VII Niedziela Zwykła

Bóg kocha każdego człowieka. Przez chwilę uświadommy sobie ten wielki dar. Zdolność kochania jaką obdarzył nas Bóg, winna odnosić się w pierwszej kolejności do Boga, jednak w tej miłości Boga zakorzeniona jest miłość do drugiego człowieka, która jest powinnością każdego poszczególnego wierzącego. Do takiej postawy wzywa nas dzisiejsza Ewangelia. Miłość, jak zauważamy wyraża się nie tylko w słowie, ale przede wszystkim w konkretnym czynie. Miłość winniśmy świadczyć przede wszystkim w naszych domach, rodzinach. Czy jest ona nam przewodniczką wobec naszych najbliższych. Co poprawić, co zmienić? Niech każdy z nas zastanowi się przez chwilę.

Miłość jednak obejmuje nie tylko naszych najbliższych, ale zaprasza nas również do świadczenia jej człowiekowi, który nie jest związany z nami więzami pokrewieństwa. To nasz sąsiad, znajomy, przyjaciel, ale i całkiem obcy człowiek. To czym dysponujemy nie jest tylko dla nas, ale powinniśmy się tym dzielić z innymi, bo wszystko, co posiadamy jest darem Boga. Zapytam siebie: kiedy ostatnio okazałam słowem lub czynem miłosierdzie drugiemu człowiekowi? Czy był to czyn dyktowany miłością, litością, czy też chęcią sławy? A może zachowałem całkowitą obojętność? Odpowiedź pozostawiam każdemu z Was.

Kończąc to rozważanie niech w sercach naszych pozostaną te słowa: miłość okazuje ten, co sam spodziewa się miłości. Kto szuka życzliwości, niech ją sam praktykuje. Każdy, kto pragnie otrzymywać, niech sam daje. Niegodziwcem jest ten, który innym odmawia tego, o co sam prosi dla siebie.

Możesz również polubić…