18 Niedziela Zwykła

Rozważanie na 18 Niedzielę Zwykłą, rok C

 

W sercu, każdego chyba, człowieka odzywa się czasem tęsknota za życiem spokojnym, dostatnim, bez trosk i niepokojów. Próbujemy wtedy złożyć swoją nadzieję , jeśli nie w dobrach materialnych, to w drugim człowieku – jego bliskości, przyjaźni, zrozumieniu, albo w swoich talentach, zdolnościach – ja to umiem zrobić, zrobię to zawsze dobrze, najlepiej… Podobnym budowaniem spichlerza na to, co zabezpieczy moje życie, może być czyjaś pochwała, moje poczucie: jaka to jestem wspaniała, dobra, święta, zaradna, rozmodlona. A może buduję spichlerz, by ukryć w nim wyniki porównywania się z innymi – podkreślanie ich wad i słabości, a moich zalet. Albo gromadzę zbyt wiele niepotrzebnych rzeczy – bo to takie ładne, praktyczne, może się kiedyś przyda… A może zdobywam korzyści w nieuczciwy sposób – żeby wejść w posiadanie czegoś, coś zyskać, gdzieś być, pojechać, czegoś nie zrobić – skłamię, oszukam, powiem wymijająco, nie do końca, nie przyznam się do słabości, błędu, zaniedbania, będę się usprawiedliwiać, tłumaczyć, zrzucać winę na innych.

Tyle tych sznurków i nitek, które wiążą, mamią pozorną wolnością, bogactwem, a w rezultacie przynoszą ból, smutek i rozczarowanie. Gdy Jezus wskrzesił Łazarza, zwrócił się do zgromadzonych: „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić.” Jezu, pozwól, aby zostały rozwiązane, przecięte wszystkie moje pęta, żebym zrezygnowała z budowania spichlerzy tutaj, na ziemi. Wiem, że prawdziwym bogactwem jest tylko to, co czynię z prawdziwej miłości, co daję, czym się dzielę. Daj mi prawdziwą wolność i lekkość płynącą z ufności ku Tobie. Pomóż mi umieszczać moje skarby w Twoim Sercu, w niebie.

s. Magdalena

 

 

 

XVI Niedziela Zwykła

Komentarz do Ewngelii wg św. Łukasza 10, 38-42

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

 

Można przyjąć gościa, posadzić go przy stole, pójść do kuchni i zająć się przyrządzaniem smacznych potraw. Gość będzie siedział sam. Od czasu do czasu jakieś słowo w kierunku gościa, ale celem staje się nie on sam, ale cała ceremonia ugoszczenia.

Gdy Jezus przychodzi, nie chce siedzieć sam. Chce byś się Nim zajął osobiście, a nie z kuchni twego serca, w której gotujesz kolejne danie i nawet Jezusa nie widzisz. Jezus chętnie z Tobą podejmie się gotowania tego, co da Ci życie. On ma najlepsze przepisy na życiodajne potrawy. Poznała to siostra Marty – Maria. Siadła u stóp Mistrza i zasłuchała się w Nim. Jezus zapewnił, że tej dobrej cząstki nigdy nie będzie pozbawiona. Słuchanie Jezusa jest chłonięciem życia, które przenika całą ludzką istność, miesza się z twoim życiem.

Przekonał się o tym Abraham, który przyjął i ugościł tajemniczych przybyszów. Abraham jedynie „wydał zlecenie” przygotowania posiłku swej żonie. Sam zajął się gośćmi. Sara włożyła całe serce w przygotowanie potraw, przeciwnie do Marty, którą to irytowało. Otrzymali oboje: Abraham i Sara życie – Izaaka.

Zatem, kiedy przyjdzie do Ciebie Pan, wprowadź Go do swego serca, ale z niego nie wychodź. Usiądź przy Nim i zasłuchaj się, by Słowo wprowadziło Cię w pełnię życia.

s. Bogusława

14 Niedziela Zwykła

„Z radością sławcie Boga wszystkie ziemie”.

