XXVII Niedziela Zwykła

 

Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

(Łk 17, 5-10)

W Biblii często poruszany jest wątek wiary. Nic dziwnego, gdyż właśnie ona umożliwia nam relację z Bogiem. Jest darem, który każdy otrzymuje we chrzcie św. Dlaczego zatem Jezus martwi się o stan wiary na ziemi?W pierwszym czytaniu słyszymy, że sprawiedliwy żyje dzięki swej wierności, natomiast psalmista ostrzega, abyśmy nie zatwardzali serc… O co więc chodzi?… Owszem, wiara jest darem, danym każdemu z nas osobiście i darmo. Dar ten domaga się jednak naszej odpowiedzi, przyjęcia go i życia nim. Postawa sługi, o której wspomina Jezus, to płynąca z wiary odpowiedź człowieka na dar Boga, dawany nam ciągle. Tylko w świetle wiary można dostrzec własne, codzienne obdarowanie; cieszyć się życiem, pracą, trudem, przeżywać codzienność, jako uczestnictwo w Bożym dziele nieustannego ubogacania świata naszą pracą, dobrocią, miłością itp. W świetle wiary widzi się inaczej i żyje się inaczej, bo wiara to… relacja! Relacja z Tym, którego nie można poznać zmysłami, a Który jest tak bardzo blisko i tak bardzo kocha, że nie ma nic piękniejszego, niż życie z Nim, w Nim i dla Niego.

s. Agnieszka B.

XXV Niedziela Zwykła 

 XXV Niedziela Zwykła 

Pan pochwalił nieuczciwego rządcę…

(Łk 16, 1-13)

Opowiedziana przez Jezusa przypowieść, a zwłaszcza reakcja pana na nieuczciwość rządcy może nas dziwić. Różnie egzegeci tłumaczą nagłą hojność tego, który przez długie lata żerował na krzywdzie podwładnych. Dla mnie bardzo czytelną staje się jedna myśl, która wyłania się z tej przypowieści w kontekście całej liturgii Słowa. Mianowicie chodzi o troskę o biednych i ubogich czyli… postawę miłosierdzia. Biblia mówi, że miłosierdzie odnosi triumf nad sądem, a jałmużna oczyszcza z każdego grzechu. Psalmista wychwala Boga, który podnosi nędzarza i z wyżyn nieba pochyla się nad ubogim. Nieuczciwy rządca ostatecznie okazuje miłosierdzie dłużnikom (pomińmy teraz motyw takiego działania) i za to otrzymuje… miłosierdzie swego pana!

Jezus oczekuje od swoich uczniów miłosierdzia i to wymaganie stawia na pierwszym miejscu. A zatem czyńmy miłosierdzie, aby kiedyś przyjęto nas do wiecznych przybytków.

s. Agnieszka B.

XXIV Niedziela Zwykła

 XXIV Niedziela Zwykła 

Nie potrzebują nawrócenia!

(Łk 15, 1-32)

Zazwyczaj, czytając przypowieści o zagubionej owcy, czy synu marnotrawnym, skupiamy uwagę na scenach odnalezienia i obdarowania miłosierdziem. Przyjrzyjmy się dzisiaj radości Boga, który bardziej cieszy się z nawrócenia jednego grzesznika, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu takich, którzy nawrócenia nie potrzebują… Ale czy to sformułowanie nie zawiera pewnej ironii?… Przyznam sama, że po raz pierwszy odczytałam je w ten sposób. Przecież nie ma na ziemi człowieka, który nie potrzebowałby się nawracać. Nawet ten najbardziej po ludzku święty ma swoje wady i póki żyje musi nad sobą pracować i raz po raz prosić o przebaczenie. Nie ma więc na ziemi ludzi bezgrzesznych, jest za to wielu, którzy za takich się uważają. To oni właśnie są powodem smutku Boga, bo skoro uważają, iż nie potrzebują nawrócenia, nie widzą swojego grzechu, a póki go nie widzą, nie mogą otrzymać zbawienia. Przykładem takich porządnych w swoim mniemaniu jest starszy syn z Ewangelii – całe życie nieszczęśliwy. Czy wzbudza naszą sympatię?… Czy nie sprawia bólu Ojcu?…

Dokąd nie uznamy, że jesteśmy grzeszni, nie będziemy potrzebować Jezusa, bo On przyszedł na ziemię zbawić grzeszników. Dlatego trzeba nam nieustannie stawać w prawdzie i wołać z psalmistą: „Zmiłuj się nade mną Boże i zgładź moją nieprawość”. To wołanie wzrusza serce Ojca , a jego owoce sprawiają, że raduje się całe niebo.

s. Agnieszka B.

 XXIII Niedziela Zwykła

 

być uczniem Jezusa…

(Łk 14, 25-33)

Chociaż dzisiejsze Słowo Boże wydaje się trudne, jest przecież dobrą nowiną. Wbrew pozorom wcale nie wzywa do nienawiści i nie gloryfikuje cierpienia. Pokazuje za to wyraźnie, o co w życiu tak naprawdę chodzi; co stanowi wartość najwyższą – jedyną, o którą warto zabiegać.

