jej dziwny brak. Miałam ku temu wiele dowodów i przykładów, niegdyś pracując z dziećmi. To właśnie ich obserwując, zwłaszcza w spontanicznym oswajaniu z Sacrum Kaplicy, Tabernakulum, Najświętszego Sakramentu, jak są otwarte i chłoną Boga jak „akwaryjne glonojady”, doszłam do wniosku, że całe nasze szczęście życiowe, uzależnione jest od tego, czy dopuszczamy nasze wewnętrzne dziecko do Boga! A tak! Ono żyje w nas tak długo, jak sami żyjemy. Tylko oczywiście bywa, że więzimy je w sobie z lęku pod kloszem jak w szafie. Niczym z dramatycznego filmu „Klucz Sary”.
Z tą różnicą, że ona zamknęła w niej braciszka, ratując go przed nazistami, a w naszym przypadku, robimy często tak sami, bo nie dajemy prawa bytu temu dziecku w sobie. Zatem :
1. Uznajmy, że je mamy
2.Pozwólmy mu być sobą i zaistnieć, aby je poznawać i wychować
3.Nie pozbawiajmy je spotkania z Kochający, Czułym Bogiem w Jezusie.
Tak! Nawet mając już dziesiątki lat… 
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 09.08.2021 r.

„Ale, gdy one odchodziły, aby kupić, przyszedł pan młody”. Mt. 25,10

Jezus mówi tą przypowieścią jednoznacznie : opóźnianie swojej duchowej gotowości, na spotkanie twarzą w twarz z Panem, jest skrajną głupotą. Nie bądź zatem głupi!
s. Teresa M.

Słowo z Pustelni 07.08.2021 r.

„Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?»

On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej.”
 A wg Komentarza Żydowskiego :
„Powiedział im: bo macie tak mało ufności!”
Ufność, jest rodzajem wiary już bardzo zażyłej, opartej o osobową relacje, w której po prostu całkowicie ufam Osobie, która mnie kocha i którą ja kocham. Trudno zbudować relacje miłości bez ufności. To jest nie możliwe! To samo tym bardziej dotyczy Osoby Boga. Innymi słowy, Jezus nie mówi im, że nie wierzą Kim jest i że jest, ale, że jeszcze za mało poznali Boga i za mało się po Nim spodziewają. My te własne ograniczenia, zbyt płytką relację z Jezusem, poznajemy  w życiowych tarapatach. Czasami Jezus zupełnie po przyjacielsku, musi nas trochę zawstydzić. Więc powie :bo mi zbyt mało ufasz! Tak, Ty! 
S. Teresa M.

19 NIEDZIELA ZWYKŁA

Komentarz do Ewangelii wg św. Jana 6, 41-51

Dzisiejsze Słowo, zwłaszcza jego ostatnie cztery wersy, w sposób niezwykle zwięzły odsłania Szaleństwo Boga, Szaleństwo Jego Bezmiernej Miłości, Która w określonym punkcie historii świata, oblekła się w ciało – stając się pełnym człowiekiem. Ten człowiek, Jezus z Nazaretu, Sam musiał przejść daleką drogę odkrywania tego, Kim w istocie Jest, by móc pod koniec swego ziemskiego życia, niemal w przededniu swej Męki i okrutnej śmierci wypowiedzieć te trzy ważne zdania: „Ja jestem chlebem życia”, „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba”, i wreszcie: „Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”.

Trzy ważne zdania – niczym pomost przerzucony nad otchłanią świata – abym nie ustała w drodze, przemierzając meandry życia, abym, spożywając ten Chleb, stawała się kimś żywym, to znaczy kimś, kto żyje i kocha – na podobieństwo Tego, Który Jest Życiem i Miłością, a wreszcie, abym sama powoli przemieniała się w kawałek chleba dla wszystkich głodnych i spragnionych – na jakikolwiek sposób. A to nie może nie boleć.

s.A.Z.