„Jezus  wyznaczył jeszcze innych 72 uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał”. 72 narody zamieszkiwały ziemie wg Księgi Rodzaju. Posłanie tyluż uczniów możemy odczytywać jako troskę Jezusa o każdego człowieka.  Życie Jezusa jest odpowiedzią na globalną tęsknotę za miłością Boga Stworzyciela i przebaczeniem Boga Odkupiciela. Jest również odpowiedzią na pragnienie bliskości i relacji przyjaźni samego Boga – Jezus  zamierzał przybyć do każdego miasta i do każdej miejscowości. Nikt więc nie jest wyłączony z miłości Boga, Bóg planuje nawiedzić każdego.  Długo wyczekiwana chwila spotkania i wspólnego radowania się zostaje poprzedzona przygotowaniem, zapowiedzią, jak przed uroczystością weselną – zostaje posłanych dwóch świadków („na słowie dwóch świadków oprze się sprawa”, „gdzie dwóch lub trzech zbierze się w imię moje, tam jestem pośród nich”) z darem pokoju, przygarnięcia, duchowej adopcji. Poczucie bezpieczeństwa, jakie Bóg oferuje w swoich ramionach, jest ogromnie ważne dla nowego stworzenia. Wiedzieć, że nie własną siłą człowiek zwycięża i zaufać Bogu w każdych okolicznościach, pozwalając Mu posyłać się i wyposażać na bieżąco jest jak wejście między wilki z niewzruszoną pewnością, że Pasterz już oddał swe życie za mnie, że zwyciężył na wieki i nic nie jest w stanie odłączyć mnie od Jego miłości miłosiernej. „Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi”,(…) a sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani. Jezus zapowiedział, że świat znienawidzi, tych którzy pójdą za Nim, dzięki Niemu jednak mogą odpowiedzieć pokojem i dobrocią. Doskonała miłość usuwa lęk. Kto się lęka, nie wydoskonalił się jeszcze w miłości. Miłość i pokój są wzajemnie sprawdzalne: im więcej miłości, tym więcej pokoju; więcej pokoju oznacza więcej miłości, której pozwolono działać.

s.Joanna

 

13 Niedziela Zwykła

13 Niedziela Zwykła

Łk 9, 51-62

 

Czas się dopełnia. Jezus jest  świadomy co Go czeka. Bezpośrednim celem nie jest jednak Jerozolima, lecz męka, śmierć i zmartwychwstanie. Samarytanie nie przyjmują Jezusa, są uprzedzeni, nienawidzą Żydów. Ta sytuacja jest zapowiedzią definitywnego odrzucenia w Jerozolimie w czasie męki. Uczniowie są wzburzeni. Ich gwałtowna reakcja spotyka się z naganą Jezusa.

Koncentrowanie się na wyrządzonej krzywdzie zamyka nas na działanie łaski. Jezus uczy „kochać bardziej” i „pomimo wszystko”. Szukanie rewanżu wtłacza nas w bezlitosne koło ciągłej krytyki i niezadowolenia. Bóg  nie stwarza w nas myśli o niszczeniu. Uczeń Jezusa jest miłosierny.

Ten jest uczniem Jezusa, kto jest gotowy pójść za Nim, dokądkolwiek się uda. To coś więcej niż towarzyszenie, to zmiana stylu życia, myślenia i działania. To zgoda na „bezdomność”, na odrzucenie i niezrozumienie.

Jezus, w dzisiejszym słowie, przypomina, że nie ma „ miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”.  Może pozwolę Jezusowi położyć ją na moim sercu, zanim po raz kolejny powiem „pozwól mi NAJPIERW pójść i” … i tutaj nastąpi szereg moich pomysłów na życie. „Najpierw” to mój plan, a  nie umiłowanie woli Bożej. Może zamiast „grzebać umarłych” ustawię właściwą hierarchię wartości, gdzie Jezus i sprawy Królestwa Bożego będą najważniejsze?

