XXVII Niedziela Zwykła
Zatwardziałe serce nie będzie próbowało podejmować walki o jedność i wytrwałość. Ono skupione na sobie samym zapragnie natychmiastowego pozbycia się problemu…
Zatwardziałe serce nie będzie próbowało podejmować walki o jedność i wytrwałość. Ono skupione na sobie samym zapragnie natychmiastowego pozbycia się problemu…
Może warto więc, oddalić się nieco od spraw tego świata, wyjść na pustynię i spotkać się z Tym, który pragnie dać nam wytchnienie.
Wydaje nam się, że nasza opinia to jedyna, słuszna racja i nie zostawiamy marginesu dla tego, co przekracza nasze postrzeganie rzeczywistości.
Czasem wydaje się, że rzecz czy wydarzenie są tak niepozorne, że nie są w stanie nas zaskoczyć, a niespodziewanie stają się wielkim drzewem…
Bliskość duchowa, pokrewieństwo duchowe z Jezusem są tak mocne, trwałe i niepodważalne, jak więzy krwi, a może nawet mocniejsze.
Konsekwencją wstąpienia Chrystusa do nieba ma być moje dynamiczne, pełne pasji głoszenie! To jest odpowiedź, której On ode mnie oczekuje!
Chcąc być wszczepionym w Boskim Sercu Jezusa, musimy w Jezusie skoncentrować całą swą miłość, kochając stworzenia tylko w Nim.
Stojąc u progu przeżywania Tajemnic męki i śmierci, pragniemy wsłuchać się w słowa św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego: „Poszliśmy za Chrystusem w nadziei dzielenia kiedyś chwały Jego w niebie; naśladujmy Go na ziemi w niesieniu...
Czasami, podczas katechezy w szkole, słyszę takie stwierdzenia od uczniów:– Siostro, to niemożliwe, żeby Bóg istniał. Gdyby tak było, to nie byłoby tyle zła na świecie– No może Bóg istnieje, ale nie interesuje się...
Bóg chce nam się nieustannie objawiać w swoim Synu. Chce, abyśmy Go wciąż na nowo odkrywali, poznawali. „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5). Przemienienie Jezusa miało umocnić...