3 Niedziela Wielkego Postu

3 Niedziela Wielkego Postu
Czas pragnienia (J 4, 5-42)

Opuszczając Judeę, a udając się do Galilei, Jezus musiał przejść przez Samarię. Swoi Go nie przyjęli, udał się więc do pogan. W ziemi Samarii, która dzieliła te dwa światy, pozostał na prośbę mieszkańców przez dwa dni. Analogia z tym, co się wydarzy pod krzyżem jest bardzo wyraźna. Jako Syn człowieczy, Jezus musiał wiele cierpieć i być odrzuconym przez uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Miał być zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstać. Gdzie są zatem dwa dni dzielące lub łączące dawne i nowe życie?
Około godziny szóstej Jezus zasiada przy studni Jakuba. Słońce świeci w całej pełni, można powiedzieć, że jest czas najwyższy. Jest spragniony, opuszczony przez uczniów dla zaspokojenia ziemskiego głodu. Do owej studni zmierza również ktoś spragniony – kobieta niosąca pusty dzban. Miała pięciu mężów i znów jest z kolejnym mężczyzną. Pusty dzban jest obrazem jej samej. Nic nie potrafi wypełnić tej pustki, która jest w niej. Wielokrotnie już napełniała dzban, ale on zawsze na powrót stawał się tylko wyschniętą gliną. Po raz kolejny więc, w największej gorączce niesie siebie do źródła. Jezus mówi do niej: daj Mi pić. Za niedługo, również w tej porze, zawoła z wysokości krzyża: Pragnę. Do niej właśnie, u źródeł, z których czerpie, Jezus mówi o swoim pragnieniu. Tak rodzi się więź. Tylko spragniony zrozumie spragnionego. Jezus dopuszcza na nas różne posuchy, wykorzystuje naszą pustkę, aby przyprowadzić nas do źródła. Mówiąc o swoim pragnieniu wprowadza nas w nową relację z Bogiem. Bóg jest Bogiem, któremu zależy na mnie, kimkolwiek bym był, z jak wielkiej odległości bym powracał. Bóg mnie zna i akceptuje prawdę o mnie, sam uzdalnia mnie do tego, bym w prawdzie spojrzał na siebie. Bóg jest Bogiem bliskim i bardzo konkretnym. Sam wybiera czas i miejsce spotkania. Zna przyczyny naszych niepowodzeń. Wyjaśnia nam i powierza swoje tajemnice. Burzy mur, który stał na granicy Bosko-ludzkiej. W ciągu dwóch dni rodzi się komunia Bosko-ludzkich pragnień przez to, że formacji zostają poddane te drugie. Proces ten zakłada dwa etapy: stanięcie w prawdzie przed sobą w spotkaniu z Bogiem oraz pełne uwielbienia odsłonięcie przed ludźmi prawdy o tym spotkaniu. Dwa dni po śmierci Jezusa będą już wyraźnie odczuwalnym pragnieniem obecności Boga. Bez tej obecności człowiek boi się prawdy o sobie. Można powiedzieć, że przez te dwa dni Jezus oczyszcza naszą pustkę, aby bez przeszkód przyjęła dnia trzeciego pełnię radości zmartwychwstania.
Innym wątkiem tajemnicy dwóch dni jest powszechność Bożego wezwania. Było około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. (…) zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Jezus rozrywa zasłonę przybytku, bowiem odsłania zamysł Boży przed kobietą z nie-ludu. Żydzi bowiem nie utrzymują kontaktów z Samarytanami. Tym samym Jezus wypełnia nową treścią słowa: byliście nie-ludem, teraz zaś [po dokonaniu ofiary] jesteście ludem Bożym. Przez swoją śmierć bowiem zburzył rozdzielający je [tj. naród wybrany i inne] mur – wrogość. Jezus zapowiada otwarcie nowego źródła, źródła wody żywej, które ma charakter powszechny. Do źródła tego zaproszenie są wszyscy. Jego centrum stanowią głębokości Boga samego: Po Jego śmierci jeden żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda.