Gdy pozwolę Jezusowi położyć głowę na moim sercu, zmieni się perspektywa patrzenia. Najważniejszy będzie On i chociaż w moim otoczeniu nic się nie zmieni, to jednak  moje spojrzenie będzie inne.

Jezu, daj mi łaskę bycia człowiekiem w drodze, który dla Ciebie wszystko pozostawia bez żalu.

s. Joanna S.

XII Niedziela Zwykła

Komentarz do Ewangelii XII Niedzieli Zwykłej

 

„Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim Jego uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: »Za kogo uważają mnie tłumy?«
Oni odpowiedzieli: »Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał«.
Zapytał ich: »A wy za kogo Mnie uważacie?«” (9, 18–20a).

Najważniejsze pytanie w chrześcijaństwie nie jest pytaniem o Kościół, o sakramenty, o modlitwę. To są ważne pytania, ale nie najważniejsze. Najważniejsze pytanie w chrześcijaństwie jest pytaniem o Jezusa: kim On jest dla mnie? Kim jest Jezus dla mnie?
Kiedy odpowiem sobie na to pytanie, to odpowiedzi na te wcześniejsze przyjdą niejako przy okazji.

Zapytał ich: »A wy za kogo Mnie uważacie?«

s. Marta J.

XI Niedziela Zwykła

Rozważanie na 11 Niedzielę Zwykłą, rok C

 

Tyle razy słyszę: „ na niebo trzeba sobie zasłużyć, zapracować; być świętym to nie grzeszyć”. Tyle razy łapię się na tym, że ogarnia mnie wewnętrzne zadowolenie, bo coś dobrego zrobiłam, pomogłam, byłam potrzebna – jakby to było moje. A stąd blisko już do pomyślenia: jaka to jestem dobra, przecież tak się staram; zrobię jeszcze coś – wtedy już na pewno będę blisko Boga, zdobędę Jego miłość, przychylność…

Jednak za chwilę wali się ten mój domek z kart, nadchodzi czas prawdy. Odchodzę, grzeszę, jak potężny Dawid, jak kobieta, której samą obecnością w swoim domu Szymon był zgorszony.

Wtedy staję przed Tobą, Boże, jak dziecko. Ze łzami w oczach przynoszę do Ciebie popsutą zabawkę. Z ufnością wyciągam do Ciebie ręce, tulę się do Serca i przepraszam, że zraniłam Twą miłość. Ile Ci wtedy, z serca, swojej malutkiej miłości wyleję, ile naprzepraszam, jak się moją ufnością do Ciebie przytulę… Wtedy jesteś najbliżej. Ty sam mnie podnosisz, Krwią Jezusa obmywasz, oczyszczasz i dalej posyłasz, żebym mogła innym głosić Twoją nieskończoną, stęsknioną, miłosierną Bożą miłość. „Idź w pokoju, twoja wiara cię ocaliła”.

s. Magdalena

X Niedziela Zwykła

5 CZERWCA 2016
X Niedziela Zwykła, rok C

Komentarz do Ewangelii wg św. Łukasza 7,11-17

EWANGELIA

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

 

ROZWAŻANIE

Miasteczko Nain. Moja codzienność – zabieganie, troski, zmartwienia, małe radości i smutki. Czasem jakaś tragedia – jak ta w dzisiejszej Ewangelii. Kiedy tracę wszystko, co najdroższe, co najbliższe, co najukochańsze. Czy jednak potrafię dostrzec przez łzy, że zbliża się do mnie Jezus? O nic nie pyta. Nie czeka na mój krzyk. Nie oczekuje wyznania wiary. On po prostu widzi mój ból, moje łzy, moje rozdarcie wewnętrzne. I wzrusza się do głębi – tak, jak tylko On potrafi. Jeżeli moja „procesja żałobna” zatrzyma się w tym momencie przy Nim – tak jak ten orszak z marami z dzisiejszej Ewangelii – to mam szansę usłyszeć Jego pełne mocy wołanie: Młodzieńcze, tobie mówię: wstań!