Słowo z Pustelni 02.08.2021r.

„Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!»”

To jest właśnie logika Opatrzności Bożej, by człowiek w potrzebie, miał nas i nasze zawierzenie Bogu, że na swój sposób, Bóg zadziała i zaradzi. A z drugiej strony, byśmy i my byli tymi, którzy zostaną obdarowani, czy to materialnie, czy duchowo, również przez kogoś, kto nie był wygodny i podzielił się lub rozdał, co sam otrzymał z jeszcze ciepłych darów Opatrzności Bożej i swego zaangażowania.
Hojna Dłoń Boga, jakby odruchowo się otwiera tam, gdzie hojność, jest też gestem ludzi i ich serc, choćby na poziomie ducha. 
Bóg się ze skąpcami i skanerami, raczej średnio dogaduje. 
s. Teresa M.

18 NIEDZIELA ZWYKŁA

Jakiego znaku dokonasz, abyśmy Tobie uwierzyli?”

(J 6, 24-35)

Zadziwiające, że Żydzi po cudownym rozmnożeniu chleba i nakarmieniu nim tysięcy głodnych jeszcze nie wierzą i żądają znaku. Przecież przed chwilą go mieli. Jezus cierpliwie tłumaczy, a oni nie wierzą, bo ich pragnienia są zbyt małe, aby mogli przyjąć dar, o którym Pan mówi. Ich interesuje jedynie doczesny wymiar życia, zaspokojenie tego, czego pożąda ciało i ta troska zajmuje ich tak bardzo, iż nie dostrzegają swojego powołania do życia wiecznego. Chcieliby czynić dzieła Boże, a nie rozumieją, że wystarczy uwierzyć w Tego, którego posłał Ojciec, a który stoi przed nimi. Nie pojmują, że Bóg stanie się Chlebem, aby człowieka przebóstwić.

Prostota znaku, jaki daje Jezus czyni go już na początku niezauważonym i lekceważonym. Czyż nie tak jest i dzisiaj? Osobiście bardzo długo dojrzewałam do zrozumienia wartości daru Eucharystii. Przyjmowałam codziennie Komunię św., ale potrzebowałam wielu lat, aby docenić, jak wiele daje mi Pan; aby cieszyć się codziennie z przyjmowania do serca Jezusa. Teraz z lękiem i wdzięcznością wołam do Pana: „Dawaj mi zawsze tego Chleba i nie pozwól, aby mi kiedyś Ciebie zabrakło”, bo nie wyobrażam sobie życia bez żywej obecności Jezusa we mnie. On jest sensem mojego życia, Jedynym naprawdę koniecznym, abym mogła istnieć.

s. Agnieszka B.

Słowo z Pustelni 31.07.2021 r.

„Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi”. 

Spodobała się na tyle silnie, że  żądza opanowała rozum i złożyła wiążące obietnice, jeszcze bardziej wikłając i tak już uwikłanego Heroda. I tak nikt nie wróżył Janowi Chrzcicielowi długiego życia, wiedząc, że nie ustaje w upominaniu króla. Herod był rozpustnikiem, uwielbiał kobiety i wielce prawdopodobne był też seksoholikiem. 
Nasze upodobania, nie rozwijają się w nas, bez nas. Dlatego potrzeba dokonywać selekcji swoich upodobań, pytać siebie, czy to co tak mi się podoba, tak mnie pociąga, sprawia radość i przyjemność, czy również mnie rozwija jako człowieka szlachetnego? Czy mi to potrzebne i czy to służy też jakoś drugiemu człowiekowi? Czy moje upodobanie nie przybiera rozmiarów żądzy i chciwości? Czy to co lubię, podoba się też Bogu, czy nikogo nie krzywdzi, nie okrada , może i z godności? To co lubimy, w czym mamy upodobanie nas tworzy i określa, a wcale nie rzadko motywuje do działań. 
s. Teresa M.