S.  Joanna

2 niedziela Wielkiego Postu

2 niedziela Wielkiego Postu
Mt 17,1-9
Jezus wraz z Piotrem, Jakubem i Janem wszedł na górę, oddalając się od wszystkiego, co na dole, dążąc do nieba. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a odzienie stało się śnieżnobiałe.
Jestem zaproszona w dzisiejszym Słowie do nieustannego wpatrywania się w Oblicze Jezusa, do tworzenia intymnej relacji Ojcem w Synu przez Ducha Świętego. Trwając na modlitwie, będąc zapatrzona w Jezusa, czy to w Najświętszym Sakramencie, Krzyżu, Słowie Bożym, czy poprzez dostrzeganie Boga w drugim człowieku, przemienia się moje życie.
Twarz i odzienie Jezusa stały się śnieżnobiałe. Twarz, to coś, czego na co dzień nie zakrywam. Coś, co mogą zobaczyć wszyscy. Są też takie miejsca, które zakrywam ubiorem. Wpatrując się każdego dnia w Oblicze Jezusa, przemienia się we mnie to co jasne, oczywiste dla innych, ale także to, co jest jakby „pod odzieniem”. To, co jest prawdą o mnie. Tajemnicą znaną tylko Bogu. Sekretem, który skrzętnie skrywam.
Gdy poddam się miłości Boga i odważę się tak jak Abraham „wyjść ze swojej ziemi”, ziemi zabezpieczeń, lęków i wstydu, to On „wprowadzi mnie na górę, zbyt dla mnie wysoką” i przemieni we mnie to, co jeszcze nie jest Jego. A ja wtedy jak święty Piotr zawołam: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy”

s. Joanna Szewczyk

Warszawskie Jerycho

Charakter

WARSZAWSKIE JERYCHO to wydarzenie o charakterze modlitewnym. Jego głównym elementem jest nieustanna, trwająca 7 dni, 24 godziny na dobę, Adoracja Najświętszego Sakramentu, którą wspólnie podejmą mieszkańcy stolicy oraz ruchy, stowarzyszenia i wspólnoty katolickie działające na terenie Warszawy. Inicjatywa nawiązuje w swej formie do biblijnej sceny zburzenia murów Jerycha po ich tygodniowym oblężeniu. Wierzymy, że podobnie potężną w skutkach może być wspólna Adoracja Najświętszego Sakramentu, podejmowana przez tydzień na skalę miasta Warszawy.

Intencja

WARSZAWSKIE JERYCHO organizowane jest corocznie jako inicjatywa towarzysząca obchodom Dnia Świętości Życia, przypadającego 25 marca, w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Intencją tygodniowej Adoracji Najświętszego Sakramentu jest obrona życia nienarodzonych. Wiedząc, że na świecie co roku w łonach matek ginie kilkadziesiąt milionów dzieci, pragniemy wszelkie działania w ich obronie rozpoczynać od tego, co najważniejsze – gorącej modlitwy o przemianę serc. Chcemy w niej polecać w sposób szczególny sytuację naszej Ojczyzny, w której każdego roku zabijanych jest kilkaset nienarodzonych dzieci, najczęściej z powodu przewidywanego upośledzenia, co czyni nas uczestnikami współczesnej eugeniki. Wierzymy, że podjęta z odwagą i entuzjazmem wspólna, szczera modlitwa, może spowodować w sercach i umysłach zmiany, które staną się początkiem przemian prawnych w Polsce i na świecie.

Gdzie i kiedy

Adoracja Najświętszego Sakramentu odbywać się będzie w kaplicy Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53. Siostry na co dzień aktywnie angażują się w obronę życia, m.in. prowadząc okno życia. Adoracja rozpocznie się w sobotę, 25 marca, Mszą świętą o godz. 6.00, zakończy zaś w sobotę, 1 kwietnia, Mszą świętą o godz. 10.00.

W plan każdego dnia wpisane są cztery części Różańca, Liturgia Godzin, modlitwa Anioł Pański, Koronka do Miłosierdzia Bożego oraz Apel Jasnogórski. Pozostała część doby wypełniona jest modlitwą w ciszy, medytacjami i śpiewem adorujących Najświętszy Sakrament osób i grup.

