V Niedziela Wielkiego Postu
W dzisiejszym Słowie spotykamy się z postawą ludzi, którzy tak bardzo skupiają się na szukaniu błędów i win u innych, że zapominają o tym, by zadbać o własne serce i stawanie w prawdzie. Mowa o uczonych w Piśmie i faryzeuszach. Przyprowadzają do Jezusa kobietę „pochwyconą na cudzołóstwie” i Jezusa też chcą „pochwycić”, tyle, że na Jego Słowie. Pytają o Jego zdanie na temat tego co się wydarzyło, ale wcale nie chcą poznać odpowiedzi. Skupiają się na tym, by – cokolwiek powie – móc Go oskarżyć. Wykorzystując ludzką słabość i upadek kobiety, chcieli zastawić także pułapkę na Boga, lecz Jezus nie dał się zmanipulować, udowadniając, że to On jest Panem całej tej sytuacji.
„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem.” Przy takim postawieniu sprawy ukamienować kobietę mógłby tylko sam Jezus – jedyny bez grzechu. To takie mądre. Zanim wydasz wyrok na kogokolwiek, najpierw popatrz w swoje serce, bo nikt nie jest bez winy. Zdecydowanie łatwiej jest szukać błędów w innych, często nawet jest to podświadoma ucieczka od tego, by przyjrzeć się własnemu sumieniu. Myślimy : „tamten jest gorszy, ma więcej grzechów, on to zrobił nie tak jak trzeba”, i tak bardzo chcemy przyłapać innych na tym co zrobili źle, że zapominamy o własnej grzeszności. A Jezus mówi: „Ja Ciebie nie potępiam, idź i odtąd już nie grzesz.” Można zacząć jeszcze raz, od nowa. Zamiast rozpaczy odrzucenia jest nadzieja przebaczenia.