Panie Jezu Chryste! Ty wkraczasz w moją żałobę, w mój smutek i ból! I wszystko naraz się zmienia! Ty jesteś moją RADOŚCIĄ i moim ŻYCIEM! Kiedy dotykasz mnie Swoją łaską, wszystko się zmienia. Ty wnosisz życie i szczęście w moje serce zniszczone i obumarłe! Uwielbiam Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś, bo zamieniłeś w taniec mój żałobny lament! Zastanawiam się, co sprowadziło śmierć w moje serce i odkrywam, że był to grzech. Jezu, Ty jesteś moim Życiem i Zmartwychwstaniem, Ty podnosisz mnie z grzechu, Ty budzisz mnie do życia, Ty wyrywasz mnie z letargu, z duchowej letniości.

Tobie mówię: wstań! Oto Słowo Życia na dzisiaj dla mnie. Spraw, Panie, abym żyła tym Słowem. Aby to Słowo nieustannie ożywiało moje zmęczone serce, aby budziło mnie do życia w pełni, aby podnosiło mnie z odrętwienia. Pragnę wszędzie głosić i opowiadać wszystkie cudowne Twe dzieła, wychwalać Ciebie i uwielbiać, bo Ty jesteś wielkim Prorokiem wśród nas. Ty jesteś Panem.

s. Magda

IX Niedziela Zwykła

IX Niedziela Zwykła, rok C

Komentarz do Ewangelii wg św. Łukasza 7, 1-10

Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.

Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto zdążał z nimi.

A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi».

Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Modlitwa pełna wiary

Motyw dwóch dróg pojawia się w Piśmie Świętym bardzo często. Zaczyna się już w Rdz, gdzie pierwszym aktem stwórczym Boga jest oddzielenie światła od ciemności. Pan kładzie też przed człowiekiem błogosławieństwo i przekleństwo, by człowiek mógł wybrać życie. W dzisiejszej Ewangelii również pojawia się pewna dwoistość. A jest to dwoistość pochwały. Starszyzna żydowska chwali setnika przed Jezusem, a Jezus chwali go przed tłumem. Jednak pochwała Jezusa i starszyzny dotyczy całkiem innego przedmiotu. Przyjrzyjmy się od początku.

Sługa setnika jest bliski śmierci. Wieść o Jezusie wywołuje w setniku natychmiastową reakcję. Wysyła starszyznę żydowską do Nauczyciela, by prosili Go przyjście i uzdrowienie jego sługi. Ci w usilności swych błagań, wyliczają, dlaczego Jezus miałby uzdrowić służącego. Powodem miałaby był miłość setnika do Izraela oraz to, że zbudował im synagogę w Kafarnaum. To, według nich, stanowi o tym, że jest on godny tej łaski.

Następnie setnik posyła do Jezusa przyjaciół, przez których wyznaje swą niegodność
i zdawałoby się, że z tego powodu broni Jezusowi wejścia do swego domu. Jest jednak wręcz przeciwnie! Wyznaje wiarę w Słowo, posłane od Ojca, które ma moc stwarzać. Zaprasza do swego domu już nie samego Nauczyciela, ale Słowo Boga. Zaprasza Słowo do swego niewolnika, a Słowo przychodzi, by dawać wolność. Setnik jest świadom, że nic bez Niego nie może się stać, a z Nim i przez Nie wszystko jest możliwe.