Formy uczestnictwa

Osoby prywatne oraz ruchy, stowarzyszenia, wspólnoty i grupy katolickie działające na terenie Warszawy mogą włączyć się w WARSZAWSKIE JERYCHO na jeden z dwóch sposobów:

  • podjęcie dwugodzinnego dyżuru modlitewnego – chętnych prosimy o kontakt w celu umówienia terminu dyżuru (dane kontaktowe poniżej), wolne terminy widoczne są w zakładce Harmonogram; jedna osoba lub grupa może podjąć kilka dyżurów;

  • nawiedzenie kaplicy w dogodnym terminie i spędzenie na Adoracji choć kilku chwil – wejście do kaplicy Adoracji dla osób i grup, które nie pełnią dyżuru modlitewnego, będzie możliwe w godzinach 6.00 – 22.00.

Zachęcamy wszystkich do współpracy w dotarciu z zaproszeniem na WARSZAWSKIE JERYCHO do jak największej liczby osób. Media, portale oraz instytucje mogące pomóc w przekazywaniu mieszkańcom Warszawy informacji o inicjatywie zapraszamy do objęcia jej swoim patronatem.

Zapisy na dyżury i szczegółowe informacje o akcji

Magdalena Wójcik
tel.: 603 225 958
m.wojcik@warszawa.ksm.org.pl

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

 

Pierwszą rzeczą, która uderz w dzisiejszej Ewangelii jest to, że to Duch wyprowadza Jezusa na pustynie. Wyprowadza Go tam w konkretnym celu – aby był kuszony przez diabła.

Pokusa nie jest jeszcze grzechem, jest jakby próbą uwodzenie. Taka próba może jednak stać się dość niebezpieczna, jesteśmy bowiem bardzo podatni na działanie złego, który bardzo sprytnie próbuje ukazać nam grzech pod postacią czegoś dobrego. Jezus radzi sobie z nim świetnie. Broni się Słowem Bożym, które jest Jego orężem: napisane jest: „nie samym chlebem żyje człowiek”, „nie będziesz wystawiał na próbę Pana”, „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon”.

Wszystko czego doświadczam, czego próbuję się złapać, co próbuję uczynić – bez pomocy Ducha – nie ma najmniejszego sensu. Duch ma wszystko zaplanowane – trzeba mi się temu planowi poddać, nawet wtedy, gdy planem dla mnie na dany czas jest jakieś konkretne doświadczenie – trudne. Wtedy mieczem i obroną będzie mi Słowo Boże, które zawsze zwycięża.

 

Wchodzimy w czas Wielkiego Postu – niech będzie on dla nas czasem przemiany naszego serca. Czasem wyjścia na pustynię, na którą prowadzi nas sam Duch. Poddajmy się Bożemu działaniu i pozwólmy Słowu Boga zmieniać nasze serca.

S.  Marta

 

VIII Niedziela Zwykła

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA   /1 Kor 4,1-5, Mt 6,24-34/

 

Ostatnie kilka Niedziel jesteśmy z Jezusem na Górze i słuchamy Jego Kazania. Nie troszczcie się… Nie możecie służyć Bogu i mamonie…Ojciec Niebieski wie, że tego potrzebujecie.

Dzisiejsza Ewangelia; przypowieść o liliach i ptakach, nie troszczcie się, człowiek często myśli, że sam musi zatroszczyć się o ubranie, jedzenie, a zapomina o Bożej Opatrzności. On wie czego nam potrzeba i kiedy, trzeba zaufać Bogu- wszystko robić  z Bogiem, pracować, uczyć się, odpoczywać z Nim, starać się o Jego Królestwo.

W drugim czytaniu Św. Paweł powie  „Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc”.     

Przyjdzie Pan, wyprowadzi nas z ciemności do światła. Zamiar serca, to coś jest we mnie, w głębi, łudzę się, kombinuje nie po chrześcijańsku, celuję ale nie trafiam. Ja sam się łudzę, że chcę tu ale trafiam gdzie indziej. Może jestem aktorem, coś odgrywam, odgrywam coś przed sobą, a przecież „Pan zna i ujawni zamysły serc”. On je odkrywa i pomaga iść do przodu.