Być uczniem Jezusa, żyć z Nim w jedności, w relacji, należeć do Niego – oto sens i cel naszego ziemskiego życia, jedyna sprawa warta naszych starań i poświęceń, porzucenia wszystkiego innego. Pojąć to może jedynie ten, kto otworzył serce na Bożą Mądrość czyli Ducha Świętego. To Duch Święty przemienia myślenie człowieka, ale może to zrobić tylko wtedy, gdy Mu na to pozwalamy.

Jezus chce, abyśmy byli Jego uczniami. Chce mieć nas przy sobie blisko. Pragnie nasycać nas swoją łaską każdego dnia. To od nas zależy, czy otworzymy serca na Bożą mądrość; czy na pierwszym miejscu postawimy staranie o wierność Temu, który pierwszy nas ukochał i to aż po krzyż.

s. Agnieszka B.

XII Niedziela Zwykła 

Za kogo Mnie uważacie?(Łk 9, 18-24)

Jezus zadaje uczniom kluczowe dla ich wiary pytanie:”Za kogo Mnie uważacie?”, a zaraz potem prostuje ich myślenie. Owszem, jest Mesjaszem, ale nie takim, jakim oni Go sobie wyobrażają. Izraelici od lat czekali na Mesjasza – politycznego wybawcę, mającego przybyć z siłą i triumfem, jako zwycięzca.

Jak wiemy, mesjańska misja Jezusa została wypełniona na krzyżu, nie pośród podziwu, ale w krańcowym poniżeniu i męce. Nie takiego Mesjasza oczekiwał Izrael i nie takie było wyobrażenie uczniów o ich drodze z Jezusem. A co z nami?… Mimo, iż wiemy, że Jezusa nie można oddzielić od krzyża, jakże często próbujemy obejść cierpienie. Pragniemy owocu, a odrzucamy drogę, która do niego prowadzi. W dzisiejszym Słowie Jezus prostuje i nasze myślenie. Zaprasza, abyśmy razem z Nim wzięli krzyż i o jego drzewo mocno się oparli. Wówczas na pewno nie pomylimy drogi i dojdziemy do chwały Zmartwychwstania.

s. Agnieszka B.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Ujrzał i uwierzył…!”

(J 20, 1-9)

Wczesnym rankiem w Niedzielę Zmartwychwstania trzy osoby spoglądały na grób Jezusa. Patrzyły w to samo miejsce, ale każda zobaczyła co innego. Magdalena skupiła swój wzrok na odsuniętym kamieniu, którego widok zaskoczył ją i przestraszył, a jej kochające serce zarejestrowało zniknięcie ciała Jezusa. Piotr i Jan ujrzeli więcej. Ich oczom ukazały się płótna i chusta, starannie złożone ze śladami Męki Pana. Nie wiemy, jakie poruszenie ów widok spowodował w sercu Piotra, natomiast Jana doprowadził do wiary w Zmartwychwstanie.

A co my współcześni możemy zobaczyć, aby w naszych sercach ożyła wiara w to, że Jezus żyje i jest obecny wśród nas tak, jak obiecał, aż do skończenia świata?… Nie mamy płócien, chusty, grobu, kamienia, ale mamy znacznie więcej! Mamy samego Pana, ukrytego pod postacią Chleba, zmartwychwstałego i żyjącego na wieki…

Czy znak Chleba Eucharystycznego budzi w nas pewność bliskości Zmartwychwstałego Pana w Jego mocy i chwale?… Patrzmy na świętą Hostię… utkwijmy w niej swój wzrok… i prośmy o dar takiej wiary. On nie odmówi tej prośbie, trzeba tylko patrzeć wytrwale…

s. Agnieszka B.

IV Niedziela Wielkiego Postu 

IV Niedziela Wielkiego Postu

„Ujrzał go Jego ojciec…” (Łk 15, 1-3. 11-32)

Nie tylko ujrzał, ale złamał wszystkie ówczesne i dzisiejsze zasady… Wybiegł na spotkanie tego,
który przecież do niedawna czekał na jego śmierć.. Wybiegł, przytulił, ucałował i… przyjął, przywracając
godność! Tak postąpić może tylko największa Miłość, która się nie obraża, nie chowa urazy, nie unosi
pychą… Miłość, która nieustannie wyczekuje, aby móc obdarować… Miłość, która przebacza i
zapomina… Tak kochać może tylko Bóg, bo cały jest Miłością.
Po ludzku syn nie miał prawa wrócić do domu i doskonale o tym wiedział, dlatego chciał
zatrudnić się, jako najemnik. Wiedział o tym również jego brat, który pomimo ciągłego przebywania z
ojcem, wciąż nie pojmował Miłości ojcowskiego serca. Żaden z nich, ani ten, który fizycznie był przy
ojcu, ani ten, który odszedł, nie rozumiał serca ojca. A ono kocha wciąż niezmiennie i pragnie
obdarowywać Miłością wszystkich: tych wracających z daleka i tych, którzy choć są blisko, wpatrują się
tylko we własne potrzeby.
Pozwólmy się Bogu kochać… Pozwólmy, aby nam przebaczał, aby nas przygarniał, przytulał,
pouczał, karmił, odziewał, obdarowywał… Sprawimy Mu tym największą radość…

s. Agnieszka B.