Jezus milczy aż do tej pory, a otwierając usta wypowiada pochwałę wiary setnika, która tak naprawdę stanowi o jego godności w oczach Pana. Starszyzna Izraela widziała jego miłość do narodu wybranego, widziała synagogę, ale nie widziała wiary, która kierowała tak naprawdę jego życiem. Wiara pełna pokory i zaproszenia, wiara prosta i mocna, wiara oparta na Słowie.

Jezus zaprasza Cię do takiej wiary przez Słowo. Ono ma moc nieustannie rozdzielać jasność od ciemności, które są w Tobie. W tej jasności, będziesz zdolny wybierać błogosławieństwo, by żyć. To Słowo da Cię głęboką wewnętrzną wolność, a Twoja modlitwa pełna wiary będzie wysłuchana i o cokolwiek poprosisz, dostaniesz. Takich orędowników za niewolników tego świata szuka Pan.

s. Bogusława

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

26.05.2016

Rozważanie do Ewangelii

Łk 9, 11b – 17

Ewangeliczny opis pierwszego rozmnożenia chleba wg św. Łukasza pokazuje nam dwie prawdy. Pierwsza to prawda o tym, że trudno nam prawdziwie zawierzyć Jezusowi. Widzimy apostołów, którzy chwilę wcześniej mocą Bożą, posłani przez Pana, uzdrawiają, wyrzucają złe duchy, głoszą Królestwo Boże, a już chwilę później na głód tłumu reagują po ludzku! „Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. […] Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby, chyba, że pójdziemy, nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn.” Jak trudno jest uwierzyć, że dla Boga nie ma problemu nakarmić pięć tysięcy. Skłonni jesteśmy bardziej do szukania jedynie ludzkich rozwiązań naszych problemów niż uciekania się do Bożej pomocy i zawierzenia Bogu. A Jezus mówi do apostołów: „Wy dajcie im jeść!” Czyżby nie rozumiał, że nie są w stanie tego uczynić? Jezus rozumie to doskonale, ale chce ich przekonać, że ten kto Jemu zawierza będzie mocą Bożą czynił rzeczy przekraczające ludzkie możliwości.

Druga prawda to ta, że człowiek potrzebuje chleba, aby żyć, ale jeszcze bardziej potrzebuje pokarmu duchowego, który daje życie wieczne. Dlatego, gdy widzimy Jezusa, który łamie chleb i podaje go apostołom, aby rozdali tłumom, przychodzi nam na myśl Wieczernik. Moment, w którym Jezus pozostawia nam Siebie pod postacią chleba i wina i poleca uczniom, by powtarzali tę ofiarę na Jego pamiątkę. Każdego dnia w Eucharystii Jezus rękami kapłana ponawia dla nas gest łamania chleba, aby dać nam Siebie – Pokarm Duchowy na życie wieczne.

Cóż więc znaczą słowa Jezusa: „Wy dajcie im jeść”? Choć są one bezpośrednio skierowane do apostołów i odnoszą się do kapłanów, to jednak w jakiś sposób odnoszą się również do każdego , który chce być uczniem Jezusa. Bo każdy uczeń Jezusa,  a więc każdy , wezwany jest, by świadczyć o miłości Boga, by nieść braciom pokarm Słowa Bożego i zaświadczyć, że On sam jest obecny w Eucharystii.

Nieśmy więc w sercach Chrystusa, tym, którzy może jeszcze nie wiedzą, że Go potrzebują.

  1. Aleksandra Ł.

Komentarz do Niedzieli Trójcy Świętej

Komentarz do Niedzieli Trójcy Świętej

Bóg nie śpi i nie pozwala, by człowiek zasnął w śmierci.

„To mówi Mądrość Boża: jestem stworzona, jestem zrodzona, poczęta jestem”. JESTEM. Jestem od dawna, od wieków, od początku. Zanim ziemia powstała, przed wszelkimi czynami – tj. od zawsze.