Zamiar serca, to co naprawdę w głębi pragnę, to nie jest to co myślę, żebym chciał, ale to co jest we mnie w środku. Dla wygody, czasami chcę pozostać w rozpaczy i bezruchu, żeby nie ruszyć z miejsca, bo to wymaga wysiłku. Pójście za wskazówką Bożą wymagałoby wstania z kanapy.

Panie, ucz nas odkrywać zamiary serca. Słowa dzisiejszego Psalmu 62 „jedynie w Bogu spokój znajdzie dusza” uczyń swoją modlitwą.

s. Bożena S.

 

 

7 Niedziela Zwykła

Komentarz do Ewangelii 7 Niedzieli zwykłej, Mt 5, 38-48

Wspinaczka trwa… Znużenie narasta mimo zaskakujących zmian perspektywy i oszałamiającego kolorytu nieba. Kilka metrów przed sobą widzę zarys Jego sylwetki. Idzie spokojym, pewnym krokiem.Nie patrzy za siebie, ale wyczuwam Jego subtelną troskę. Nieco wyżej wilgotna mgła spowija wszystko, a każdy kolejny krok w górę wydaje się być szaleństwem.
Tak bywa w tych rejonach Jezusowego Kazania na Górze… „Nie zwalczajcie zła złem, lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. A chwilę potem: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za waszych prześladowców”. „Wiem – mówi mój Przewodnik _ jak trudna jest prawdziwa miłość; ostatecznie zawsze przybiera kształt krzyża”. Nasz wzajemny dystans zdaje się narastać, a przecież tak bardzo chcę być do Niego podobna. Tylko jak to zrobić? Tak. Miłość, ale im dłużej z Nim jestem, tym ta Miłość wydaje się być trudniejsza i mniej oczywista, bo jak pisze o. Silvano Fausti w komenarzu do tego fragmentu Ewangelii: „egoizm jest bardziej spontaniczny od miłości”. Nie odwracając się od piętrzącego się przed nami masywu, Jezus mówi: „wiesz, na tym etapie drogi nie możemy już sobie pozwolić na spontaniczność. NIe mamy zbyt wiele czasu, a wymarzony szczyt ciągle jeszcze przed nami – doskonałóść „na miarę” Ojca”. Kolejny zawrót głowy i kolejne zwątpienie. „Odwagi – szepcze Przewodnik – JA JESTEM”.

s.A.Z.

6 NIEDZIELA ZWYKŁA

12.02. 2017 VI Niedziela Zwykła Rok A

„Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić.”
(Mt 5, 17-37)

            Współczesny człowiek, podobnie jak ten sprzed 2000 lat staje wobec ciężaru Bożego Prawa. A Jezus niezmiennie od 2000 lat wyjaśnia, że Jego brzemię jest słodkie, a ciężar lekki dla tych, którzy… trwają w bliskości Jego Serca. Bo dla tego, kto kocha, żaden obowiązek nie będzie trudny, jeśli ma sprawić radość Ukochanemu. W prawdziwej relacji z Jezusem nie ma więc miejsca na legalizm, na zewnętrzne tylko wypełnianie przykazań, bo tak czynią ci, którzy oglądają się na ludzką opinię. Każde z przykazań jest tak naprawdę pytaniem o miłość, bo tylko ona nie da się prześcignąć w pomysłowości, aby zadowolić Ukochanego.

Jezus odkrywa dziś przed nami największe pragnienie Boga, jakim jest nawiązanie relacji z każdym z nas. W swoim Słowie zaprasza do spotkanie. Marzy, abyśmy przylgnęli do Niego. Droga do takiej więzi prowadzi przez walkę z grzechem, przez oddawanie Mu naszych słabości, przez nieustanne oczyszczanie pragnień, słów i czynów, przez porzucanie złych postaw… Tego nie zrobimy sami. To może uczynić w nas On, jeśli przylgniemy do Niego całym sercem.

 

s. Agnieszka B.

5 NIEDZIELA ZWYKŁA

5 Niedziela zwykła(A)  Mt 5, 13-16

 Czy masz smak Boga?