III Niedziela Wielkiego Postu

III Niedziela Wielkiego Postu
„Czy myślicie, że byli większymi grzesznikami, niż wy?…” (Łk 13, 1-9)

Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy lepsi, że to ten drugi jest winny. Jako Polacy chętnie rościmy
sobie prawo do przywilejów i wyjątkowego traktowania nawet przez Boga, że względu na Jana Pawła II,
czy też św. Faustynę itp. Tymczasem Jezus wyraźnie pokazuje nam absurd takiego rozumowania, gdyż w
oczach Boga nikt nie jest sprawiedliwy. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, zasługującymi na kare. Każde
zaś dobro, będące naszym udziałem, czy też owocem wysiłku, jest darem łaski, darmo danym z
niezgłębionego Miłosierdzia Bożego.
Nie należy się zatem pysznić, porównując się z gorszymi według naszej oceny, ale w pokorze
dziękować i przepraszać Boga, bo nikt z nas nie wie kiedy i jak nisko może upaść. Warto też zawczasu
wypraszać dla siebie łaskę nawrócenia i jak najgorliwiej współpracować z nią każdego dnia. Jeśli taka
postawa i staranie stanie się naszym nawykiem, może uchroni nas przed upadkiem.

s. Agnieszka B.

II Niedziela Wielkiego Postu 

II Niedziela Wielkiego Postu
„Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił.” (Łk 9, 28b-36)

Zawsze, gdy czytam Łukaszowy opis Przemienienia Jezusa, mocno porusza mnie wzmianka o
tym, że miało ono miejsce podczas Jego modlitwy. Jedynie ten Ewangelista zwraca na to uwagę. I czuję
w sercu tęsknotę za taką modlitwą, która by przemieniła moje serce, duszę i mnie całą… Ufam też ze
wszystkich sił, że choć zewnętrznie tego nie widać, przy spotkaniu z Panem serce i wnętrze człowieka
powolutku upodabnia się do Tego, przed którym stoi… Ufam, że każdy pacierz, każda Komunia św.,
każda chwila spędzona u stóp konsekrowanej hostii, czynią nas coraz bardziej Bożymi. Taki jest przecież
cel i sens modlitwy. Spędzając czas z Bogiem, upodabniamy się do Niego… Nasze serce zaczyna bić w
rytm Bożego Serca. Boża Miłość wypełnia nas, uzdrawiając rany i otwierając nas na potrzeby bliźnich…
Czas modlitwy szczerej, gorącej ma naprawdę moc zmienić nas nawet zewnętrznie, dlatego
zawalczmy o ten czas każdego dnia!

s. Agnieszka B.

 I Niedziela Wielkiego Postu

I Niedziela Wielkiego Postu
„Jeśli jesteś Synem Bożym…” (Łk 4, 1-13)

Relacja Jezusa z Ojcem należy do istoty Boga, który jako Trójca jest Wspólnotą doskonałej
Miłości. Ta właśnie Miłość stała się źródłem walki Boga o zagubionego w grzechu człowieka. To z
Miłości do nas Bóg pozwolił się ogołocić najpierw przez przyjęcie ludzkiej natury wraz z jej
ograniczeniami, a potem cierpienia i Męki. Diabeł w swoim kuszeniu uderza więc w istotę. Próbuje
wzniecić w sercu Jezusa wątpliwości co do Miłości Ojca i chce zniszczyć świadomość Jego tożsamości.
Taką samą pokusą uderzy potem w Syna Bożego na krzyżu, wmawiając Mu, że Ojciec Go opuścił, że się
o Niego nie troszczy… Kusiciel doskonale wie, że gdy podda w wątpliwość prawdziwość więzi między
Ojcem, a Synem, zniszczy dzieło zbawienia. Ale Jezus nie daje się zwieść. Jego pewność jedności z
Ojcem nie chwieje się ani na moment. On doskonale wie, Kim jest i czyje dzieło pełni.
Od chrztu św. każdy człowiek jest dzieckiem Boga. Wszystkie dary i łaski Boga są naszym
udziałem. Boża Miłość do nas jest nieskończona. Dopóki tą pewnością będziemy żyli, jesteśmy
bezpieczni. Dlatego diabeł za wszelką cenę będzie próbował zniszczyć w nas tę pewność Bożego
dziecięctwa i zniekształcić Boży obraz w naszej duszy. Każda pokusa, każdy grzech zmierza do tego, aby
osłabić, a potem zniszczyć więź, łączącą nas z Bogiem. Cała nasza troska winna więc być skierowana na
budowanie i umacnianie tej najważniejszej w życiu relacji i świadomości, iż jestem dzieckiem Boga –
ukochanym i chcianym… I nie może tego zmienić nawet mój grzech, bo ramiona Ojca zawsze są otwarte
i zawsze mogę do Niego wrócić.

s. Agnieszka B.