Kim jest Mądrość stworzona: poczęta i zrodzona, jeśli nie Synem Bożym już oczekującym i gotowym na dzieło odkupienia i to, gdy jeszcze świat nie istniał, ani żaden człowiek na nim? Stworzonym jest nie dlatego, że nie było Go wcześniej, ale dlatego, że wraz ze stworzeniem zaczął istnieć w czasie. Jak ono przybrał granice istnienia, by stać się poznawalnym. Był jednak od początku, a był w taki sposób, że oczekiwał na zjawienie się. Dlatego jest stworzonym, że nigdy nie był innym, jak tylko przeznaczonym na to, by przybrać postać człowieka. Takim był zawsze: zanim czas zaistniał i to, co w czasie. A gdy zstąpił w czasy został poczęty i zrodzony i jako taki umarł i zerwał zasłonę przybytku, tj. ciała, udostępniając śmiertelnym wejście do miejsca najświętszego.

Pierwsze czytanie ukazuje nam więc Boga, który od zawsze myśli o człowieku – jest on Jego pasją. Pragnie wspólnoty z nim, relacji ojcowsko-synowskiej, bardzo bliskiej. Jest jednak zapatrzony w niego wzrokiem dalekosiężnym, i choć po ojcowsku planuje jego szczęśliwy byt, to pozwalając na jego samodzielne wybory,  jest gotowy ponieść ich zgubne konsekwencje.

Syn Boży towarzyszył stworzeniu świata od początku (mistrzyni u boku Pana), dlatego powstało ono  w oparciu o historię zbawienia, na którą był On przeznaczony – historię która trwa i jest radością Boga.

Dzieło odkupienia dokonało się wprawdzie przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, w łaskę tę jednak wprowadza dopiero Duch Święty, sakramentalnie otwierający nową rzeczywistość i przysposabiający dusze wiernych do oglądania prawdy. Zwycięstwo Jezusa nad śmiercią przywróciło człowiekowi wolność,  a ta jest warunkiem niezbywalnym dla prawdy. Duch Święty jest Tym, który doprowadzi stworzenie do jego pełni, która jeszcze ukryta, odkryje się w Bogu. Prawda ma być światłem w tej drodze, która jeszcze została do pokonania. Źródło tego światła będzie zarazem pełnią prawdy. Tymczasem jednak Bóg ma nam jeszcze wiele do powiedzenia i jest to piękna cecha Kościoła, przez który się wypowiada. Kościół nie jest rzeczywistością statyczną, ale ożywiony Duchem, rozwija się wewnątrz samego Boga (w Nim poruszamy się, żyjemy i jesteśmy). Duch powie wszystko, co usłyszy. Bóg nie pozostawia więc niczego tylko dla siebie. Dążąc do jedności z człowiekiem, do jego przebóstwienia („aby i oni stanowili jedno w Nas”), wszystko,  co należy do Trójcy Świętej i jest Jej wzajemną wymianą, wydaje również w ręce człowieka. Nie ma więc przed nami tajemnic, to tylko nasze ograniczenia stawiają Bogu przeszkody. Wiedząc jednak o tym, że jeszcze nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkiego, Bóg nie ustaje w wysiłkach, by nam to przekazać. Bóg jest uparty i konsekwentny w miłości.

W dzisiejszych czytaniach mamy więc przedstawione trzy dynamiki: udzielania się Boga człowiekowi przez dzieło stworzenia
i odkupienia (I czytanie), dynamika Kościoła w jego urzędzie nauczycielskim, sprawowanym przez Ducha Świętego (ewangelia) oraz dynamika odpowiedzi człowieka w formie zawierzenia Bogu, heroicznego trwania przy Nim (II czytanie). Każda z nich przedstawia działanie rozwojowe, aktywność będącą wyrazem samych głębin istoty Boga i człowieka stworzonego na Jego wzór. Dwie pierwsze są dynamikami służebnymi wobec człowieka, trzecia zaś jest ich konsekwencją po rozpoznaniu ich służebnego charakteru.

s. Joanna