Dwa dni temu 11 letnia dziewczynka postawiła mi  ambitne pytanie; ,, Co jest sensem twojego życia?” Uśmiechnęłam się i pomyślałam: ,,mały prorok…” W pierwszej  chwili przyszła refleksja: Czy mogę odpowiedzieć szczerze, że to Jezus?  Chyba tak, inaczej by mnie tu, nie było J. Jaką wartość miałoby codzienne wstawanie, kolejne modlitwy, podejmowanie monotonnych zadań, zmaganie się ze swoimi słabościami, czy dzielenie się sobą z drugim, gdyby nie sprowadzało się tego wszystkiego do Jezusa? Czy najmniejszy wysiłek, oddech, sukces, upadek miałyby jakiekolwiek znaczenie, gdyby w tym wszystkim zabrakło soli, zabrakło wiary? Stałoby się to zapewne  codzienną niemożliwością… To co nadaje memu życiu sens i smak to Jego Słowo. Dzień bez Słowa Bożego wydaje mi się zmarnowany, ulotny, bez wartości, jakby bez  smaku Boga. To z wiarą przyjęte Słowo sprawia, że Bóg wkracza w moją codzienność, nadaje jej barwę, zapach, po prostu staje się Obecny. Jeśli karmię swą duszę Słowem, nawet w banalnym geście, blasku słońca mogę doświadczyć Bożej miłości. A gdy przyjdzie ,,noc”? I to ma sens. Wtedy gdy,, ciemno” staram się wspominać chwile, gdy Bóg był w moim sercu  jakby ,, namacalny” i to pozwala mi patrzeć dalej,   bo  to ma sens.   Panie,  modlę się, by nie utracić Twego smaku, nieustannie się Tobą  zadziwiać  i dzielić z innymi bez miary.

s. Bernadetta J.

 

4 Niedziela Zwykła

Słowo na niedzielę 29.01.2017 r.

Błogosławiony Pan Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił…

Błogosławiony Pan, Opoka moja…

Błogosławiony człowiek, który się boi Pana…

Błogosławiony ubogi w duchu…

Błogosławieni…

Błogosławieni, których droga nieskalana…

Błogosław duszo moja Pana i wszystko co jest we mnie Święte Imię Jego!

Żyjemy ciągle w blasku  Jego błogosławieństw, które objawiają się  inaczej niż pomyślności światowe. Skupiając się na Panu i Jego darach zostaniemy obdarzeni niezwykłą wolnością, w tym wolnością decydowania o tym na czym skupi się Twoja uwaga. Tę nadzwyczajną umiejętność posiadają istoty będące ukoronowaniem dzieła stworzenia. Pochwyć więc błądzące myśli i niespokojne serce, przynieść je do Jezusa na Górę błogosławieństw. Odpocznij w prostocie Chrystusowego pokoju a to co zagmatwane stanie się jasne. To co w tobie  słabe dotknięte błogosławieństwem Pana zawstydzi mędrców. W swojej słabości zaufaj mocy Pana – to złota ścieżka do nieba wiodąca szlakiem przez tajemnicę i piękno Góry błogosławieństw.

Głoś i idź!, bo Pan daje ci na własność Ziemię Obiecaną i pragnie nasycić Cię pocieszeniem, miłosierdziem, sprawiedliwością, pokojem…

 

Niech Dzień Pański i każdy następny będzie opieczętowany  błogosławieństwami Wszechmogącego i radością z nich wypływającą, taką, której nie zna żaden z władców tego świata. Życzmy sobie tego nawzajem a potem życzmy wszystkim których miłujemy i tym których miłujemy ciągle za mało i stale za późno, jak zwykł mawiać ks. J. Twardowski.

Błogosławieństwo  Ojca,  Miłości Syna, moc Ducha Świętego, matczyna opieka Królowej Nieba, Maryi, ojcowska opieka św. Józefa, ochrona świętych Aniołów oraz wstawiennictwo świętych niech pozostaną z nami, z wami, z tobą i towarzyszą nam, wam, tobie zawsze i wszędzie. AMEN.

s. Lucyna R.